Świat sportu (słusznie) żyje finałem French Open Alcaraz-Sinner. Ale to, co wydarzyło się na pierwszym etapie Criterium du Dauphine jest niemniej doniosłe. Pogacar-Vingegaard-Van der Poel-Evenepoel atakujący a następnie ścigający się na kreskę to wydarzenie wyjątkowe.
To miał być etap dla sprinterów, może dla klasykowców a tymczasem największe tuzy wyczynowego kolarstwa zabrały dzieciom zabawki.
Najpierw mieliśmy ściganie na premii między zawodnikami Vismy i UAE, następnie zaatakował Ben Healey, którego kontrolował Pogacar i przyklejony mu do koła Vingegaard.
Następnie, po chwili uspokojenia sytuacji, gdy ostatni z uciekinierów zostali doścignięci, w rolę Pogacara, czyli zawodnika niecierpliwego, ofensywnego i dynamicznego wcielił się jego rywal numer jeden, czyli właśnie Vingegaard.
Duńczyk zaatakował na ostatniej górce, 5,5km przed metą. Co oczywiste, skoczył za nim Pogacar oraz van der Poel (swoją drogą ta jego kontuzja nadgarstka musiała być mniej poważna niż anosnowano).
W tym czasie Evenepoel zajmował jakieś 30-40 miejsce w grupie. Porażka na Liege – Bastogne – Liege pozostała przez niego nieprzepracowana. Tym razem był jednak mocniejszy i spóźniony, samotnie był w stanie przeskoczyć do super mocnej, uciekającej czwórki (z Pogacarem, MVDP i Vingegaardem był jeszcze Buitrago)!
Na finiszu Remco próbował nawet wychodzić z koła van der Poela, który jako pierwszy zaczął sprint, ale obu pokonał dynamiczny Pogacar.
Czy to był jeden z “momentów sezonu”? Kto wie, wszystko zależy od tego, co wydarzy się na tym wyścigu dalej i jak będzie wyglądała rywalizacja tych kolarzy na Tourze. Ale jeśli tak wygląda dopiero pierwsza przymiarka do rywalizacji w Wielkiej Pętli, to klękajcie narody!
A co dzisiaj?
Znów wygląda jak dzień dla mocnych sprinterów i klasykowców. Jest jednak 205km, 3100m przewyższenia i choć większość trudności skumulowana jest w pierwszej części etapu, w końcówce znów mamy niewielkie górki. Ach, no i niespełna 500m przed kreską jest zakręt. Finisz ok. 17.15, początek transmisji w Eurosporcie o 15.25. Po tym, co obejrzeliśmy wczoraj odpowiedź jest jedna: warto oglądać!

