Kronika Kolarska 28.05.2025

Richard Carapaz zaatakował w końcówce podjazdu Mortirolo, zdobył niespełna 30 sekund przewagi, skorzystał z pomocy kolegi z drużyny, który jechał wcześniej w ucieczce dnia. Jednak do mety było daleko, prawie 50km, grupa liderów nie dość podzielona, choć problemy mieli w niej i del Toro i Yates i Bernal.

Teren prowadzący do mety był jednak sprzyjający dla zorganizowanego pościgu i Carapaz został złapany. Na niewielkiej premii trzeciej kategorii w samej końcówce do ofensywny przeszli kolarze RedBulla, ale niespodziewanie to lider wyścigu, Issac del Toro odpalił bardzo mocny atak. Jedynym, który był w stanie za nim pojechać był – niespodziewanie – Carapaz, który zachował energię po wcześniejszym rajdzie.

Obaj dogonili Bardeta, który na tym Giro szuka zwycięstwa etapowego na zakończenie kariery. We trójkę zmierzali w stronę mety, na wypłaszczeniu przed ostatnimi, ciasnymi zakrętami przyspieszył del Toro gubiąc swoich rywali. Przewagę utrzymał do mety, wygrał etap w różowej koszulce lidera wyścigu i pokazał, że nie można skreślać go z listy faworytów mimo kłopotów i dzień wcześniej i na Mortirolo.

Bardet ambitnie finiszował z Carapazem, zabierając mu drugie miejsce i dwie sekundy bonifikaty. Yates, Caruso, Pelizzari, Gee i Rubio byli blisko, zaledwie 16” za czołówką, przegranym etapu został Bernal, który po ataku del Toro stracił kontakt z liderami i stracił ponad minutę. Jeszcze gorzej poradzili sobie Tiberi i Storer, których trudny wyścigu powoli zaczynają przerastać.

Wygrana del Toro może zaburzać ogólny obraz tego Giro. Meksykanin, choć wygrał w pięknym stylu po raz kolejny miał problemy na długim podjeździe. Zwycięstwo etapowe osiągnął, gdy teren zmienił się na taki, w którym póki co prezentował się najlepiej, czyli zmienny, z krótkimi wzniesieniami wymagającymi dynamicznego przyspieszenia. Giro rozstrzygnie się jednak na kilkudziesięciominutowych wspinaczkach, gdzie poza siłą drużyny, która m.in. dzięki Rafałowi Majce pomaga del Toro w trudnych chwilach trzeba będzie po prostu utrzymywać wysoką moc przez dłuższy czas. Z kolei Carapaz robi świetne “wrażenie artystyczne”, ale zużywa na to bardzo dużo energii. Giro jest więc wciąż otwarte a po dzisiejszym dniu dla sprinterów/uciekinierów powinno być i super ciężkie i super ciekawe.

A co dziś? Dziś właśnie wspomniany etap “sprintersko-ucieczkowy”. Płaski finisz i ostatnie 50km poprzedzone jest jednak prawie stoma w terenie górzystym. Drużyny sprinterów nie będą miały więc za wiele czasu, by dogonić uciekinierów. A tych będzie pewnie kilkudziesięciu, bo na tym wyścigu wciąż jest wiele drużyn, które nie wygrały jeszcze nic. Finisz jak zawsze około 17.15, warto rzucać okiem co jakiś czas, co dzieje się na trasie.

Ostatnie kilometry to znów "miejska runda". Liczne skrzyżowania, zakręty, więc teren wymagający uwagi. Byłoby niefajnie, gdyby znów były jakieś kraksy.

oryginalny post na facebooku