Remco Evenepoel wyraźnie wygrywa czasówkę na Criterium du Dauphine. Belg odjechał kolarzom Visma-Lease a Bike: Vingegaardowi i Jorgensonowi odpowiednio o 20 i 37 sekund a czwartemu w kolejności Pogacarowi aż o 46 sekund. W minucie straty do Remco zmieścił się jeszcze Lipowitz (+56”).
To możemy sobie po prostu przeczytać z tabelki. Ale te wyniki, jak również to, jak zawodnicy wyglądali w czasie jazdy zarówno w kontekście rywalizacji w samym Dauphine jak i później w Tourze jest już tematem o wiele ważniejszym.
Przede wszystkim Remco jest szczuplejszy niż rok temu o tej samej porze, wygląda na to, że jeszcze bardziej poprawił aerodynamikę. Specialized dostarczył mu nowy, wycięty wizjer do kasku. Umożliwia on albo jeszcze większe zbliżenie rąk do głowy, albo poprawia chłodzenie albo i to i to. Remco był szybki na płaskim a krótki, stromy podjazd podjeżdżał stabilnie, nie wstając z siodła, w dobrym rytmie. Owszem, był najlepszym czasowcem w stawce, ale przewaga, jaką osiągnął i styl jazdy były imponujące.
Świetnie pojechali kolarze Vismy. Ewidentnie i Vingegaaerd i Jorgenson są już teraz w dobrej dyspozycji. 20” straty do Remco to znakomity występ Vingegaarda. Widać, że upadek na Paryż-Nicea nie wpłynął na tok jego przygotowań. Duńczyk jest w formie, odrobinę bardziej muskularny niż rok temu, dobrze siedzi na rowerze czasowym, może liczyć na wsparcie bardzo mocnego wicelidera drużyny, z którym razem wywarli presję na głównym rywalu.
Sam Pogacar zaprezentował bardzo agresywną, mocno pochyloną pozycję na rowerze, jednak ewidentnie coś poszło nie tak. Owszem, jego ekipa anonsowała tuż przed wyścigiem, że jest raptem kilka dni po wysokogórskim zgrupowaniu, ale kto z czołówki w tym momencie nie jest? Nawet, jeśli Słoweniec “ufa procesowi” w ostatnich kilkunastu miesiącach przyzwyczaił nas do tego, że nawet podmęczony lub niedotrenowany ma przewagę nad rywalami. Tymczasem ewidentnie coś nie szło: na podjeździe a to siadał a to wstawał, na zjeździe był bliski upadku po najechaniu na nierówność, która mocno podbiła mu rower, w pozycji czasowej lekko się bujał na boki. Można śmiało stwierdzić, że to nie był jego dzień.
Co to oznacza dla Criterium du Dauphine? Mamy Remco na pozycji lidera, tuż za nim Lipowitza, Vingegaarda z 16” stratą i Pogacara z 38”. W perspektywie trzy górskie etapy, Vingegaarda wspieranego przez Jorgensona, Remco w formie i niewiadomą dyspozycję Pogacara. Słoweniec zapewne pojedzie tak, by odbudować podcięte po czasówce morale, pytanie, czy będzie decydował się na ryzyko czy realizował założony przed wyścigiem plan. Bo podobno jechał czasówkę z mocą, z którą chciał, zatem porażka i z Remco i z Jonasem może go boleć.
Wygrana Remco była 1000 (tysięczną) wygraną ekipy Quick Stepu. Podobno ;) Drużyna celebruje ten fakt, social media i fani gratulują, ale to nie jest takie proste. Procycling stats zalicza drużynie 998 zwycięstw, First Cycling ponad 1000. Przy takiej liczbie i 22 latach historii trudno jest to dokładnie zliczyć. Dochodzi kwestia zawodników dyskwalifikowanych, stażystów, różnego liczenia mistrzostw kontynentalnych czy krajowych. Tak czy inaczej to dla zespołu “kamień milowy” i wyjątkowe święto.
A co dzisiaj?
Dzisiaj kolejny etap sprinterski-niesprinterski. Ze wszystkich, które odbyły się do tej pory jest na nim najmniej górek a końcowa część trasy jest najbardziej płaska. Zatem faktycznie finisz z peletonu około godziny 17.15 wydaje się najbardziej prawdopodobny.

