Wszystko, co teraz musi zrobić Jonathan Milan to dojechać bezpiecznie do Paryża. Gdy to zrobi, będzie zwycięzcą klasyfikacji punktowej. Szanse, by Tadej Pogacar mu ją odebrał są po wczorajszym etapie znikome.
Kolarze Lidl-Trek stanęli na wysokości zadania. Najpierw jedyna ucieczka, której pozwolili odjechać była zaledwie kilkuosobowa, zatem na premii lotnej Milan finiszował piąty. Następnie tę ucieczkę skasowali doprowadzając do finiszu. Samą końcówkę, która rozegrana została w ulewnym deszczu rozegrali znakomicie, trzymając swojego sprintera cały czas z przodu i rozpoczynając finisz wcześnie, dzięki czemu Milan uniknął kraksy i pewnie wygrał swój drugi etap w tym Tourze.
Jasper Stuyven był znakomitym rozprowadzajcym, sam Milan wykończył jego pracę pewnie i skutecznie. I nie ma co roztrząsać, że rywalizował z zaledwie kilkoma rywalami, że w tych finiszach, które wygrywał nie uczestniczył Tim Merlier (poprzednio miał defekt, teraz leżał na asfalcie). Milan konsekwentnie zbiera punkty na premiach, wygrał dwa etapy i ma teraz 72 punkty przewagi nad Pogacarem. Teoretycznie mistrz świata mógłby powalczyć o zieloną koszulkę, ale widać wyraźnie, że ten Tour rozgrywa inaczej, nie szarpie się i raczej będzie oszczędzał energię niż ścigał kolejny cel w tym wyścigu. Choć nie ukrywajmy, szansę na rzadkie wygranie trzech koszulek: żółtej, zielonej i w grochy w tym wyścigu miał.
Co do koszulki w grochy, to możemy już przejść do odpowiedzi na pytanie “co dzisiaj”. A dzisiaj jest kluczowy dzień dla Lenny’ego Martineza (a może rzutem na taśmę punkty zacznie zbierać ktoś inny?). Mamy bowiem nie tylko super trudny górski etap (170km i aż 5500m w pionie!), ale też z trzema premiami najwyższej kategorii.
Ostatnia jest na mecie na Col de la Loze i ta raczej padnie łupem zawodników z klasyfikacji generalnej, natomiast przed nią są dwie: Glandon i Madeleine, gdzie do zdobycia jest w sumie 40 punktów.
Tyle, że nie będzie to łatwe nawet ze względu na samą trudność podjazdów (są długie i strome, Glandon to ponad 1100m w pionie a Madeleine ponad 1500, do tego kończą się ok. 2000m n.p.m.), ale też przewidywany przebieg etapu.
A tu niemal wszyscy są zgodni. Drużyna Visma, jeśli chce sprawdzić Tadeja Pogacara musi ten etap zrobić trudnym od samego początku. A to oznacza wysokie tempo i na Glandon i na Madeleine i liczenie na to, że to po pierwsze odizoluje Pogacara od jego pomocników a po drugie zmęczy samego lidera na tyle, że Vingegaard będzie w stanie zerwać go z koła. Czy już na Madeleine? Trudno powiedzieć, przed Col de la Loze jest jednak sporo zjazdów i przejazdu doliną. Jeśli można się więc czegoś spodziewać, to także walki pomocników Vismy i UAE o zabranie się do ucieczki, by w razie akcji już na Madeleine ktoś, niczym van Aert na Giro d’Italia po Finestre czekał na dojeździe do finałowego podjazdu.
Pamiętajmy również o aspekcie psychologicznym: Col de la Loze to podjazd, na którym w 2023r Pogacar doznał najdotkliwszej dotychczas porażki z Vingegaardem. Póki co skutecznie rozprawia się ze wszystkimi duchami przeszłości, natomiast biorąc pod uwagę przebieg wyścigu i ostatnich etapów, Vingegaard prezentuje coraz lepszą dyspozycję a na Mont Ventoux Pogacarowi był po prostu równy.
Tyle tylko, że do Duńczyk musi atakować, ma ponad 4 minuty straty i tylko dwa etapy (dziś i jutro) gdy może tę różnicę zniwelować. Pogacar może po prostu “tylko” go pilnować, choć pamiętajcie i nie dajcie sobie wmówić, że to jest łatwe i że on tam sobie odpoczywa. Przy tempie, jakie było na Mont Ventoux i jakie zapewne zobaczymy na dzisiejszych podjazdach, nawet jazda na kole rywala będzie wymagać topowej formy i dobrej “dyspozycji dnia”.
Start ostry o 12.20, na Glandon czołówka będzie około 14.15, na Madeleine około 15.30. U podnóża finałowego podjazdu około 16.15, w Courchevel, w jego połowie około 16.40 a najbardziej stroma sekcja, poprowadzona alejkami dla rowerów zacznie się około 17.05.
Dodatkowe “pytania dnia”: jak rozegra się rywalizacja między Lipowitzem a Onleyem o białą koszulkę, w jakiej formie będzie Roglic, który świetnie pojechał Mont Ventoux, czy zawodnicy z drugiej części pierwszej dziesiątki (Gall, Rodriguez) będą “rosnąć” czy “gasnąć”?
Carlos Rodriguez dziś nie pojedzie bo wczoraj w końcówce leżał i się potłukł. Szkoda, bo na Mont Ventoux pojechał bardzo dobrze. Zwycięzcy są na mecie, to nie jest frazes.
Zdjęcia: Charly Lopez – materiały prasowe ASO

