Zaczynamy ostatni tydzień Vuelty. W programie etap z krótkimi, stromymi podjazdami (dziś), finisz ciężkim podjeździe (jutro), płaska czasówka (w czwartek), etap dla sprinterów lub dużej ucieczki (piątek), ostatni dzień w górach z przewyższeniem ponad 4000m i finiszem (oby) na Bola del Mundo oraz sprinterska rozgrywka na ulicach Madrytu.
W klasyfikacji generalnej Jonasa Vingegaarda od Joao Almeidy dzieli 48”. Almeida nad trzecim Pidcockiem ma 1’50” przewagi. Pidcocka od siódmego Riccitello 2’15”.
Druga część wyścigu sugerowała, że Almeida dorównuje lub nawet do pewnego stopnia może być mocniejszy od Vingegaarda, ale brak dyscypliny taktycznej drużyny UAE powodował, że ani przez moment Duńczyk nie znalazł się w poważniejszych opałach. Z kolei w rywalizacji o trzecie miejsce Pidcock, który pierwszy raz tak długo jest w grze o dobre miejsce w końcowej klasyfikacji wielkiego touru z dnia na dzień cierpi coraz bardziej. Z kolei równolegle coraz lepszą dyspozycję prezentuje Jay Hindley. Hindleya wspiera Pellizzari, który w tym samym czasie walczy z Riccitello o miano najlepszego młodzieżowca tej Vuelty (a mniej niż minutę za Riccitello jest jeszcze Junior Lecerf). W tym wszystkim piąty jest jeszcze Felix Gall, który raczej też zaczyna powoli gasnąć.
Nie oczekiwałbym cudów, choć być może ktoś postanowi nas zaskoczyć. Ten tydzień zapowiada się oczywiście ciężko, z narastającym każdego dnia zmęczeniem, które jest spotęgowane przez kumulację dni wyścigowych z całego sezonu.
Intrygujące jest to, że niemal każdy z zawodników w szeroko pojętej czołówce ma w najbliższych dniach coś dla siebie. Jeśli ktoś w teorii jest lepszy na krótszych podjazdach – proszę bardzo, ma etap dzisiejszy. Jeżeli mamy zawodnika, który ma najwyższy stosunek mocy do masy – dla niego będzie środa. Czasówka – wiadomo – to weryfikacja formy i świeżości, ale też wyścig technologiczny. Wreszcie sobota będzie dla tych, którym w baku zostało najwięcej paliwa.
W teorii sobota jest “dla Almeidy i Hindleya”, dziś dzień “dla Pidococka”, środa “dla Vingegaarda”. Co ciekawe, w jeździe na indywidualnej na czas Almeida prowadzi z Vingegaardem 4:3. Był od niego lepszy podczas tegorocznego Tour de France (był to prawdopodobnie jeden z dwóch najgorszych dni na tegorocznej Wielkiej Pętli w wykonaniu Duńczyka), ale też podczas Vuelty 2023, gdzie jazda indywidualna, tak jak w tym roku poprowadzona była wokół Valladolid. Z kolei w tym roku Vingegaard był lepszy od Alemidy na Volta a Algarve (było to w lutym).
Teoretycznie Vingegaardowi wciąż wystarczy defensywna i wyrachowana jazda, ewentualnie wsparta kilkoma sekundami bonifikat. Almeida musi Jonasa wymęczyć na tyle, by ten któregoś dnia poniósł większą stratę. Dokładnie to samo dotyczy rywalizacji o trzecie miejsce między Pidcockiem a Hindleyem.
Pierwsza odsłona tej wielopoziomowej rywalizacji (bo trzeba doliczyć do niej poszukiwanie wygranych etapowych przez większość drużyn w tym wyścigu, Madsa Pedersena i Lidl Trek pilnujących punktów na premiach lotnych, Jaya Vine’a zbierającego punkty na premiach górskich, rywalizację o klasyfikację młodzieżową itd) już dzisiaj. 167km po wzgórzach wzdłuż wybrzeża Galicji. Niemal 3500m przewyższenia zdobywanego od poziomu morza na szczyty o wysokości 500-600m. Do połowy etapu mamy mniejsze górki, od połowy oznaczone premie. Na 23,5km przed metą jest premia górska drugiej kategorii dodatkowo z bonusowymi sekundami przyznawanymi na szczycie. Następnie jest mniejszy podjazd bez premii a 8,2km przed kreską zaczyna się finałowa wspinaczka. Jej pierwsze 3km są bardzo strome, później jest lżej, w przeszłości na podjeździe Castro de Herville powstawały niewielkie różnice między najmocniejszymi zawodnikami.
Transmisja w streamingach Eurosportu od 14.30 do 18.00, Transmisję warto włączyć przed przedostatnim podjazdem, około 16.30. Finisz zaplanowano mniej więcej na 17.20.
Zdjęcie: Unipublic/Rafa Gómez/Sprint Cycling Agency – materiały prasowe ASO

