Kronika Kolarska 30.03.2025

Organizatorzy Volta a Catalunya długo nie mogli zdecydować, co zrobić z wczorajszym etapem. Wiejący w górach wiatr o prędkości ponad 100km/h spowodował, że ostatecznie skrócili trasę do 28km. Zatem z kluczowego, być może najtrudniejszego etapu zrobił się de facto kręty, prowadzący lekko pod górę sprint na metę.

W tej, mocno chaotycznej sytuacji najlepiej odnalazł się Quinn Simmons z Lidl-Trek. Jak sam wspomniał po wygranej, zdejmował kurtkę w samochodzie teamowym, gdy dowiedział się o zmianie i musiał zmienić nastawienie z “miałem spędzić dzień w grupetto” na “będziemy ścigać się na końcówce, która mi pasuje”.

Simmons wycofał się ze Strade Bianche po kraksie i nie miał startu w Katalonii w planie, ale liczne choroby w jego zespole spowodowały, że został dołączony do składu. Zwycięstwo przypieczętował hołdem dla Sagana i Contadora wykonując kombinację gestów, którymi ci świętowali swoje sukcesy.

W związku z tym, że wczorajszy dzień był nerwowy, ale krótki, o zwycięstwie w klasyfikacji generalnej zadecyduje górzysty finał w Barcelonie. To również krótka trasa, tylko 88km, ale w tym sześć przejazdów przez wzgórze Montjuic. Sekunda, która dzieli Ayuso od Roglica to w tych okolicznościach po prostu nic. Pierwszy raz na Montjuic kolarze będą o godzinie 12, na mecie jakieś 55 minut później.

Volta a Catalunya kończy się wcześniej, ponieważ po południu swój finał będzie miał kolejny ważny klasyk. Gandawa – Wevelgem, zarówno dla pań jak i dla panów. Panowie mają do pokonania 250km, trzy podjazdy na Kemmelberg oraz odcinki “Plugstreets” czyli szutrowych dróg prowadzących do okopów w czasie pierwszej wojny światowej. “Gandawa – Wevelgem, “Na Polach Flandrii” to nie tylko znakomita rywalizacja sportowa, ale też upamiętnienie ofiar WWI. Jak co roku peleton będzie przejeżdżał obok kolejnych cmentarzy i pomników, wspominany będzie też poemat “In Flanders Fields” Johna McRae’a (jeśli nie znacie, polecam przynajmniej artykuł na Wikipedii https://en.wikipedia.org/wiki/In_Flanders_Fields). Wśród wielu imprez sportowych, które są memoriałami rozmaitych osób czy wydarzeń, w mojej opinii sposób, w jaki Belgowie czczą ofiary wojny w okopach przy okazji Gandawa-Wevelgem jest jednym z najlepszych.

Wracając do kwestii bardziej bieżących niż historyczne, na starcie Pedersen, zobaczymy jak zniesie combo E3+G-W w trzy dni. Rok temu po 11. miejscu w E3 wygrał G-W po finiszu z van der Poelem. W ten piątek jednak zużył o wiele więcej energii jadąc po drugą lokatę w E3. Na starcie także Philipsen (bo poza główną trudnością, czyli Kemmelbergiem Gandawa-Wevelegem często preferuje sprinterów), Girmay (też ścigał się wczoraj, wygrał G-W w 2022), Milan, Merlier (miał upadek na de Panne), de Lie, Kooji, Kristoff i wielu innych.

Finisz zaplanowano ok. 16.30 a zaraz potem przeniesiemy się na trasę wyścigu kobiet. Te mają do pokonania 169km (czyli o 10 więcej niż na damskim Mediolan-Sanremo, co powinno organizatorom tegoż dać do myślenia), dwa podjazdy na Kemmelberg i nie jadą przez “Plugstreets”, co zwiększa znaczenie Kemmelbergu i poprzedzających go wzniesień.

Faworytką jest Wiebes, ale drużyna SD Worx ma wiele opcji, z Kopecky czy Lach, wiele do powiedzenia będą miały też zawodniczki Lidl-Trek (Balsamo i Longo Borgini). Finisz chwilę przed osiemnastą.

oryginalny post na facebooku