Thymen Arensman wygrywa etap, Tadej Pogacar notuje najmniejszą przewagę nad rywalami ze wszystkich dni w Pirenejach, Remco Evenepoel schodzi z trasy a Matjas Skjelmose uderza w wysepkę i z urazem ręki kończy swoją przygodę z tegorocznym Tourem.
Anonsowany jako jeden z najtrudniejszych odcinków Wielkiej Pętli 2025, etap numer 14 nie zawiódł.
Zgodnie z przewidywaniami Lenny Martinez udał się w pogoń za punktami do klasyfikacji górskiej. Wygrał kolejne premie na Tourmalet i Aspin oraz był drugi na Peyresourde. Tam jednak przed nim zameldował się już Arensman, który zaatakował z ucieczki, jak się później okazało po wygraną.
Trudno powiedzieć, czy wczoraj Tadej Pogacar czuł się gorzej, oszczędzał energię na ostatnią część Touru i całego sezonu czy też może postanowił nie wygrywać wszystkich górskich etapów w tym wyścigu.
Jego pomocnicy przez większość dnia jechali tak, jakby jednak miał zaatakować na podjeździe do Superbagnares. Przewaga ucieczki (jechał w niej też Tobias Johanessen, co gdyby nie osłabł w końcówce dałoby mu awans w klasyfikacji) była cały czas kontrolowana na poziomie 3-4 minut. Do formy wydaje się powracać Siwakow, dobrze prezentował się też Yates. U podnóża Superbagnares kolarze UAE nie narzucili jednak dzikiego tempa, Arensman tracił przewagę, ale powoli a z grupy liderów zaatakował Felix Gall.
Gdy Pogacar nadal nie naciskał, sprawdzić postanowił go Vingegaard. Ogólnie to się chwali, ponieważ Duńczyk nie składa broni a także robiąc selekcję powiększa przewagę nad zawodnikami z dalszych miejsc. Kilka przyspieszeń w jego wykonaniu nie dało jednak efektu w postaci zgubienia Pogacara. Ten nie pomagał za bardzo swojemu rywalowi i dopiero w samej końcówce przyspieszył, gubiąc wicelidera na kolejne 4 sekundy oraz zdobywając bonifikatę za drugie miejsce.
W tym czasie Arensman już cieszył się ze zwycięstwa oraz odpowiadał na pytania o dopingową przeszłość teamu Sky. Tu dygresja: chodzi o potencjalne uczestnictwo zespołu Sky w aferze “Operacja Aderlass” i kontakty Davida Rozmana ze skompromitowanym Markiem Schmidtem. Sprawa ujawniona przez ekipę niemieckiej ARD dotyczy jednak wydarzeń z 2012r. Pytanie o nią Arensmana, który miał wówczas 13 lat wydaje się być jednak bezcelowe.
Nie był to koniec problemów ekipy Ineosu, ponieważ kierujący samochodem ekipy dyrektor sportowy potrącił jednego z kibiców (który, cóż, wszedł pod koła, ale fakt jest faktem), za co został ukarany grzywną 5000CHF oraz “żółtą kartką”.
Tak czy inaczej po dniu w ucieczce Arensman podjechał Superbagnares w tempie dziesiątego na mecie Vauquelina co biorąc pod uwagę trudny etapu jest wynikiem bardzo dobrym. Dla samego zawodnika, który wciąż ma zaledwie 25 lat i nadal “dobrze się zapowiada” (choć już raczej nie na topowego kolarza etapowego), to największy sukces w karierze i potwierdzenie, że ten sezon jest w jego wykonaniu bardzo dobry (trzecie miejsce w Paryż-Nicea, drugie w Tour of the Alps, nieco gorszy występ w Giro). Jeśli chodzi o tempo Pogacara i Vingegaarda, na Superbagnares wspinali się w tempie 1675m/h (w czasie 33’08”). Na tle dotychczasowych występów to teoretycznie nie dużo, ale trzeba wziąć pod uwagę, że to trzeci dzień w górach z rzędu, etap był długi i ciężki, zatem trudno oczekiwać, że kolarze będą bili rekordy codziennie.
Dobrego sezonu nie ma póki co Remco Evenepoel. Czy wciąż odczuwa konsekwencje kontuzji, której doznał na treningu pod koniec zeszłego roku? Być może. Jego przygotowania były mocno zaburzone i choć po powrocie do ścigania dobrze zaprezentował się w klasykach, podczas etapówek (nie licząc płaskich etapów jazdy na czas) już nie błyszczał. Po problemach na Hautacam, wyraźnie gorszym występie na Peyragudes, po tym, gdy zaczął tracić kontakt z peletonem we wczesnej fazie etapu wycofał się z wyścigu. To duża strata dla tegorocznego Tour de France, natomiast jeśli Remco miałby do końca tej Wielkiej Pętli cierpieć bez sensu, decyzja wydaje się być dobra.
Otwiera ona rywalizację o trzecie miejsce i tytuł najlepszego młodzieżowca. Po raz kolejny dobrze pojechał Lipowitz, który powiększył przewagę nad Oscarem Onleyem. Ponieważ obaj zawodnicy dobrze spisywali się w przygotowujących do Touru etapówkach a są zawodnikami młodymi, zobaczymy, jak zniosą trudy trzeciego tygodnia wyścigu.
A co dzisiaj? Dzisiaj etap, który wydaje się być stworzony dla ucieczki. Niespełna 170km w górzystym terenie, z trzeciej i drugiej kategorii oraz zjazdami rozpoczynającymi się 40km przed metą. Premia lotna jest przed trudniejszą częścią etapu, na 60km trasy. Należy obstawiać, że do tego momentu peleton kontrolować będzie ekipa Treka, ponieważ Jonathan Milan musi zbierać punkty, jeśli chce obronić się przed Pogacarem (dzieli ich 28 punktów). Równie dobrze Milanowi może spróbować zagrozić van der Poel. Na mecie czeka aż 50 punktów, Milan musiałby się jednak wznieść na wyżyny, by powalczyć o wygraną na mecie w Carcassonne. Teoretyczna wygrana dałaby van der Poelowi powrót do gry o zieloną koszulkę, o ile faktycznie jest nią zainteresowany.
Etap powinien zakończyć się około 17.20, na ostatniej premii górskiej czołówka powinna pojawić się około 16.10, zjazdy z nieoznaczonego podjazdu 40km przed metą zaczną się około 16.25.
Zdjęcia: billy ceusters – materiały prasowe ASO

