No dobrze, lećmy więc dalej. “Tour de Pologne Women” startuje dziś po raz trzeci. Pierwszy raz był w 2016r, gdy kobiece kolarstwo dopiero dopominało się o atencję. Szkoda, że projekt wtedy upadł – była ciężka, górska trasa na Podhalu, niezła obsada (wygrała Jolanda Neff, która wpisała ten wyścig w przygotowania do Igrzysk w Rio, gdzie była szósta w wyścigu cross country).
Po pierwszej próbie pomysł został zawieszony, następnie przyszedł covid i kobiecy Tour de Pologne powrócił dopiero rok temu.
Tak jak ostatnio, tak i tym razem wyścig będzie miał trzy etapy i będzie rozgrywany w województwie lubelskim. Męski TdP gościł tam ostatnio w latach ‘21-’22 i były to całkiem udane wizyty.
Dla pań przygotowano jednak mniej selektywną trasę. Etapy mają 100-130km i przewyższenie 700-800m. Natomiast każdy z nich kończy się lekko pod górę, ostatni kilometr w Zamościu, Chełmie i Kraśniku są lekko “duszące”, zatem będzie się dało powalczyć o minimalne różnice.
Może być więc całkiem interesująco i – jasne – w tej części sezonu i po ewidentnym szczycie wrażeń jaki mamy za sobą nie będę nikogo namawiał, by oglądać całe transmisje (w TVP Sport i w Eurosporcie przewidziane są odpowiednio: w streamingu Eurosportu dwugodzinna, na antenie godzinna a w TVP Sport 2h45’), ale końcówki jak najbardziej mogą dostarczyć niezłych emocji.
Wyścig ma kategorię UCI 2.1. Po Tour de France Femmes trudno na wyścigu tej rangi spodziewać się największych gwiazd. Jest jednak siedem ekip World Tourowych, ale też Mat Atom Developer, Nestle Ftiness Cycling Team oraz Reprezentacja Polski. A w zagranicznych ekipach m.in czwarta zawodniczka TdFF, Dominika Włodarczyk a w Canyon Sram Agnieszka Skalniak – Sójka.
W ekipie Treka jedzie Ellen van Dijk i Emma Norsgard, w Canyon Sram Chiara Consonni i Zoe Backstedt a także wiele innych mocnych zawodniczek. Jeśli czasami pojawiają się głosy, że może lepiej byłoby dla “polskiego kolarstwa”, by męski TdP był w kalendarzu kontynentalnym a nie światowym, to kobiecy TdP z zachowaniem skali pokazuje, jak mogłaby wyglądać lista startowa. Główna zaleta takiego rozwiązania to możliwość uczestnictwa mniejszych krajowych drużyn i ich konfrontacja z zespołami World Touru lub mocnymi kontynentalnymi. Tymi, które naprawdę chcą w tym konkretnym wyścigu wystartować.
Biorąc pod uwagę, że polskie kolarstwo kobiece zdecydowanie jest na fali, należy spodziewać się większej obecności mediów. Ogólnie rzecz ujmując trzymam kciuki za powodzenie “Tour de Pologne Women”. Z jednym zastrzeżeniem.
Halo? Gdzie jest Rada Języka Polskiego? Profesorze Bralczyk! Pomocy! Nie dość, że zmagamy się z makaronizmem nazwy “Tour de Pologne” jako takiej (no ale niech będzie, że to tradycja, choć Baskowie swoje imprezy prezentują z dwiema nazwami: narodową i międzynarodową), to jeszcze teraz została ona dodatkowo zmasakrowana angielskim dodatkiem. Panie Czesławie – dlaczego??
A wracając do prozy życia: dziś etap wokół Zamościa 105km, finisz minimalnie pod górę. Start o 13, meta o 15.30. Harmonogram transmisji w streamingach eurosportu (13.30-15.50) i tvp sport (13.30-16.15) wskazuje, że można będzie obejrzeć całość rywalizacji (!)
Zdjęcie prof. Bralczyka – Adam Koprowski, Wikimedia Commons

