Kronika Kolarska 10.08.2025

Mamy jedno z największych zaskoczeń w World Tourze w ostatnich latach. Zwycięstwo etapowe i prowadzenie w klasyfikacji generalnej Victora Langelottiego to olbrzymia niespodzianka.

Owszem, z przebiegu samego wyścigu jego spektakularny finisz w Bukowinie nie jest już takim szokiem, ale biorąc pod uwagę całą karierę czy choćby ten sezon, jest to scenariusz, którego nikt się nie spodziewał.

Jeśli poszukacie na twitterze, możecie znaleźć jakieś komentarze przed sezonem że pozyskanie tego doświadczonego (to trzydziestolatek) kolarza z Monako przez drużynę Ineosu to dobry ruch. Realnie to jednak postać anonimowa, do tego sezonu jeżdżąca w ekipach Pro Continental z dwoma zwycięstwami na koncie. I jasne, na wymagających wyścigach (Turcja i Portugalia), ale któż by się nad tym pochylał…

Wczoraj etap rozgrywali dla siebie kolarze UAE. Rafał Majka w obliczu kontuzji wspierał kolegów z drużyny, ci jechali ofensywnie i do ostatnich 100m trasy wyglądało to dla nich znakomicie.

Zrobili selekcję w Gliczarowie nadając tempo wraz z zawodnikami Bahrajnu. Perspektywa dzisiejszej czasówki, umiejętności w tej specjalności McNulty’ego oraz Tiberiego, układ klasyfikacji i trasę, to wszystko miało duży sens.

Mniej szarpał Jan Christen – młody Szwajcar miał już w tym wyścigu swoje szanse i ich nie wykorzystał. Tiberi i McNulty byli najmocniejsi i w Gliczarowie (gdzie atakował również Riccitello) i na finałowym podjeździe do Bukowiny. Przyspieszenie w Gliczarowie było tym, które po raz pierwszy w całym TdP zrobiło realnie większą selekcję w peletonie. Poprawka na podjeździe do mety (tu zawodnicy osiągnęli najwyższą VAM na całym TDP (1770m/h przez 5’) i kolejny atak Tiberiego, za którym skoczył McNulty zrobiła największą różnicę między atakującymi faworytami na tym wyścigu.

McNulty lepiej wytrzymywał końcówkę, na 300m przed kreską miał wygraną etapową w zasięgu ręki. W tym momencie z grupki za jego plecami atak odpalił Langelotti w mgnieniu oka doganiając zwalniającego Amerykanina. Kto wie, gdyby z wyścigu nie wycofał się chory Michał Kwiatkowski, który do tej pory po mistrzowsku rozprowadzał swoich kolegów z Ineosu, być może Langelotti zdobyłby nieco większą przewagę w końcówce. Ale tak czy inaczej jego wygrana i przejęcie koszulki lidera to sprawa wyjątkowa.

Jest szansa, że ten finisz załapie się do zestawień najbardziej zaskakujących rozstrzygnięć w sporcie w tym roku. Bo choć McNulty nie podnosił jeszcze rąk w geście zwycięstwa, to atomowe przyspieszenie do niedawna anonimowego "underdoga" jest sprawą wyjątkową.

Z punktu widzenia kibica, etap do Bukowiny był najbardziej emocjonującym w całym wyścigu. Sporo rywalizacji, zaskakująca ucieczka (liczna, zabrali się do niej również sprinterzy chcący wypracować sobie nieco przewagi przed tym, gdy do gry wejdą faworyci generalki), w końcu zdecydowane ataki, selekcja i zaskakujący finisz.

A dziś zakończenie całego wyścigu i krótka (12,5km) czasówka w Wieliczce. Choć Langelotti jest rewelacją tego wyścigu i realnie nie znamy jego umiejętności w jeździe indywidualnej faworytami są McNulty i Tiberi. Ta trasa im sprzyja, mają w tej specjalności wystarczająco dużo osiągnięć by obstawiać ich dobry wynik.

Start pierwszego zawodnika o [13.31] UWAGA EDYCJA O 14.11, WIĘC NIECO PÓŹNIEJ, lider wyścigu przyjedzie na metę około 16.30, z dokładnością do kilku minut.

Dla kronikarskiego obowiązku na koniec dodam jeszcze, że klasyfikację górską po aktywnej jeździe w całym wyścigu wygrywa Timo Kielich z Alpecinu, punktową Ben Turner z Ineosu, koszulka “najaktywniejszego” trafi do Patryka Stosza z reprezentacji Polski a najlepszą drużyną jest ekipa UAE Team Emirates.

oryginalny post na facebooku