Sprinterski etap, czyli ucieczka dnia (złapana 6km przed metą), ściganie na lotnej premii (Wiebes przed Vos rywalizowały o punkty pozostałe do wzięcia za trzema uciekinierkami) i finisz z peletonu. “Spokojny dzień na tourze”? No niestety nie, ponieważ jak to często bywa w takich okolicznościach trzeci etap Tour de France Femmes naznaczyły kraksy.
Najpoważniejsza wydarzyła się na zakręcie 4km przed metą. I nawet, jeśli strefa ochronna 5km spowodowała, że upadek zawodniczek nie będzie miał bezpośredniego wpływu na klasyfikację generalną (straty czasu się wewnątrzy tych 5km nie liczą), to bez względu na decyzję Demi Vollering i drużyny FDJ Suez wpływ będzie miała.
Na asfalt upadły kolarki jadące na ok. 25-30 pozycji w peletonie. Czyli nie całkiem z przodu, ale jednak jadące bliżej czoła grupy. Sporo szczęścia miała liderka wyścigu, która była jeszcze kilka pozycji dalej i została tylko spowolniona, ale nie uczestniczyła w zderzeniu.
Najbardziej poszkodowana została Demi Vollering. Faworytka wyścigu długo nie wstawała z asfaltu a następnie do mety dojechała w asyście koleżanek z drużyny. Po badaniach w szpitalu drużyna ma podjąć decyzję o kontynuowaniu wyścigu przez Vollering dziś rano (ma przejść jeszcze dodatkowe badania i potwierdzenie, czy nie ma wstrząśnienia mózgu). Kiedy to piszę, chwilę po siódmej kompulsywnie odświeżam “x”, ale nie ma jeszcze żadnych informacji na ten temat.
Nawet, jeśli Holenderka pojedzie dalej, trudno się spodziewać, by była w stanie walczyć w klasyfikacji generalnej, jej stłuczenia i stan, w jakim dotarła do mety wskazywał na duży ból i poważniejsze obrażenia.
Wracając do rywalizacji, Le Court została zatrzymana przez kraksę, podobnie jak Puck Pieterse jadąca po drugiej strony grupy. Z przodu były sprinterki, Lotte Kopecky rozprowadzała Lorenę Wiebes a tę pilnowała Marianne Vos. Katarzyna Niewiadoma jechała z przodu, ale widać było różnicę między nią a sprinterkami, liderka Canyon-Sram dosłownie odbijała się od nich tracąc kolejne pozycje, ale co najważniejsze bezpiecznie dotarła do mety jako ósma.
Wiebes była bezkonkurencyjna w sprincie na kreskę (to jej 108. wygrana w karierze), druga była Vos a trzecia Ally Wollaston. Dzięki bonifikacie za drugie miejsce, zgodnie z przewidywaniami koszulkę liderki odzyskała Vos. Holednerka zamienia zieloną koszulkę klasyfikacji punktowej na żółtą klasyfikacji generalnej, w punktowej wyprzedza ją Wiebes.
Dziś prawdopodobnie Wiebes powiększy przewagę nad Vos a ta, jeśli nie wydarzy się nic złego znów zdobędzie jakąś bonifikatę, ale w klasyfikacji punktowej faworytką jest Vos, która zapewne odrobi na etapach bardziej górzystych.
Z kolei w klasyfikacji generalnej wobec problemów Vollering oraz wycofania się przed wczorajszym etapem ewidentnie niedysponowanej Elisy Longo Borghini sytuacja robi się ciekawa. Niewiadoma jedzie póki co bardzo czujnie, prezentując znakomitą dyspozycję, ale “nie dmuchajmy balonika” i poczekajmy na trudniejsze etapy.
Czyli nie na dziś ;) bo dziś drugi z rzędu płaski etap. Do pokonania jest 130km, jedna symboliczna górka czwartej kategorii. Do mety w Poitiers prowadzi długa prosta, teoretycznie bez przeszkód, zatem miejmy nadzieję, że tym razem nie będzie żadnych przykrych sytuacji.
Zdjęcia: Pauline Ballet – materiały prasowe ASO
Finisz, standardowo, zaplanowano około 17.35. Początek transmisji o 15.15.
Przedpołudnie to z kolei oczekiwanie na informacje o stanie zdrowia Vollering.

