Na siedem zwycięstw w zawodowej karierze Nico Denz ma aż trzy wygrane etapy Giro d’Italia. Wczoraj do dwóch z sezonu 2023 dołożył kolejne po ataku z ucieczki, która odjechała z ucieczki ;)
Tym samym Niemiec “ratuje” ten wyścig dla ekipy RedBulla. Choć Primoz Roglic dwukrotnie zakładał koszulkę lidera i przez dwa tygodnie był w grze o wygraną w klasyfikacji generalnej po serii wypadków musiał wycofać się z rywalizacji. Dla niemieckiej drużyny to jednak nie koniec wrażeń. Szanse na dobre miejsce wciąż ma Giulio Pelizzari, dzięki Denzowi będzie pod nieco mniejszą presją.
O tym, jakie Pelizzari ma szanse dowiemy się już dziś. Bo dziś jest “ten dzień”. Przedostatni górski etap, napakowany po brzegi trudnościami. Na dystansie 166km zmieszczono ponad 4900m przewyższenia!
Choć finisz nie jest na podjeździe, ze szczytu ostatniej premii górskiej do mety jest zaledwie 5km zjazdu. Podjazd do Antagnod jest więc “wirtualnym” finiszem na podjeździe. A ponieważ zawodnicy będa mieli za sobą ponad 4500m w pionie, ostatnie 3km zaczynajce się od 11% “ścianki” będa ostatnim momentem na selekcję i powstanie różnic między najmocniejszymi zawodnikami.
Realnie należy się spodziewać akcji na Cold de Joux. Rozpoczynający się od premii RedBulla na 129km, gdzie czekają bonusowe sekundy, ma 15,1km i 6,9% stromizny. Najtrudniejszym podjazdem dnia jest jednak drugi w harmonogramie, rozpoczynający się po 50km etapu Col de Tzecore.
Jest więc wiele okazji do ucieczek, wysyłania do nich pomocników, rywalizacji drużyn z generalki z zawodnikami, którzy pojadą po etap. Biorąc pod uwagę, że póki co wygrywali tylko kolarze Lidl-Trek, Vismy, Ineosu, EF, Picnic Post NL, UAE, Alpecinu, Jayco, Astany i RedBulla oznacza to, że większość startujących drużyn będzie miało jakiś interes do ugrania.
Biorąc pod uwagę, jak trudny jest to etap, różnice zarówno w pierwszej trójce (del Toro dzieli od Yatesa 51”), piątce (Caruso dzieli od podium 2’15”) i dziesiątce (zamykający ją Storer ma 7’46” straty do del Toro) należy spodziewać się ciekawych rozwiązań poszczególnych ekip.
Mimo wygrania środowego etapu, dotychczasowy przebieg wyścigu sugerowałby, że del Toro może stracić koszulkę lidera na rzecz Carapaza, ale nie jest to całkiem oczywiste. Tym bardziej, że jutro wciąż jest górski etap do rozegrania. Wycofanie się Juana Ayuso (poza wszystkimi perypetiami: bólem kolana, ogólnymi potłuczeniami, spadkiem formy dodatkowo użądliła go osa co spowodowało, że opuchlizna dość mocno ograniczała mu widzenie) nie powinna mimo wszystko mieć wpływu na siłę ekipy UAE. Majka, Yates i McNulty to wystarczające wsparcie, by lider wyścigu mógł się pewnie czuć na długich podjazdach.
Finisz jak zawsze zapowiedziany jest na ok. 17.15, polecam oglądanie etapu od podnóża col de Joux, czyli od premii RedBulla na 129,3km. Czołówka powinna tam się znaleźć ok. 15.50.

