Pierwszy trudny dzień w górach na tej Vuelcie zapewnił największy “ekwiwalent reklamowy” drużynie UAE Team Emirates XRG. Byli widoczni na czele – Jay Vine wygrał etap, byli główną siłą napędową za atakującymi Ciccone i Vingegaardem – Almeida skasował ich akcję i poprawił na finiszu a także zaliczyli zły dzień – Juan Ayuso, wicelider zespołu odpadł z czołówki w połowie finałowego podjazdu do Pal.
Etap był rozgrywany w trudnych, zmiennych warunkach, z bardzo mocną ucieczką dnia i z mocnym, ale nieprzesadnie tempem w grupie faworytów. W efekcie Jay Vine, który odjechał grupie na szczycie przedostatniego podjazdu zameldował się na mecie z przewagę ponad czterech minut nad najmocniejszymi kolarzami tego wyścigu. Z kolei nad konkurentami z ucieczki miał niemal minutę. Solidna jazda Torsteina Treaena, Bruno Armiraila, Lorenzo Fortunato i Louisa Veraveke sprawiła, że zawodnicy ci awansowali na pierwsze cztery miejsca w klasyfikacji generalnej. Zobaczymy na jak długo i czy zaliczka, którą mają z dnia wczorajszego wystarczy im by na dłużej utrzymać pozycje w pierwszej dziesiątce, czy też wypadną z niej tak szybko jak do niej awansowali.
Tymczasem za ich plecami działy się ciekawe rzeczy. Defekt miał Almeida, ale dołączył do grupy swoich najpoważniejszych rywali zanim kolarze Lidl-Trek zaczęli nadawać mocne tempo na finałowym podjeździe. Bo to właśnie oni a nie pomocnicy Vingegaarda byli wczoraj odpowiedzialni za selekcję. Głównym poszkodowanym pracy kolegów Ciccone był Juan Ayuso, który nie wytrzymał trudów etapu, stracił kontakt z rywalami na ok. 5km przed metą i na tym dystansie był wolniejszy o 8’ od kluczowych rywali. Nie wiadomo, czy był to zły dzień, czy wyraz problemów w drużynie UAE (mówi się o potencjalnym odejściu Ayuso, na co wskazywać ma – oprócz znanych problemów – zmiana zdjęcia profilowego w social mediach – co za czasy!)
Ciccone nie marnował pracy swoich kolegów, zaatakował ok, 1,5km przed metą w swoim, dynamicznym stylu. Tylko Jonas Vingegaard był w stanie szybko do niego dołączyć a następnie sam zaczął nadawać tempo. Z tyłu jak często w takich sytuacjach spóźniony był Almeida, ale Portugalczyk osobiście nadawał tempo w grupie pościgowej, ostatecznie doścignął Vingegaarda i Ciccone a następnie popisał się żwawym finiszem. Za nim dojechali kolejno: Vingegaard, Ciccone, Gall, Bernal, Tiberi, Kuss, Pidcock, Jorgenson, Hindley, Pellizzari i Riccitello. Koleni zawodnicy zawodnicy zanotowali już niewielką stratę.
Rekord podjazdu nie padł, performance grupy liderów był na “umiarkowanym” poziomie, niższym niż np. Almeida prezentował na Tour de Suisse. VAM najmocniejszych zawodników to 1630m/h przez 22’30” co przekłada się na ok. 6,2W/kg. Było to jednak za wiele dla np, Davida Gaudu, który do Almeidy tracił 18”.
To jest pewien argument w dyskusji o górzystości tras w wielkich tourach. Przed zawodnikami na tej Vuelcie jest jeszcze wiele trudności i choć wczoraj ewidentnie “sprawdzili nogę”, mając w wyścigu aż 11 finiszy na podjazdach ciężko spodziewać się “epickich batalii” niemal każdego dnia. Choć ofensywna jazda Ciccone i Vingegaarda, pogoń Almeidy oraz rywalizacja o zwycięstwo etapowe i koszulkę lidera z ucieczki mogły się podobać.
A co dzisiaj? A dzisiaj kolejny górski etap i kolejny finisz na podjeździe. Będzie więcej przewyższenia (4200m na 180km) a finałowy podjazd jest bardziej nieregularny, zatem potencjalnie bardziej selektywny.
Transmisja ma być z całości rywalizacji (przynajmniej w streamingach, nie wiem jak na głównej antenie Eurosportu, gdzie rządzi tenisowy US Open). Start o 12.17, pierwsza z czterech premia górska około 13.20. Przedostatnia z premią bonusową na szczycie około 16.10 finałowy podjazd rozpocznie się około 17.00. I jest zdecydowanie wart uwagi, bo to 12,1km, 707m przewyższenia i nie dajcie się nabrać na średnią stromiznę 5,8%. Ta wspinaczka to kolejne sekcje stromizn przedzielone krótkimi wypłaszczeniemi lub zjazdami i dopiero ostatni kilometr jest nieco łatwiejszy. W teorii to dobry teren dla Ciccone a gorszy dla Almeidy. Ale wiele zależy od tego, w jaki sposób kolarze podejdą do tego etapu, mając w pamięci, że w sobotę jest płasko a w niedzielę, w dziewiątym dniu ścigania bez przerwy znów finisz na podjeździe.
Zdjęcia: Unipublic / Cxcling / Antonio Baixauli / Rafa Gómez/Sprint Cycling Agency, materiały prasowe ASO

