Kronika Kolarska 08.05.2025

To jest ten dzień!

Zaczynamy Giro d’Italia 2025. Tak jak w zapowiedzi, którą wrzucałem na youtube i podcasty wczoraj: wyścig ze średnią trasą, średnią obsadą, ale wciąż będący pierwszym wielkim tourem sezonu.

Zaczynamy nietypowo: w Albanii. Kraju z piątym najniższym PKB per capita w Europie. A mimo to mogącym się szarpnąć na ugoszczenie “Grande Partneza”, otwarcia włoskiego touru.

Trasa? Tylko 160km, za to z trzema podjazdami. Pierwsze wzniesienie wyścigu to premia drugiej kategorii, usytuowana w połowie etapu. 13km, średnio 5% stromizny, pierwsza część trudniejsza, druga bardziej płaska. Po zjeździe peleton wjedzie na rundę w Tiranie, na której znajdzie się podjazd Surrel, który zawodnicy pokonają dwukrotnie. I tu robi się ciekawie, ponieważ ta premia trzeciej kategorii ma niespełna 7km długości, ale środkowy kilometr to ponad 8% z maksymalną stromizną 13%. Co ważne, ze szczytu do mety jest raptem 11,3km.

To zatem końcówka trochę w stylu Mediolan-San Remo, zatem możliwych jest kilka scenariuszy. Ponieważ w peletonie są sprineterzy i “klasykowcy”, którzy są w stanie przetrwać taki podjazd, można się spodziewać finiszu z niewielkiej grupki.

Co ważne, ostatnie prognozy pogody dla Tirany są niezłe, zatem mam nadzieję, że obejdzie się bez przykrych przygód i wszyscy bezpiecznie ukończą pierwszy etap wyścigu.

Zawodnicy do szczególnej obserwacji: Pedersen, van Aert i Pidcock.

Transmisja w streamingach Eurosportu od 13.00-17.45.

Finisz zaplanowano między 17 a 17.25. Czołówka wjedzie na rundę w Tiranie około 16.10. Chwilę wcześniej zostanie rozegrana premia lotna RedBulla. W tym roku na każdym z etapów ze startu wspólnego będzie premia sponsorowana właśnie przez producenta najbardziej znanych energoli na świecie. Co ważne, będą na niej przyznawane bonusowe sekundy: 6-4-2 za trzy pierwsze miejsca (na mecie odpowiednio 10-6-4) i ma być usytuowana w “kluczowych miejscach na etapie”. Tym razem faktycznie na 32km przed metą, na rozpoczęciu rundy w mieście, zatem w lokalizacji, gdzie trzeba będzie trzymać pozycję na czele grupy i dodatkowo skupić się na pilnowaniu rywali. W przypadku pierwszego dnia wyścigu to zwiększy i tak już dużą nerwowość wśród najważniejszych ekip, więc – znowu – pojawia się obawa o kraksy.

Sama końcówka też nie jest łatwa: są dwa zakręty 90 stopni ok. 2km przed metą a na ok. 500m przed kreską kolejny. Idealna sytuacja to taka, by jednak podjazdy zrobiły solidną selekcję w grupie, by ta dojechała do mety stosunkowo niewielka.

Zatem trzymajcie kciuki, by wszystko dobrze się skończyło a ja życzę Wam solidnej porcji sportowych emocji. Zaczynajmy tę zabawę!

oryginalny post na facebooku