Kronika Kolarska 05.04.2025

Były mistrz świata kontra obecny mistrz świata. Zeszłoroczny zwycięzca kontra zwycięzca sprzed dwóch lat. Zwycięzca Mediolan – San Remo kontra trzeci zawodnik Mediolan – San Remo. Siedmiokrotny zwycięzca monumentów kontra siedmiokrotny zwycięzca monumentów. A to tylko dwie, te same osoby. Mathieu van der Poel kontra Tadej Pogacar. I gdzieś w tle cała reszta kolarskiego świata.

Ronde van Vlaanderen to być może najbardziej klasyczny z klasycznych wyścigów. Ma w sobie wszystko: dystans, bruk, podjazdy, tradycję, miejsca, w których wykuwana była historia kolarstwa. To perfekcyjny wyścig do konfrontacji dwóch najwybitniejszych kolarzy swojego pokolenia. I jednych z najwybitniejszych w ogóle.

Hajp przed tegoroczną Flandrią jest przeogromny. Pogacar i van der Poel są prawdopodobnie w życiowej formie co powoduje, że wygranie kogokolwiek innego wydaje się niemożliwe. Tu jednak dochodzi do głosu piękno kolarskich monumentów. Może być tak, że ze względu na zagrywki taktyczne, dyspozycję dnia, łut szczęścia, chwilę zawahania faworytów wygra ktoś inny.

Prawie 270km po flandryjskich drogach jest jednak na tyle wymagające, że szanse na przypadek są niewielkie. Sprawdzona w ostatnich latach wersja trasy, z pętlami przez Kwaremont i Paterberg ustawia wyścig tak, że faktycznie wygrać powinien najlepszy, bez żadnych podtekstów.

Co ważne, de facto wszystkie trudności zgromadzone są na ostatnich 140km co oznacza brak chwili na wytchnienie, gdy tylko peleton zbliży się do kolejnych “bergów”.

Pogacar przed wyścigiem uskutecznia swoje gierki, podjeżdżając na treningu Kwaremont ponad 40km/h i zapowiadając wczesny atak (“po co mam czekać na finisz skoro wyścig ma 270km”). Van der Poel z kolei po cichu robi swoje wiedząc, że by wygrać na wspomnianym finiszu musi być i mocniejszy i mądrzejszy na każdym kilometrze tego wyścigu niż kiedykolwiek w karierze.

Kto poza Pogacarem i van der Poelem? Cóż, Mads Pedersen jest w świetnej dyspozycji, ale trudno wyobrazić sobie, by mógł podążyć za nimi w bezpośrednim starciu. Podobnie kolarze Vismy – Lease a Bike, Jorgenson i van Aert, którzy musieli przełknąć gorzką pigułkę na mecie Dwars Door Vlaanderen. Do tego Filippo Ganna, mocarz, jednak niewykluczone, że jednak nieco zbyt masywny na kumulację flandryjskich “bergów”.

Bez względu na to, czy dojdzie do epickiej rozgrywki MVDP vs Pogi, czy jeden z nich zdemoluje rywala czy też doświadczymy jakiejś sensacji, zapowiada się genialny dzień dla fanów kolarstwa.

Harmonogram na niedzielę 06.04.2025 wygląda mniej więcej (z dokładnością do średniej prędości, im dalej, tym możliwy jest większy poślizg sięgający ok. 17-18 minut w każdą ze stron od podanej godziny):

– Start w Brugii o 10.00
– Pierwszy raz na Kwaremoncie o 13.14
– Pierwsze combo Kwaremont – Paterberg o 15.16
– Koppenberg – najcięższy podjazd na trasie o 15.30 (i to jest ostatni moment, by włączyć transmisję)
– Taaienberg, który często decyduje o losach Flandrii i E3 o 15.41
– Drugie combo Kwaremont – Paterberg o 16.09
– Finisz w Oudenaarde o 16.32

Po mężczyznach obejrzymy transmisję z wyścigu kobiet, gdzie anonsowana jest rywalizacja Longo Borghini z Kopecky, ale możliwych scenariuszy jest o wiele więcej niż w wyścigu mężczyzn. I choć – nie ukrywajmy – szans by medialnie przyćmić rywalizację van der Poela z Pogacarem nie ma, ze sportowego punktu widzenia wyścig pań może być ciekawszy. Tym bardziej, że dodatkowo będą #polskieakcenty ze szczególnym uwzględnieniem Katarzyny Niewiadomej, która rok temu była druga i ma na swoim koncie siedem miejsc w top 10.

Panie ostatni raz na Kwaremoncie i Paterbergu będą o 17.08 a na mecie w Oudenaarde powinny znaleźć się o 17.33

Mógłbym pisać naprawdę bez końca, podobnie jak wklejać linki do materiałów przed Flandrią, zasypywać was statystykami, możliwymi do pobicia rekordami (tak. MVDP może napisać w niedzielę kawałek historii kolarstwa), prezentować festiwal customowych strojów, rowerów i akcesoriów, ale wybaczcie nie mam na to aż tyle przestrzeni (choć byłoby fajnie). Mam jednak nadzieję, że ten krótki kawałek tekstu w wystarczającym stopniu podbije wasz, pewnie i tak już spory entuzjazm do tego kolarskiego święta.

PS

A jeśli wam starczy sił, to potem możecie sobie obejrzeć Puchar Świata XCO a w międzyczasie sprawdzić wyniki PP XCO. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę też, że w sobotę w GP Miguel Indurain wygrał Thibaut Nys, jednak wszystkie te wydarzenia bledną przy Flandrii. Takie życie ;)

oryginalny post na facebooku