Kronika Kolarska 16.05.2025

Po znakomitym dniu na Giro przyszedł dzień problematyczny. Długi dystans, zła pogoda, śliska nawierzchnia dały w efekcie kraksy i wstrzymanie rywalizacji ze względu na konieczność udzielenia pomocy medycznej sporej grupie zawodników.

Nawierzchnia dróg w okolicach Neapolu po opadach deszczu zrobiła się śliska niczym lód, doświadczeni kolarze (m.in. Roglic, Majka) wynegocjowali z organizatorami neutralizację ścigania. Co ważne, reakcja komisarzy UCI i przedstawicieli RCS, czyli organizatora, spotkała się z uznaniem CPA, czyli Stowarzyszenia Kolarzy Zawodowych.

W związku z tym, po przerwie o zwycięstwo ścigali się ci, którzy mogli i chcieli a ci, którzy byli poturbowani lub nie chcieli ponosić ryzyka odpuścili sobie finisz.

W tych warunkach i w okrojonym składzie taktyczne manewry w postaci ataków w końcówce przeprowadzili zawodnicy Alpecinu i Vismy (tu dla Kooija atakował van Aert), ale to Alpecin wyszedł z rywalizacji zwycięsko. Kaden Groves popisał się atomowym finiszem, natomiast Kooji został zepchnięty na barierki przez Moschettiego. Realnie cudem nie doszło do kraksy, Moschetti został relegowany na ostatnie miejsce w grupie.

A co dziś?

Dziś dzień, na który czekaliśmy. Jeden z nielicznych na tym Giro finisz na podjeździe.

Etap o średniej długości (170km), za to z przewyższeniem ponad 3500m. Pogoda ma być niezbyt dobra, w górach powyżej 1000m ma być chłodno. Start od razu pod górę, na trasie w sumie cztery większe podjazdy.

Ten prowadzący do mety ma 11km, ale pierwszych 9 jest łatwych (4-5%), natomiast końcówka jest wymagająca: dwa kilometry mają ponad 10% stromizny i prowadzą po węższej drodze. Ostatnie 250m jest za to płaskie.

Realnie do brzmi jak teren dla Primoza Roglica, który wielokrotnie pokazywał, że w takim terenie jest trudny do pokonania.

Zobaczymy jednak, czy po wczorajszych przygodach będzie dość sił i chęci w peletonie by kontrolować sytuację i nie dać szans uciekinierom. W kontekście Roglica istotny jest fakt, że wczoraj niestety odpadł jeden z jego kluczowych pomocników, czyli Jay Hindley, który po upadku wycofał się z rywalizacji.

Finisz zaplanowany jest ok. 17.15, u podnóża ostatniego podjazdu czołówka powinna pojawić się ok. 16.40. To ciekawe o tyle, że sam podjazd już zacznie się w wysokim tempie i będzie sporo rywalizacji o pozycję w grupie, ponieważ tuż przed rozpoczęciem wspinaczki ustawiona jest premia RedBulla, na której czekają bonusowe sekundy.

oryginalny post na facebooku