Kronika Kolarska 06.05.2025

Nie ma już na co czekać, skoro jest 3…2…1… dni, to znaczy, że Giro d’Italia 2025 jest już bardzo, bardzo blisko. Zapowiedź nagrywam i wrzucam jutro w ciągu dnia. Dziś więc tylko mała zajawka.

Czy się cieszę? Jasne, każdy wielki tour to nowa historia. Wiecie, to co powtarzam niemal zawsze: “to samo, a jednak nie to samo”. W tym roku przewyższenie wraca do normy (ponad 50tys metrów w pionie do pokonania w trzy tygodnie), rośnie też nieznacznie średnia długość etapu (nie licząc jazdy na czas). To pokazuje, że rok temu Tadej Pogacar naprawdę dostał sprzyjające okoliczności do wygrania kombinacji Giro-Tour. Na takiej trasie jak w tym sezonie, mimo przewagi fizycznej nad rywalami po prostu zużył by we Włoszech więcej energii, czy by tego chciał czy nie.

Idąc dalej, lista startowa jest ciekawa, ale porównując jej jakość wyrażoną punktami rankingowymi widać, w jakim miejscu znajduje się Giro d’Italia. 945 punktów w rankingu procyclingstats to najmocniejsz obsadzone Giro w postcovidowej rzeczywistości. Ale dla porównania średnia dla Tour de France to 1626 a w ostatnich pięciu latach dwa razy lepsza obsada była i na hiszpańskiej Vuelcie.

Co więcej, choć najwyżej notowany wśród bukmacherów jest młody Juan Ayuso, w pierwszej dziesiątce mamy co do zasady zawodników mocno doświadczonych: Roglic ma 35 lat, Adam i Simon Yates mają 32, Landa 35, Carapaz 31. Nawet wiecznej nadziei Włochów, czyli Giulio Ciccone stuknęła już trzydziestka. I nie chodzi o wiek sam w sobie, ale o długość karier tych zawodników: niemal wszyscy ścigają się na najwyższym poziomie i o najwyższe cele już 8-10 lat. W realiach współczesnego kolarstwa, w którym topowy performance prezentują zawodnicy 20-25 letni a szczyt prezentują wyraźnie przed 30 rokiem życia, można mówić o wyścigu weteranów.

Ciekawie – a raczej nieciekawie – prezentuje się też stawka sprinterów. Czy to za sprawą trasy, która takich jednoznacznie płaskich etapów oferuje zaledwie trzy, czy też innych priorytetów w drużynach, najmocniejszym specjalistą finiszu z peletonu wydaje się być Kaden Groves, czyli krótko mówiąc szału nie ma.

Dla równowagi ;) mimo budzącego respekt całkowitego przewyższenia, etapy kończące się wprost na podjeździe są zaledwie dwa.

To wszystko wygląda jak antyreklama tegorocznego Giro, ale, jak na wstępie, każdy wyścig jest inny a kombinacja tych elementów może spowodować, że obejrzymy wyścig pełen niespodzianek. Ale więcej powiem Wam o tym wszystkim jutro. Specjalnym segmentem będzie niewątpliwy diss na moje szanowne miasto, czyli Kraków, który kiedyś planował organizację startu Giro, a tymczasem włoski Tour wyruszał w międzyczasie z Węgier a w tym roku kolarze pojadą z Albanii.

A wracając do prozy życia, na kobiecej Vuelcie mieliśmy nerwowy dzień, pełen kraks, ścigania na wietrze, z kolejnym finiszem z grupy, który wygrała Femke Gerritse z SD Worx, która w końcówce była lepsza od Marianne Vos. Dzięki bonifikatom Gerritse została też nową liderką wyścigu. Zobaczymy jak zawodniczki rozegrają dzisiejszy etap: na trasie są dwa podjazdy, z czego drugi o parametrach 5km i 5,4% ma szczyt 12,5km przed metą.

Przenosząc się na polskie podwórko nie mogę zapomnieć o Akademickich Mistrzostwach Polski w kolarstwie górskim. W poniedziałek i wtorek w krakowskim lesie wolskim rywalizowali studenci i studentki z całego kraju. Jak zawsze na AMP poziom był zróżnicowany, ale o medale walczyła czołówka elity i u23, która już w najbliższy weekend będzie się ścigać na Pucharze Polski w Krynicy. Zwycięzcami wyścigów głównych zostali Matylda Szczecińska i Filip Surdyk a klasyfikację drużynową wygrał zespół krakowskiej AGH. Dla tych, którzy chcą poczuć klimat imprezy, polecam materiały wideo, które przygotował Paweł Kuflikowski, znajdziecie je na jego kanale VeloSportME

Na koniec przykra informacja: w wieku 78 lat zmarł zasłużony dla kolarstwa górskiego trener Zbigniew Dziurdź. Tę charakterystyczną postać przez wiele lat mogliśmy spotykać na zawodach mtb i przełajowych przez wiele lat. Był trenerem wielu znakomitych zawodników z centralnej Polski, m.i. Marka Galińskiego, Sławomira Barula, Magdy Sadłeckiej czy Doroty Warczyk.

oryginalny post na facebooku