Kronika Kolarska 12.04.2025

Obok reaktywacji kobiecego Tour de France, organizacja Paryż-Roubaix dla pań to jeden z najważniejszych momentów we współczesnej historii damskiego kolarstwa. Milowy krok dla jego rozwoju, ekspozycji w mediach i świadomości kibiców.

I choć, szczególnie w tym roku ze względu na rywalizację van der Poela i Pogacara Paris-Roubaix Femmes jest nieco w cieniu wyścigu mężczyzn (ale, hej, co nie jest!), dziś mamy jeden z najważniejszych dni dla kobiecego kolarstwa w sezonie.

150km, 17 sektorów bruku w tym uznawane za szczególnie trudne Mons-en-Pevele i Carrefour de l’Arbere. Na starcie w zasadzie wszystkie specjalistki wyścigów klasycznych i jazdy po bruku. Co ważne, i co też wskazuje rozwój damskiego kolarstwa, widoczna jest już specjalizacja. W stawce nie ma zawodniczek lepiej jeżdżących w górach (Vollering, Niewiadomej) a przecież niedawno gdy tylko w kalendarzu był ważny wyścig, po prostu startowały w nim po prostu wszystkie dobre kolarski.

Teraz mamy mocne drużyny wspierające te zawodniczki, które mają albo doświadczenie na bruku albo poza nim. Bo oprócz “oczywistych” faworytek takich jak Vos, Kopecky, Wiebes (bo jeśli dojdzie do finiszu z grupy to jej akcje stoją najwyżej) czy Balsamo mamy te, które dobrze radzą sobie w terenie mtb lub przełajowym: Ferrand Prevot, Bäckstedt czy Vas.

W składzie najmocniejszej ekipy SD Workx jest też Marta Lach, która podbija i tak niemal astronomiczną siłę tego zespołu.

Start w Denain o 13.10, transmisja w streamingach Eurosportu od 14. Na Mons-en-Pevele czołówka powinna być około 15.40, na Carrefour de l’Arbere około 16.30 a na mecie na torze kolarskim w Roubaix około 17.00.

Niestety dla Wyścigu Dookoła Kraju Basków finisz etapu wokół Eibar (154km, siedem premii górskich) finisz zapowiedziany jest na tę samą porę co Paryż-Roubaix pań, zatem choć ściganie zapowiada się ciekawie, moja rekomendacja to skrót lub powtórka.

A szkoda, bo etap powinien być interesujący nie tylko na ukształtowanie terenu. Wczoraj Almeida jechał bardzo ekonomicznie, ale jego rywale: Mas i Lipowitz próbowali go zaskoczyć. Na ostatnim podjeździe dnia Almeida kilka razy reagował na ich ataki z opóźnieniem i choć do mety dojechał w grupie, która finiszowała za zwycięzcą, Benem Healym (znakomita ucieczka), to rywale ewidentnie czuli krew i chcieli go zgubić.

Biorąc pod uwagę teren i wyrównany poziom, chwila nieuwagi, zawahania lub gorsze samopoczucie może pozbawić Portugalczyka z UAE wygranej. Nawet jeśli w czwartek był najmocniejszy w górach.

Jeśli starczy wam energii i czasu, to od 17.30 (najpierw kobiety a o 19.30 mężczyźni) będziemy też mieli transmisje z Pucharu Świata XCO, który odbywa się w brazylijskiej Araxy. Widowiskowa trasa, zawodnicy na super wysokim poziomie, ale realnie rzecz ujmując ułożenie kalendarza tak, by dwie inauguracyjne rundy Pucharu Świata odbywały się wtedy co Flandria i Roubaix oceniam jako sabotaż ze strony UCI. Bo choć Brazylia to inna strefa czasowa, nie da się dzielić uwagi aż tak bardzo. A szkoda.

oryginalny post na facebooku