Kronika Kolarska 14.06.2025

Temat problemów Pogacara na dużej wysokości i długich podjazdów wydaje się, że został już zamknięty rok temu. Wczoraj dostaliśmy potwierdzenie postępu, jaki i w tych specjalnościach wykonał.

Etap prowadzący przez podjazdy powyżej 2000m n.p.m. z finałowym podjazdem trwającym 40 minut rozegrał perfekcyjnie. Po raz kolejny zaatakował wcześnie, tym razem po rozprowadzeniu przez Sivakowa. Przez 12km jechał solo, utrzymując bezpieczną przewagę nad Vingegaardem.

14” na mecie dzielące obu zawodników może być mylące. Pogacar ewidentnie jechał utrzymując tempo, w ramach wywierania psychicznej presji na rywali wspomniał nawet, że w na ostatnim kilometrze nieco zwolnił.

Nawet po prostu patrząc na samych kolarzy widać było, że Słoweniec jedzie z dużym zapasem, Duńczyk zaś zostawia na podjeździe Valmeinier sporo więcej zdrowia.

Za ich plecami również działy się ciekawe rzeczy. Na poważnego pretendenta do wygrania klasyfikacji młodzieżowej na Tourze wyrasta Lipowitz, który kolejny raz dojechał do mety jako trzeci. Trzeba pamiętać młody Niemiec nie jeździ jeszcze szczególnie ekonomicznie. Często atakuje, na trzecim etapie stracił sporo energii jadąc w ucieczce dnia a mimo tego podjeżdża szybciej niż Evenepoel.

Z kolei Remco jest krytykowany za postawę słabszą niż Vingegaard i Pogacar. Tu warto przypomnieć, że w tym momencie prezentuje lepszą formę niż rok temu o tej porze a w 2024 wyraźnie podniósł formę między Dauphine a Tourem. Co więcej, i to też jest istotne, duże góry na Wielkiej Pętli to dopiero etap numer 12, zatem do tego momentu mamy jeszcze około miesiąca.

Mniej eksponowanym, ale niewątpliwie bohaterem tego Dauphine jest Paul Seixas. Osiemnastolatek (!) z drużyny Decathlonu w znakomitej formie radzi sobie z kolejnymi etapami. 11. miejsce na wczorajszym etapie i szóste (!) w generalce to imponujący rezultat biorąc pod uwagę poziom sportowy i skalę trudności na tym wyścigu.

Przywołam zauważony na iksie fakt, Seixas będzie nadal klasyfikowany jako “młodzieżowiec”, czyli rywalizował o białą koszulkę Tour de France w 2031r!

A co dzisiaj? Dzisiaj kolejny górski etap, ostatnia szansa dla Romaina Bardeta na zakończenie kariery zwycięstwem. Bardet atakuje niemal każdego dnia, jednak przy rywalizacji UAE i Vismy trudno mu dowieść dobry wynik do mety. Tak czy inaczej dziś jego runda honorowa.

Osobiście będzie mi go brakować na trasach wyścigów. To jeden z tych zawodników, który prezentował wyjątkowy charakter na szosie, jako jeden z nielicznych rzucał wyzwanie dominującego w swoim czasie teamowi Sky, świetnie zjeżdżał i nie bał się ryzykownych ataków.

Szansa, że dziś do mety dojedzie ucieczka, owszem, istnieje, zwłaszcza biorąc pod uwagę profil trasy. Tyle, że na jednego z kolarzy na mecie czeka wyjątkowa okazja. A tym kolarzem jest nie kto inny, jak Tadej Pogacar. Mistrz Świata sięgnął wczoraj po swoje zawodowe zwycięstwo numer 99. Wygrywając etap może wejść do elitarnego klubu kolarzy, którzy zwyciężali sto razy!

W kwestii trasy: dziś znów ok. 130km, niemal cały czas pod górę. Meta teoretycznie nie jest na podjeździe: z ostatniej premii górskiej (przełęcz Mont-Cenis, 9,6km, 6,9%) do mety jest jeszcze pięć kilometrów w mniej więcej płaskim terenie. Finisz około 17.15, u podnóża ostatniego podjazdu czołówka będzie około 16.30.

oryginalny post na facebooku