Kronika Kolarska 07.06.2025

Tak, dziś kończy się Małopolski Wyścig Górski z finiszem na Przehybie. Tak dziś kończy się Tour of Slovenia, choć po sobocie jest już co do zasady rozstrzygnięty. Tak, dziś kończy się też kobiecy, wordltourowy Tour of Britain. I wreszcie mamy Puchar Świata XCO w Leogang.

Ale cóż z tego, skoro zaczyna się Criterium du Dauphine. Co roku najbardziej ekscytujący sprawdzian przed Tour de France, najważniejszym wyścigiem sezonu. Tym razem mamy na starcie całe podium ubiegłorocznej Wielkiej Pętli. Do ścigania po różnych perturbacjach, czy to planowych czy wymuszonych przebiegiem sezonu wracają Tadej Pogacar, Jonas Vingegaard i Remco Evenepoel. W planie tygodniowego ścigania czasówka i trzy finisze na podjazdach.

Czy cokolwiek od Paryż-Roubaix może się z tym równać?

Nie. Dziękuję. (mic drop).

I owszem, można jak zawsze przy okazji Dauphine zaznaczać, że to jest okres przygotowawczy, że Pogacar miał ciężką, napakowaną wyzwaniami wiosnę, że Evenepoel dochodził do formy po kontuzji a Ardeńskie Klasyki i Romandia wypadły dobrze jako test formy tylko częściowo, że Vinegaard po upadku na Paryż-Nicea trenował długo w izolacji. Wreszcie, że szczyt formy w czerwcu może być przedwczesny i nie przełożyć się na dyspozycję w lipcu.

To wszystko prawda a równocześnie to wszystko nic. Mamy wyścig ze zbalansowaną trasą, z kilkoma różnorodnymi testami formy i mamy trzech najlepszych kolarzy na starcie. A właściwie to czterech, bo ze złamanym nadgarstkiem po nieudanym romansie z kolarstwem górskim na szosę wraca Mathieu van der Poel.

Czy może wygrać ktoś inny? Może. Taktyka wyścigu, dyspozycja dnia, cykl treningowy, pogoda, to wszystko może wpłynąć na rozstrzygnięcie za tydzień. Bywało już tak, że na Dauphine triumfował wicelider, tu może to być choćby Sivakow lub Jorgenson. Bywało też tak, że do głosu dochodził zawodnik bardzo dobry, ale z drugiego szeregu. Tu może to być Lenny Martinez a może nawet Carlos Rodriguez lub Florian Lipowitz.

Najpiękniejszą historią byłby pożegnalny triumf Romaina Bardeta, którym tym wyścigiem mówi “do widzenia” zawodowemu peletonowi. Jednak przy obecności Pogacara, Vingegaarda i Evenepoela, jeśli Francuz wygra etap, będzie to i tak dla niego wielka rzecz.

Szanse dla siebie będą też mieć sprinetrzy: Jonathan Milan jest faworytem, ale ponieważ końcówki etapów nie są całkiem płaskie, szanse ma i Magnus Cort Nielsen i Wærenskjold i może Turgis. W sumie to brzmi przynajmniej tak dobrze jak na Giro d’Italia.

W kontekście Giro, to “quality score” listy startowej Dauohine to 838 punktów, najwięcej na od 2020r, gdy po covidzie pojawili się tam “wszyscy”. Na Giro w tym razem było 946, ale zazwyczaj jest mniej niż na tegorocznym Dauphine.

Czeka nas więc znakomity tydzień. Co więcej, o tyle wygodny do śledzenia, że poza dzisiejszym dniem, gdy mamy finał French Open, codziennie finisze będą ok. 17.15 a transmisje w przyjemnym do strawienia, 90-minutowym formacie.

Dziś etap dla sprinterów, ze względu na wspomniany finał tenisowego wielkiego szlema we Francji, kończący się około 14.50. Etap nie jest wcale taki łatwy, zawodnicy będą przemierzać nieustająco pagórkowaty teren, z licznymi premiami czwartej kategorii. Gdyby nie kontuzja, można by mówić, że to teren dla van der Poela, bo ostatnia górka jest ok. 5km przed metą. A tak, zobaczymy, jak w takim terenie spisze się Milan, bo choć jest najmocniejszym sprinterem w stawce, jego przewaga nie jest oczywista.

oryginalny post na facebooku