Kronika Kolarska 18.07.2025

Brutalny test mocy do masy trwający 23 minuty, czyli czasówkę kończącą się przy stacji narciarskiej Peyragudes wygrał nie kto inny jak Tadej Pogacar. Tym razem nie było mowy o knockoucie – niespełna 37” przewagi nad Vingegaardem brzmi “racjonalnie”. Drugi zawodnik klasyfikacji podniósł się po łomocie, jaki otrzymał dzień wcześniej na Hautacam i może nie wrócił do gry o zwycięstwo, ale wyraźnie zaznaczył swoją pozycję “pretendenta”.

Relacja z każdej czasówki to tak naprawdę analiza wyników. O ile oczywiście nie wydarzą się jakieś niespodziewane upadki, defekty czy zmiany pogody.

W przypadku wielkich tourów to także wpisanie się w szerszą narrację całego wyścigu. Dla zawodników jadących samotnie jest to weryfikacja formy bez dodatkowych czynników mogących zaburzyć percepcję. Tym bardziej podczas prób takich jak wczoraj: jadąc solo od górę albo ma się nogę albo nie.

Od czasu, gdy kolarstwo bardzo mocno zaczęło analizować dane dotyczące aerodynamiki, mamy na to wszystko nałożony jeszcze wyścig technologiczny. Jazda na podjeździe Peyragudes stawiała dodatkowo wyzwanie związane z wyborem sprzętu: albo lżejszego albo bardziej aero.

Pogacar postawił na “aero” rower szosowy, czyli Colnago Y1RS, ale (za cyclingnews) odchudzony do 6,9kg (wersja na której jechał etap z Hautacam ważyła ok. 7,5kg). Rower pozbawiono lakieru, zastosowano węższe (25 zamiast 28mm) oponki, również nieznacznie węższe obręcze. Na próbę trwającą mniej niż 25 minut Pogacar nie zabrał ze sobą bidonu, nie było więc i koszyka. Zastosował mniejsze zębatki, odchudzone mocowanie dla licznika Wahoo i zrezygnował z owijki na kierownicę. Innowacją było użycie rękawa z aero bielizny jako mocowania opatrunku na otartym przedramieniu. Również kask, który wybrał był aerodynamiczną wersją kasku szosowego. Dla porównania Vingegaard pojechał w czasowym Giro Aeroheadzie

Ciekawostek sprzętowych było całkiem sporo. Na Cyclingnews póki co przeanalizowali rowery Pogacara i Evenepoela (tu zwracają uwagę na nieco podniesioną pozycję w rowerze czasowym użytym przez Remco, która miała mu pomóc utrzymać moc na podjeździe – cóż, to nieszczególnie się udało). Vingegaard z kolei postawił na rower czasowy, choć nieco odchudzony. Co ciekawe, był w stanie utrzymywać pochyloną pozycję przez większość czasu.

Mocno odchudzony rower z tytanową kasetą zaprezentował Lenny Martinez, więcej zdjęć i analiz pewnie będzie się pojawiało w najbliższych godzinach :).

Pytanie dnia brzmi, czy decydował sprzęt, czy dyspozycja dnia. Evenepoel, którego Vingegaard prześcignął na ciężkiej końcówce podjazdu mówił wprost, że kolejny dzień z rzędu czuł się źle i liczy na to, że był to ostatni taki dzień w tym Tourze. Z kolei Jonas w tym niemal-w-pełni-czasowym rynsztunku podniósł się po porażce na Hautacam i choć stracił do Pogacara niecałe 37”, jego występ można ocenić jako bardzo dobry.

Pogacar na podjeździe Peryagudes osiągnął VAM 2002m/h przez 17’25”. Z kolei Vingegaard podjeżdżał 29” wolniej (zatem pozostałe 8” stracił na płaskim dojeździe do właściwego wzniesienia), co daje VAM 1947m/h. Aż 11 zawodników (do Vauquelina włącznie) podjechało Peyragudes szybciej niż Pogacar i Vingegaard w 2022r. Był to jednak wtedy ciężki etap ze startu wspólnego, dwaj najlepsi kolarze etapowi ostatnich lat wspinali się wówczas w 19’46”.

Realnie to właśnie na Vauquelinie kończą się zawodnicy, których można traktować jako “wygranych” tej czasówki. Bardzo dobrze pojechali kolarze RedBulla (Roglic 3. Lipowitz 4.), bardzo solidnie Onley, odżył też Jorgenson.

Dzięki temu, choć Pogacar ma już cztery wygrane etapy w tym roku (do rekordu Cavendisha brakuje mu jeszcze “tylko” 15) i pewnie prowadzi a Vingegaard jest faworytem do pozycji numer dwa, rywalizacja o miejsca 3-10 zapowiada się pasjonująco.

Czy obejrzymy ją jutro, jako zwieńczenie pirenejskiego tryptyku na drugim najtrudniejszym etapie tegorocznego Touru, czy też zostanie odroczona do Mont Ventoux i Alp?

Sobotni przejazd przez kolejne przełęcze: Tourmalet, Aspin, Peyresourde z metą na podjeździe Super Bagnares (12,4km, 7,3%) brzmi jak coś, co może spowodować duże różnice w klasyfikacji, jeśli oczywiście kolarze kolejny dzień z rzędu będą się ścigali w wysokim tempie.

Temu może sprzyjać obecność premii lotnej jeszcze przez Tourmalet (Milan musi bronić się przed Pogacarem, który traci w klasyfikacji punktowej tylko 28pkt!), oraz wysoko punktowana premia górska na Tourmalet (Lenny Martinez jeśli myśli o koszulce w grochy musi zabierać się w ucieczki i walczyć o premie pierwszej i najwyższej kategorii w pierwszych częściach etapów).
Visma po dobrej czasówce Vingegaarda i Jorgensona uważa, że “ten tour się jeszcze nie skończył”, Lipowitz i Onley czyhają na białą koszulkę młodzieżowca, którą jeszcze posiada Evenepoel. A Pogacar, cóż, Pogacar niby gra w innej lidze, ale pamiętajmy o tym, że trzy dni temu boleśnie upadł, atak na Hautacam był długi i super mocny a czasówkę pojechał “full gas” od samego startu.

Zatem spośród etapów, na których transmisja od startu do mety ma sens, dzisiejszy o dystansie 182km i przewyższeniu prawie 5000m jest w czołówce tych, które warto oglądać. Start ostry o 12.15, premia lotna około 13.50, na przełęczy Tourmalet czołówka powinna być około 14.40, u podnóża finałowego podjazdu około 16.30 a na mecie około 17.10.

Zdjęcia: Bily Ceusters – materiały prasowe ASO

oryginalny post na facebooku