Kronika Kolarska 17.07.2025

Czy ten Tour de France się właśnie skończył? Jak mawia klasyk “nie wiem, choć się domyślam” ;)

Bardzo dobry performance Tadeja Pogacara w połączeniu z niewystarczającą formą Jonasa Vingegaarda skutkuje różnicą 3’31” w klasyfikacji generalnej i daje Słoweńcowi bezpieczną przewagę po pierwszym, górskim etapie.

Z perspektywy tego, co zobaczyliśmy wczoraj, ta cała, niemal permanentna wojna przez pierwszych 11 etapów nie miała znaczenia. Kolarze Vismy byli bezradni. Owszem, wysłali do superlicznej ucieczki dnia Benoota (w sumie przed peletonem jechało ok. 50 kolarzy!), owszem, próbowali kontrolować tempo na Soulor, ale gdy okazało się, że gorszy dzień ma Jorgenson a tego, co robi Wellens (jak Benoot jechał z przodu i przydał się w decydujących momentach etapu) a następnie Narvaez nie wytrzymują Simon Yates i Kuss widać było, że będą bezbronni.

Pogacarowi wystarczyło mocne rozprowadzenie przez Narvaeza u podnóża Hautacam by dokonać selekcji a następnie samemu odpalić atak, którego nie wytrzymał nikt. Vingegaard próbował przez chwilę walczyć, natomiast po około kilometrze zaczął systematycznie tracić do Pogacara, co zakończyło się stratą 2’10” na mecie.

Ciekawie wyglądała sytuacja z tyłu. Remco Evenepoel, który przeżywał trudne chwile na Soulor był w stanie zminimalizować straty. Mimo 38” różnicy do liderów na przedostatniej premii górskiej, na Hautacam przyjechał 1’25” za Vingegaardem.

Choć oczywiście rywalizacja o żółtą koszulkę i budowanie przewagi przez Pogacara było głównym tematem dnia, na uwagę zasługuje świetna postawa “młodych zdolnych”. Hautacam świetnie pojechał Lipowitz, który zakończył temat tego, kto powinien być liderem w zespole RedBulla. Mocno i aktywnie ostatni podjazd pokonywali też Onley i Tobias Johanessen, bardzo pozytywnie zaskoczył też Vauquelin. Wszyscy ci zawodnicy (wraz Remco), zajmujący miejsca 3-7 mają 22-25 lat. I choć póki co nie mają podejścia do Pogacara, zaprezentowali bardzo wysoki poziom sportowy.

W kwestii zaś samego poziomu sportowego. Rekord na Hautacam nie został pobity. Rekordzistą wciąż jest Bjarne Riis z czasem 34”40”, który uzyskał w 1996r. Wczoraj Pogacar wykręcił 35’08” co przekłada się na VAM 1812m/h i estymowane 6.64W/kg. Jest to mniej o ok. 80m/h i 0.25W/kg niż zeszłoroczny (dłuższy o 4’) wysiłek na Plateau de Beille (który dodatkowo był rozgrywany na trudniejszym etapie i w późniejszej fazie wyścigu).

Istotną kwestią jest jednak fakt, że atak Pogacara na Hautacam rozpoczął się bardzo wcześnie. Mistrz świata przez 11,8km jechał samotnie, nie korzystają z draftingu, napędzając się wyłącznie samemu! Jeśli doliczymy do tego wysoką temperaturę oraz fakt, że dzień wcześniej leżał na asfalcie, trzeba ten performance ocenić jako bardzo wysoki, nawet jeśli nie był najlepszym w jego karierze.

Z drugiej strony Vingegaard nie tylko był wolniejszy o ok. 40” niż swój własny wynik z 2020r (gdy Hautacam był ostatnim podjazdem wyścigu, na etapie 18.), ale też nie wykręcił ani takiego VAM ani w/kg jak choćby rok temu na Plateau de Beille.

I choć wyścig jeszcze się nie skończył, różnica między Pogacarem a resztą stawki wydaje się niewyobrażalna do zniwelowania. Co więcej, gorszy dzień Jorgensona sprawił, że ewentualna taktyka szachowania lidera naprzemiennymi atakami z Vingegaardem przestaje być aktualna.

Aby nie było wątpliwości, sam nie mierzę czasów i nie zbieram danych, syntetyzuję dla Was informacje z Lanterne Rouge, ammattipyoraily i Stravy.

Z ciekawostek, które pewnie zauważyliście, Pogacar jechał na rowerze Y1RS, czyli aerodynamicznym modelu Colnago. Nieco cięższym (chociaż podobno dzięki nowym kołom Enve tylko ok. 300-400g od V5RS), ale bardziej “aero”, co jeszcze niedawno było nie do wyobrażenia na takim etapie. Podobno ten rower miał nie nadawać się do podjeżdżania, a jednak…

A co dzisiaj zapytacie? Dzisiaj etap prawdy i potwierdzenie lub zaprzeczenie tego, co oglądaliśmy wczoraj. Czasówka pod górę z metą na Peyragudes. Pierwsze 4km mniej więcej po płaskim a następnie 8km o średniej stromiźnie 7,9% i z ciężką 16% końcówką.

Wczoraj każdy zostawił na Hautacam sporo zdrowia. Vingegaard się męczył, Pogacar wyglądał, jakby faktycznie pojechał wszystko, co miał, Remco miał wspomniane problemy a reszta młodzieży, choć pojechała znakomicie, to jednak na swoim limicie.

W związku z tym tak trudna próba jak Peyragudes może przynieść zaskoczenia, zarówno in plus jak i in minus. Wiele zależy od regeneracji, uzupełnienia zasobów, jakości snu po wysiłku w upale. Pierwszy zawodnik, Matteo Vercher rusza na trasę o 13.10, czołówka oczywiście później: Jorgenson o 16.47, Roglic o 16.53, Remco o 17.01, Vingegaard o 17.03 a Pogacar o 17.05.

Zobaczymy, na jakiej konfiguracji sprzętu pojadą poszczególni zawodnicy, czy po 4km płaskiego będą zmiany rowerów z czasowych na podjazdowe czy raczej zobaczymy hybrydy: rowery szosowe z lemondkami i odpowiednim zestawem kół. Rekord podjazdu należy do Pogacara i Vingegaarda z 2022, z etapu ze startu wspólnego i wynosi 19’50”.

Zdjęcia: Bily Ceusters – materiały prasowe ASO

oryginalny post na facebooku