Mimo niemal perfekcyjnego rozprowadzenia – ekipa Lidl-Trek ustawiła się na czele peletonu całkiem licznie na kilometr przed kreską to nie Jonathan Milan został zwycięzcą piątego etapu Criterium du Dauphine.
Jake Stewart z Israel Premier Tech rozpoczął finisz dość wcześnie, zaskakując rywali, Milan, który zorientował się, że sprawy nie idą po jego myśli był już jednak wyraźnie spóźniony. Dla Stewarta to największy sukces w karierze, do tej pory wygrywał tylko etapy na mniejszych wyścigach.
To także zwycięstwo dla marki Factor, która na Dauphine zaprezentowała nowy rower, z szerokim widelcem i tylnym trójkątem, wzorowanych na konstrukcjach znanych z kolarstwa torowego. Czy to Stewart był tak szybki, czy to rower? Pytanie pozostaje otwarte.
Ważnym wydarzeniem w końcówce (zawodnicy mieli do objechania rondo) był upadek Remco Evenepoela. Mistrz Olimpijski teoretycznie nie ucierpiał, ale kraksa to kraska, Remco dość często plącze się w niekomfortowe sytuacje a przed Tourem i w jego wczesnej fazie powinien ich unikać. Dodatkowym osłabieniem jest kontuzja jego pomocnika, Louisa Vervaeke. Ze złamanym obojczykiem wycofał się z CdI, nie pojedzie też w Tourze. Bez Landy i Vervaeke wsparcie dla Remco zaczyna wyglądać słabo.
A co dzisiaj?
Dzisiaj pierwszy, poważny test w górach. Jeszcze nie wysokich i bez dużej kumulacji przewyższenia (na 126km jest 2600m wspinaczek), ale podjazd do mety jest całkiem wymagający. Jego pierwsza część jest znana m.in. z TdF 2023 – prowadziła tamtędy trasa czasówki, na której Vingegaard zdemolował konkurentów. Druga jest bardziej stroma, teoretycznie pasuje Pogacarowi, który w takim terenie jest najbardziej dynamiczny z faworytów. Tyle tylko, że jego słabsza postawa podczas jazdy indywidualnej we środę w teorii otwiera przestrzeń do spekulacji na temat potencjalnego zwycięzcy.
Finisz około 17.15, warto włączyć transmisję przynajmniej o 16.30.

