Kronika Kolarska 13.08.2025

Nie spodziewałem się, że podczas TdP kobiet, głównie ze względu na trasę, napiszę “to był fajny etap”. A tymczasem wczorajsze ściganie wokół Chełma było całkiem ciekawe a ostatnich 30km dostarczyło sporo rozrywki.

Najpierw o sekundy bonifikaty na premii lotnej pościgała się liderka wyścigu, Chiara Consonni, następnie jednak zagapiła się i gdy peleton podzielił się, została w drugiej grupie. Zawodniczki Canyon Sram zostały jednak odwołane do pomocy i skończyło się dla niej tylko na kilku nerwowych chwilach.

Na moment przed tym, gdy dwie grupy się połączyły, do przodu odjechała Francesca Pellegrini. Włoszka z ekipy UAE zaczęła budować przewagę i choć realnie nie miała jej tyle, ile prezentowano w transmisji (na 7km przed metą nawet 40” co raczej nie było prawdą) to jednak wydawało się, że ma szansę na zwycięstwo etapowe.

Peleton doścignął ją jednak 1,7km przed kreską a drużyny posiadające w składzie sprinterki zaczęły zajmować pozycje do rozegrania finiszu. Wymagająca końcówka: kręta, lekko pod górkę i po bruku sprawiła, że do rywalizacji o etap włączyły się również zawodniczki dobre w górach czy klasykach. Finiszować próbowała Dominika Włodarczyk (ostatecznie szósta), ale nieco zamknięta na łuku nie miała szans z szybszymi rywalkami. Najlepiej końcówkę rozegrała Szwajcarka Linda Zanetti z Uno-X.

Ciekawostka: Zanetti jechała na aerodynamicznym Ridleyu Noah Fast, większość pań wybiera jednak rowery "uniwersalne".

Ponieważ Consonni była ósma i nie dostała bonifikaty na mecie, Zanetti traci do niej w generalce tylko pięć sekund, zatem losy wyścigu rozstrzygną się dzisiaj. Znaczenie będzie miało i miejsce zajęte w Kraśniku, ale też rywalizacja na premiach lotnych (na km. 44 i 90 liczącej w sumie 128km trasy.

Start nieco wcześniej, o 12.20, finisz jak codziennie około 15.30. Ostatni kilometr znów kręty, nieznacznie pod górę i z krótkim odcinkiem bruku.

W ramach uzupełnienia a przy okazji uwagi, jaką latem przyciąga kobiece kolarstwo z powodu TdFF a teraz TdPW mam dla Was mały wyciąg z reguł dotyczących startu określonych drużyn w wyścigach określonej klasy.

Licencję World Touru (World Team) posiada 15 drużyn zawodowych. Poziom niżej jest siedem ekip z licencją “Pro Team”, niżej znajdują się ekipy z licencją “Continental Team” (tu mamy Mat Atom Developer) a jeszcze niżej kluby zarejestrowane w federacjach narodowych.

W wyścigach World Touru może startować maksymalnie 24 ekip. Minimum 8 “World Teamów”, jest więc sporo miejsca na “dzikie karty” dla Pro Teamów a także dla ekip “Kontynentalnych” (teoretycznie dwie się zmieszczą). Mogą w nich również startować reprezentacje krajów, w których organizowany jest dany wyścig. Ciekawostką jest możliwość startu z dziką kartą także zawodowych ekip przełajowych (to ukłon zapewne w stronę krajów Beneluxu).

W zawodach kategorii .Pro organizator musi postarać się o przynajmniej 4 World Teamy, poza tym jest jak wyżej, tyle, że dodatkowo mogą brać udział maksymalnie dwie drużyny klubowe (czyli niezawodowe).

W przypadku zawodów kategorii .1 (jak właśnie Tour de Pologne kobiet) organizator musi zaprosić przynajmniej jedną (a maksymalnie siedem) ekip World Team, poza tym jest jak wyżej, tyle, że nie ma limitu dla drużyn klubowych. Ponieważ na liście startowej TdPW 2025 mamy siedem drużyn World Team, widać, że Lang Team postarał się o zaproszenie maksymalnej liczby ekip z najwyższym rodzajem licencji.

I wreszcie mamy imprezy kategorii .2 (o kategoriach wyścigów nieco więcej było we wczorajszym wpisie), gdzie nie mogą startować drużyny World Team, za to oprócz klubów mogą też ścigać się np. reprezentacje regionów czy zespoły złożone z reprezentantek różnych klubów. Są to więc realnie wyścigi półamatorskie, choć jednak można na nich zdobywać punkty UCI.

Dla wyścigów kobiet, ze względu na mniejsza liczbę ekip World Team i Pro Team reguły dotyczące startu w wyżej punktowanych wyścigach dla zespołów z niższym rodzajem licencji są bardziej liberalne niż dla wyścigów mężczyzn.

Znając te przepisy warto się zastanowić, co w tym momencie rozwoju kobiecego kolarstwa (ze szczególnym uwzględnieniem kolarstwa kobiet w Polsce) będzie dla nas najkorzystniejsze. Wydaje się, że pozostawienie na kilka lat TdPW z obecną kategorią 2.1 lub ewentualne podniesienie jej do 2.Pro to najbardziej rozsądna opcja. Prawdopodobnie miną lata promocji kobiecego kolarstwa, zanim doczekamy się choćby drużyny “Pro Team”, zatem możliwość konfrontacji większej liczby lokalnych zawodniczek z zaproszonymi reprezentantkami World Touru wydaje się być opcją optymalną. Da szansę promocji kolarkom, ekspozycję sponsorom drużyn i być może dzięki temu za kilka lat doczekamy się kolejnych zespołów zarejestrowanych w UCI a nie tylko klubów.

Ale to oczywiście tylko moja opinia :)

oryginalny post na facebooku