Kronika Kolarska 21.06.2025

Na Tour de Suisse wczoraj mieliśmy klasyczny scenariusz “złapią ich, czy ich nie złapią”, ze spodziewanym rozstrzygnięciem – spoiler alert – złapali ;)

Jakimś rodzajem ciekawostki jest, że w odjazd dnia zabrał się ponownie były lider Romain Gregoire, któremu podobna akcja dała przewagę i prowadzenie w klasyfikacji generalnej po pierwszym etapie. Gdy stracił czas w górach, znów spróbował swoich sił, tym razem jednak nieskutecznie. Zwłaszcza, że postanowił pomagać koledze z drużyny – Stefanowi Kungowi, co kosztowało go sporo sił.

Ucieczka faktycznie dość długo utrzymywała się przed peletonem, jeszcze na kilka kilometrów przed metą śmiałkowie mieli przewagę, zostali złapani niemal pod flagą oznaczającą ostatni kilometr trasy.

Na finiszu znakomicie rozprowadzony został Jordi Meeus. Belgijski sprinter, choć zasłynął wygranym finiszem na Polach Elizejskich w 2023r wygrywa stosunkowo rzadko. To była jego trzynasta wygrana w karierze i druga w World Tourze.

A co dzisiaj?

Dzisiaj po pierwsze na starcie nie stanie “problematyczny” Jan Christen. Młody Szwajcar z UAE wycofał się na wczorajszym etapie.

Po drugie, to przedostatnia okazja dla Joao Almeidy na odrabianie strat w klasyfikacji generalnej. Końcówka jest podobna do tej z piątku, ale w teorii nieco łatwiejsza. Całość ma nieco ponad 207, na koniec dnia na zawodników czekają dwa podjazdy: na 17km przed metą kończy się pierwszy: 5,5km, 7,8% a do mety prowadzi krótszy (3,9km), ale bardziej stromy (8,3%).

Jutrzejsza czasówka pod górę w teorii preferuje Almeidę, ale to nie tak, że jest on murowanym faworytem. W lutym na Vola a Agrarve przegrał na indywidualnej próbie kończącej się podjazdem w Romainem Gregorie, Onley wydaje się być w dobrej formie a Vauquelin wcale nie musi jutro dużo stracić. Więc dla świętego spokoju, jeśli ma siły, Almeida zapewne będzie dziś próbował nadrobić nieco czasu.

Finisz jak zawsze około 17, ze względu na ciekawe ukształtowanie terenu w końcówce, ostatnich 40-50 będzie wartych oglądania.

W kolarskim świecie dzieje się poza Tour de Suisse jeszcze całkiem sporo. Nie “relacjonuję” wszystkiego, bo musiałbym to robić full-time, ale w skrócie wrzucam update dla zainteresowanych do pogłębienia wiadomości we własnym zakresie.

Na Baloise Belgium Tour świetnym finiszem popisał się Tim Merlier – jeśli Remco nie będzie dawał rady na Tourze, Merlier i jego potencjalne wygrane etapowe są dobrą drugą opcją dla ekipy Quick Stepu. Drugi etap dla równowagi wygrał Philipsen a czasówkę Ethan Hayter przed Ganną. Rywalizacja podczas jazdy indywidualnej na Tourze “Remco vs reszta świata” zapowiada się bardzo ciekawie. Szkoda, że Hayter wstępnie nie łapie się do składu Quick Stepu na TdF.

Na mniejszym, ale fajnym wyścigu we Francji, La Route d'Occitanie, mieliśmy finisz na słynnym Luz Ardiden, gdzie wygrał Nicolas Prodhomme z Decathlonu, całość podjazdu pojechał minutę wolniej niż Pogacar, Carapaz i Vingegaard na Tourze w 2021, ale ostatnie 7km w ich tempie.

We Włoszech trwa Giro Next Gen – “Giro dla Orlików”, zostały jeszcze dwa górzyste etapy, dzieją się super ciekawe rzeczy. Warto śledzić wyniki i performance, bo o uczestnikach wyścigu wkrótce będzie bardzo głośno.

A w Val di Sole trwa Puchar Świata MTB. W Short Tracku finisz z Jenny Rissveds wygrała Puck Pieterse, kolejne pewne zwycięstwo wśród mężczyzn zaliczył Christopher Blevins.

Wyścigi XCO z udziałem Polaków i Polek w niedzielę. A na Pinkbike możecie zobaczyć zdjęcia nowego roweru od Gianta.

Ufff :)

oryginalny post na facebooku