To jeszcze nie jest TEN DZIEŃ. Ale prawie ;)
Dziś bowiem E3 Saxo Classic. Jednodniowy wyścig znany z kontrowersyjnych/głupawych plakatów, ale przede wszystkim z tego, że jest “mini flandrią”. A nawet nie taką “mini”: 210km, 17 oznaczonych podjazdów w tym Paterberg i Kwaremont (jednak przejeżdżane w odwrotnej kolejności niż na Flandrii) i 11 odcinków brukowanych.
Na starcie van der Poel, van Aert i Jorgenson, Vermeersh i Politt, Girmay, Mohoric i Wright, Pithie i Moscon, Naesen, Kung, Ganna, Pedersen i Stuyven, Garcia Cortina, Matthews, Trentin i wielu innych.
Z wyścigów, które warto oglądać w ciągu tygodnia dłużej niż 10 minut, ten jest w top 3. Właściwie nigdy nie rozczarowuje, oferuje intensywne ściganie i ciekawe rozstrzygnięcia taktyczne. Fakt, że to nie jest “monument” daje szansę wiceliderom (choćby fakt, że w UAE nie ma Pogacara umożliwia walkę o wynik Polittowi), którzy są dodatkowo zmotywowani.
Faworytem jest oczywiście MVDP, ale, hej, to belgijski klasyk, więc może być różnie.
Finisz zapowiedziano ok. 17.30, do Paterbergu czołówka dojedzie około 16.30 i to jest ostatni moment by włączyć transmisję.
Tymczasem Katalonia, która w związku z E3 dziś finiszuje wcześniej (dziś etap płasku z metą około godz. 16) wczoraj zaoferowała kolejne starcie Roglic-Ayuso. Na podjeździe Montserrat przez nieco ponad 19’ wykręcili VAM 1786m/h, czyli osiągnęli bardzo wysokie tempo podjeżdżania (uwzględniając dodatkowo ciężki etap i bardzo trudny dzień we środę). Na mecie (już bez konieczności analizy fotofiniszu, ale wciąż było bardzo blisko) tym razem lepszy był Roglic, który odebrał Ayuso koszulkę lidera. Obaj panowie są jednak sklasyfikowani z tym samym czasem, zatem i jutro i w niedzielę w Barcelonie powinno być ciekawie.
Przebieg rywalizacji wygląda podobnie do 2023, gdy Roglic ścigał się o sekundy z Evenepoelem. Nie padają jednak rekordy podjazdów i choć Roglic z Ayuso są najmocniejsi w stawce, rywale nie tracą dużo (Mas, Landa i Martinez odpowiednio 20, 21 i 27”).

