Kronika Kolarska 30.08.2025

Jasper Philipsen wygrywa swój drugi etap na tegorcznej Vuelcie, wykorzystując póki co 100% okazji, jakie na tym wyścigu mają sprinterzy. O ile pierwsza wygrana przyszła mu z łatwością i na zdjęciu z fotofiniszu lider Alpecin-Deceuninck był samotnie, o tyle teraz Elię Vivianiego wyprzedł dopiero na ostatnich kilkunastu metrach.

Trzeba przyznać, że przewaga prędkości Phlipsena był dość wyraźna mimo faktu, że zgubił swojego rozprowadzającego i w samej końcówce musiał poradzić sobie sam. Wyszedł z koła Vivianiego w odpowiednim momencie i ostatecznie wygrał dość pewnie. Samego Vivianiego relegowano na ostatnie miejsce w grupie (spychał Philipsena w stronę barierek), podobnie jak początkowo szóstego Bryana Coquarda (zmienił pas na lewy bez kierunkowskazu 😉 zjeżdżając drogę Benowi Turnerowi). Dla Cofidisu to bolesne, bo oznacza utratę punktów UCI istotnych w rywalizacji o licencję World Touru. Widać jednak, że sędziowie ostatnio są bardziej surowi w kwestii egzekwowania przepisów i karania za niebezpieczną jazdę.

Pierwsze i drugie miejsce dla Philipsena i Vernona powodują, że mocno zbliżyli się w klasyfikacji punktowej do Madsa Pedersena. Ten co prawda był najlepszy z peletonu (za czteroosobową ucieczką) na premii lotnej, ale na finiszu zajął dopiero dziewiątą lokatę. W związku z tym jego przwaga nad Vernonem wynosi zaledwie dziewięć a nad Philipsenem piętnaście punktów.

Z ważniejszych wydarzeń, interesująca była też postawa Ayuso, który na niewielkiej górce na finałowej rundzie wokół Saragossy znów postanowił stracić nieco czasu i przyjchał do mety ponad 5 minut za peletonem. Pogłoski o jego możliwym odejściu z ekipy UAE nasiliają się, aby jednak przedwcześnie zakończyć jego długoterminowy kontrakt potrzebny będzie naprawdę dobry negocjator.

Czy Ayuso dziś, postanowi po raz kolejny pojechać po zwycięstwo etapowe? Kto wie, wszak mamy metę na podjeździe, natomiast trasa nie jest prawdopodobnie dość górzysta a finałowa wspinaczka choć ma przyznaną “1” kategorię (oraz parametry 13,2km, 5%), jest ciężka tylko na pierwszych 5km. Następnie im bliżej mety, tym mniej stromo (ostatnie 4km to de facto “false flat” niż solidny podjazd). W realiach obecności kilku mocnych drużyn, które są w stanie nadawać tempo na podjazdach, trudno spodziewać się jakiś zdecydowanych rozstrzygnięć. Nawet jeśli jest to ostatni dzień przed zasłużoną przerwą. Kolarze ścigają się non stop od 23 sierpnia, wolny poniedziałek to zdecydowanie coś, na co czekają.

Do pokonania jest 195km, start ostry o 12.20, transmisja w streamingach eurosportu zaczyna się o 14.45. Premia lotna i bonusowe sekundy czekają na zawodników dość późno, ma 29,5km przed metą około godz. 16.45. Początek finałowej wspinaczki około 17.10, koniec etapu około 30 minut później.

Jeśli jesteście zmęczeni tymczasowym brakiem rozstrzygnięć na kolejnych etapach Vuelty, możecie w zamian wybrać klasyk w Plouay. To zasłużony wyścig prowadzący po górzystej trasie w Bretanii nawiązującej do tej z mistrzostw świata z 2000r. W tym roku przypada 25-lecie srebrnego medalu Zbigniewa Sprucha zdobytego właśnie w Plouay.

Wczoraj ścigały się panie (trzeci raz z rzędu wygrała Mischa Bredewold z SDWorx po finiszu z niewielkiej grupki pokonując Marianne Vos, która rozpoczęła sprint zbyt wcześnie. Panie jechały w trudnych, deszczowych warunkach, podobny los czeka dziś panów. Do pokonania mają aż 262km. Na starcie Hirschi, Alaphilippe, del Toro i Christen, Benoot, Nys, van Gils, Magnier i Kooij, del Grosso, Bilbao, Wright i Mohoric, Matthews, Girmay, de Lie, zatem bardzo konkretnie. Stastystycznie lista jest mocniejsza niż na tegorocznym Clasica
San Sebastian, Strade Bianche czy E3!

Transmisja w streamingach eurosportu od 15.15 do 17.20.

oryginalny post na facebooku