Kronika Kolarska 21.08.2025

Koniec żniw. Dla niemal każdego autora treści związanych z kolarstwem lipiec to “wysoki sezon” jeśli chodzi o statystyki. Nic tak nie budzi zainteresowania jak Tour de France. W Polsce ten czas jest jeszcze zawsze przedłużany o Tour de Pologne – jedną z większych marek sportowych w kraju i wyścig, który istnieje w świadomości nie tylko die-hard fanów kolarstwa.

Pewną zmianą, która wydarzyła się szybciej niż ktokolwiek się spodziewał jest również rosnąca popularność Tour de France Femmes. Marka TdF czyni cuda, u nas, cóż, jak to u nas, kibice będą się interesowali TdFF na tyle, na ile Polki będa w nim odnosiły sukcesy. A póki co jest w tym temacie znakomicie.

Pytanie brzmi, co dalej?

Można oczywiście posiłkować się memem z Pablo Escobarem stojącym nad basenem, ewentualnie bardziej snobistycznie wierszem Białoszewskiego. Bo skoro jest już po tych wszystkich najważniejszych wydarzeniach czy pozostało tylko wpatrywać się w szarąnagąjamę i czekać na wiosnę?

No przecież nie! Kolarstwo nie zasypia nigdy a to, ile poświęcimy mu czasu i uwagi zależy tylko od nas. Był przecież Hamburg Cyclassic zakończony w przepiękny sposób. Rory Townsend desperackim atakiem z właśnie doganianej na 500m przed metą ucieczki dnia sięgnął po największe zwycięstwo w swojej karierze. To taka historia, która zdarza się raz na kilka długich lat, zawsze ekscytująca i zawsze wzruszająca. Na tyle, że zapewne wejdzie do zestawień najciekawszych wydarzeń sezonu.

Wystartował Renewi Tour, jedna z tych mniej istotnych tygodniówek w World Tourze. Najciekawsze etapy są teoretycznie jutro, w sobotę i w niedzielę, ponieważ prowadzą po trasach znanych z wiosennych klasyków. W ramach bycia fair, nie robię z Renewi codziennych update’ów, ale może to błąd? Bo pierwszy etap zakończył się świetnym sprintem, w którym w imponującym stylu wygrał Tim Merlier. Dziś kolejny sprinterski etap i nie pozostaje mi nic innego niż zarekomendować wam obejrzenie końcówki około 17.00. Wydarzeniem wyścigu jest powrót na trasy Mathieu van der Poela. Podobno wciąż odczuwa skutki zapalenia płuc, którego nabawił się podczas Tour de France, ale pewnie nie będzie sobą, jeśli nie spróbuje ataków na brukowanych pagórkach.

Równocześnie w Niemczech rozpoczął się Deutschland Tour. Trasa płasko-pagórkowata, ale obsada zacna: jest van Aert, Lipowitz, Christen, Brennan Narvaez i kilku mocnych sprinterów (Milan, Groves). A także Rafał Majka, który może w kolejnym wyścigu wpłynie swoim autorytetem na Christena i ten zacznie lepiej jeździć taktycznie.

W kontekście tych wszystkich wyścigów, które teraz się odbywają istotna jest walka o punkty UCI. Nasze oczy będą wkrótce zwrócone ku hiszpańskiej Vuelcie, ale poza nią też można udać się na łowy. Ponieważ prowadzone są rozmowy między Lotto a Intermarche w kwestii fuzji drużyn, główna rywalizacja może się w najbliższych tygodniach toczyć między Uno-X a Cofidisem. Warto więc śledzić, jak te zespoły z dołu tabeli wybierają wyścigi i kogo na nie wysyłają, by punktować jak najwyżej.

A skoro Vuetla… to tak, Vuelta rusza już w sobotę z Włoch. “Ten trzeci” wielki tour jest “tym trzecim” m.in. dlatego, że lista startowa tworzona jest do ostatniej chwili. Faworytem będzie Jonas Vingegaard, w roli głównego rywala powinien wystąpić Joao Almeida. Nie pojedzie Carapaz, w najwyższej formie od powrotu po kontuzji podobno jest za to Egan Bernal. Na klasyfikację generalną chce jechać Pidcock, który niedawno w Norwegii odpalił atomowy atak na krótkim, stromym podjeździe w stylu tych, które są właśnie spotykane w Hiszpanii.

Jutro przygotuję dla Was zapowiedź w formie youtubowo-podcastowej (jak zawsze ;) ) a także, jak zawsze będę wrzucał poranno-przedpołudniowe zapowiedzi i podsumowania. Bo zdecydowanie to działa.

I teraz a propos działa. Pozwolę sobie podzielić kilkoma liczbami w nawiązaniu do wprowadzenia tego wpisu. Tak, TdF, TdFF i TdP to okres największego zainteresowania kolarstwem. Dane z mojego profilu to potwierdzają. Lipiec zgromadził ponad 3,5x więcej publiczności niż maj, gdy tworzyłem tak samo dużo treści podczas Giro jak podczas Touru. Są to również o wiele większe wartości niż w czasie kampanii wiosennych klasyków. Również pierwsza połowa sierpnia, czyli czas kobiecego Tour de France, Tour de Pologne i kobiecego Tour de Pologne to więcej zasięgu, wyświetleń i reakcji niż podczas majowego Giro.

Cieszę się, że treści, które tworzę stały się dla wielu z Was częścią codzienniej rutyny – synteza kolarskich wydarzeń czytana do drugiego śniadania ewidentnie się sprawdza. Przez te wszystkie lata, podczas których zajmuję się pisaniem o kolarstwie w różnych momentach różne formy pasują publiczności najbardziej. Poniekąd zaskakujące jest, że w 2025r właśnie tekst, w “średniej objętości”, czyli zazwyczaj 3-4 tys znaków i to jeszcze zamieszczany w medium takim jak facebook będzie działał. Ale skoro działa, to dobrze.

Odpowiadając też w bardziej oficjalnej formie na pojawiające się, zwłaszcza podczas Touru i TdP zarówno w komentarzach jak i wiadomościach prywatnych pytania o ewentualny crowdfunding. Krótko mówiąc – nie planuję. Miałem podejście do tematu Patronite w… 2017, gdy produkowałem mniej więcej tyle treści co teraz, tyle, że głównie na stronę a nie na facebooka.

Realnie, chcąc być fair wobec moich odbiorców, czyli Was, nie mam możliwości zaoferowania nic w ramach kolejnych “progów wsparcia”, krótko mówiąc byłaby to z mojej strony ściema. Równocześnie przez chwilę rozważałem założenie konta na buycoffee, natomiast ponieważ wielu i wiele z Was jest po prostu moimi fizycznymi a nie tylko wirtualnymi znajomymi, proszenie o wsparcie byłoby dla mnie niekomfortowe. Realnie jest też tyle różnego rodzaju zbiórek na cele wyższego rzędu (w tym również te związane ze sportem lub kolarstwem), że zbieranie na swój własny “passion project” uważam za nie do końca etyczne.

W sytuacji optymalnej, tak, jasne, byłoby fajnie np. mieć partnera na czas wielkich tourów czy sezonu klasyków. Natomiast po pierwsze musiałbym o niego zabiegać, na co również nie mam czasu – wolę poświęcić go na tworzenie treści niż obiecywanie firmom, co mogą dzięki temu zyskać. A zyskać mogą ewentualnie tylko obecność przy tych treściach ;). Nie jest to więc dla mnie priorytet. Póki mam taką możliwość, to robię kolarski kontent, w ramach powiedzmy swojej własnej ambicji, którą jest próba nawiązania jakością do tego, co można przeczytać nie-po-polsku.

Zatem krótko mówiąc, nie pozostaje mi nic innego jak podziękować za cały pozytywny feedback, który od Was dostaję, nieustająco zachęcić do uważnego śledzenia kolarstwa, bo to piękny i wyjątkowy sport. I zaprosić do obserwowania moich profili – w miarę możliwości będę pomagał Wam ten właśnie sport śledzić.

Jeszcze raz dzięki i do przeczytania/usłyszenia jutro :)

Zdjęcie do ilustracji: James Baltz z Unsplash

oryginalny post na facebooku