Kronika Kolarska 08.08.2025

Matthew Brennan przejechał przez kolejne podjazdy i na ulicach Zakopanego popisał się imponującym finiszem. Wygrywając etap Tour de Pologne sięgnął po dziewiąte zawodowe zwycięstwo i czwarte w World Tourze. W wieku 20 lat!

Kolejny finisz z peletonu pokazuje, że jednak niestety musimy wrócić do rozmowie o trasie Tour de Pologne. Choć kolejne etapy zapowiadają się jako w miarę selektywne, kumulacja przewyższenia jest za mała a trudności za bardzo oddalone od siebie.

Przy obecnym tempie zawodowców bardzo trudno jest zrobić różnicę w takim terenie, czego przykładem była wczorajsza rywalizacja na ostatnim podjeździe przez Dzianisz w stronę Gubałówki.

Na segmencie liczącym 5,4km i 5% stromizny, gdzie ataków próbował Matthew Riccitiello oraz kilkukrotnie szarpał Jan Christen czołówka uzyskała VAM na poziomie 1605m/h przez 10 minut. Brandon McNulty wykręcił tam 423W, czyli ok. 6,1-6,2W/kg. Górne 9km przełęczy Krowiarki to VAM 1345m/h, przysłop od Stryszawy 1440m/h a Kocierz 1515m/h.

Jak wiecie, raczej staram się szukać wytłumaczenia dla takiego a nie innego przebiegu etapu, tutaj trzeba nazwać sprawę po imieniu: full gas to to nie był. Takie wartości na podjazdach trwających kilka-kilkanaście minut nie są wystarczające, by dokonać wyraźnej selekcji.

Ponieważ w stawce jest przynajmniej kilku mocnych zawodników w niezłej dyspozycji, przyczyny trzeba szukać w konfiguracji trasy. Skoro między podjazdami jest duża odległość w otwartym terenie, do mety prowadzi zjazd a następnie “false flat” ulicami miasta, szansa na powodzenie ofensywnej akcji jest niewielka.

Tym większe uznanie dla Christena, który po kilku nieudanych próbach na Gubałówce, pocisnął z Alberto Bettiolem na zjazdach. Realnie ta akcja była skazana na niepowodzenie, właśnie ze względu na ten, prowadzący delikatnie pod górę, ale preferujący jazdę w grupie dojazd do mety.

Zorganizowana, prowadzona głównie przez Ineos pogoń skasowała akcję Christena i Bettiola, w samej końcówce znów Bena Turnera rozprowadzał Michał Kwiatkowski.

Brennan, który jechał schowany w peletonie, przyspieszył bardzo wcześnie, około 300m przed metą. Mimo tego był w stanie z dużą prędkością minąć kolarzy Ineosu i zwyciężyć z wyraźną przewagą.

W tym samym czasie finiszowało 38 kolarzy, na miejsce w top 3 dające sekundy bonifikaty nie załapał się żaden z faworytów generalki. Ochotę do ścigania na Gubałówce przejawiał Tiberi i biorąc pod uwagę, jak uważnie do tej poru jedzie, raczej dziś w Bukowinie nie straci a przewagę dającą mu zwycięstwo powinien uzyskać na czasówce w Wieliczce. Mimo kraksy w Wałbrzychu aktywny był także lider wyścigu, czyli Lapeira, który dojechał w głównej grupie i będzie nadal bronił żółtej koszulki.

Dzisiejszy etap, choć ma na trasie “ściany” (“Bukovina” i “Harnaś”) z dużym prawdopodobieństwem zakończy się jak ten w Karpaczu, czyli górskim sprintem w stylu wyścigów klasycznych. Owszem, w przeszłości na rundach wokół Bukowiny Tatrzańskiej zdarzały się udane akcje solowe, ale poziom wydaje się na tyle wyrównany, że będzie o to trudno.

Polscy kibice zadają sobie pytanie o zdrowie Rafała Majki. Kończący w tym roku karierę zawodnik wczoraj po etapie wydawał się już w lepszej formie niż po upadku w Wałbrzychu, fani niewątpliwie docenią atak w Gliczarowie i taki sposób pożegnania się z kibicami.

Start ostry o 12.50, zaraz po nim pierwszy podjazd i pierwsza premia górska. Gliczarów po raz pierwszy to 13.50, po raz drugi 15.00 a po raz trzeci 16.10. Finisz jakieś 20 minut później, około 16.30. W sumie do pokonania jest niespełna 150km i 2900m przewyższenia.

oryginalny post na facebooku