Kolejny etap tegorocznej Vuelty został skrócony z powodu licznie zgromadzonych w strefie mety protestujących wspierających Palestynę. Tym razem jednak z odpowiednim wyprzedzeniem przesunięto miejsce finiszu, mamy więc zwycięzcę a jest nim Egan Bernal.
Kolumbijczyk, który do pewnego momentu dobrze radził sobie w klasyfikacji generalnej, pod koniec drugiego tygodnia zaczął sporo tracić i spadać na dalsze miejsce. To nie był pierwszy raz gdy po pożegnaniu się z marzeniami o dobrej lokacie na koniec wyścigu zabrał się do ucieczki dnia.
Tym razem teren był dla niego bardziej sprzyjający, Bernal w końcówce (8km przed pierwotnie zaplanowaną metą, czyli przed główną częścią finałowego podjazdu) był lepszy od Mikela Landy.
To drugi wielki tour w tym sezonie, w którym Egan Bernal zaczyna obiecująco a po kilkunastu dniach jednak zaczyna mu brakować energii. Giro d’Italia skończył na niezłym, siódmym miejscu. Na Vuelcie szanse na podobną lokatę ma nikłe (niedzielna ucieczka dotarła do mety 13’ przed grupą faworytów, wczorajsza niemal 6’ a mimo to Bernalowi do powrotu do pierwszej dziesiątki klasyfikacji generalnej wciąż brakuje 1’32”).
Za anegdotę można przyjąć fakt, że Bernal bardzo dobrze spisuje się na etapach, które z jakiegoś powodu zostały przedwcześnie przerwane. Tour de France 2019 de facto wygrał dzięki temu, że za przełęczą Iseran osunęło się zbocze, tym razem na Vuelcie po wygraną etapową sięga również na skróconej trasie.
Druga kwestia to zobrazowanie jak w ciągu kilku lat zawodowy peleton przyspieszył. Bernal deklaruje, że w tym roku generuje najlepszą moc w całej swojej karierze – zarówno przed wypadkiem w 2022r jak i po. Póki co wystarcza mu to na jedno trzecie miejsce na etapie Giro oraz wczorajszy sukces na Vuelcie. W przeciwieństwie do niektórych zawodników deklaracje Kolumbijczyka o byciu w świetnej dyspozycji znajdują pokrycie w liczbach. Bernal udostępnia część swoich danych na Stravie, można więc porównywać osiąganą przez niego prędkość podjeżdżania. I, cóż, zgadza się, zawodnik Ineosu jest w tym roku najmocniejszy w karierze. Tyle tylko, że po 2020r pro peleton wyraźnie przyspieszył.
Za plecami Bernala i Landy finiszowali kolejni zawodnicy z ucieczki (wczoraj była nieco mniejsza i zabrało się do niej tylko 15 kolarzy), natomiast na propalestyńskim proteście realnie ucierpiała rywalizacja w klasyfikacji generalnej. Ścigania było sporo: Almeida został odizolowany od pomocników, Vingegaard po defekcie jechał na rowerze kolegi z drużyny, selekcja w grupie faworytów była wyraźna, jednak obcięcie ostatniego podjazdu a co za tym idzie brak różnic czasowych spowodował (nie licząc Felixa Galla, który stracił na przedostatnim z planowanych podjazdów i w generalce wyprzedził go Pellizzari), że Jonas Vingegaard jest o kolejny dzień bliżej do wygrania całego wyścigu.
Czy kolarze w ogóle tę Vueltę ukończą będziemy wiedzieli, cóż, gdy już wszyscy zainteresowani zejdą z podium w Madrycie i nic złego ani im ani zgromadzonym kibicom się nie stanie.
W kontekście tego “co dzisiaj” przede wszystkim trzeba trzymać kciuki za spokojny przebieg etapu od strony logistycznej i bezpieczeństwa oraz za ciekawą rywalizację w klasyfikacji generalnej.
Końcowy podjazd, Alto de el Morredero jest stromy, zatem trudny, natomiast dojazd do niego daje szansę na zachowanie odrobiny energii i sprawdzenie się na wzniesieniu o parametrach 8,8km i 9,7%.
Transmisja w Eurosporcie od 14.30-17.45. Etap ma 143km, na 116 jest premia lotna z bonusowymi sekundami i od tego miejsca warto włączyć transmisję (czyli najlepiej chwilę przed 16.00). U podnóża finałowego podjazdu czołówka będzie około 16.40, na mecie około 17.00.
W teorii powinien to być dzień dla Vingegaarda, ale Duńczyk wyjawił, że w zeszłym tygodniu zmagał się z infekcją. Podobno już jest z nim lepiej, ale możliwe, że jazda z lekką chorobą mogła dodatkowo wyssać z niego zasoby, zatem rozstrzygnięcie na mecie nie jest w stanie oczywiste (poza tym, że prawdopodobieństwo skutecznej ucieczki jest spore). Plus realnie nie wiemy, jak wygląda sytuacja w Vismie, bo zmożony infekcją wycofał się Campenaerts.
Zdjęcia: Unipublic / Cxcling / Antonio Baixauli, materiały prasowe ASO

