Kronika Kolarska 21.03.2025

W zapowiedziach Mediolan – San Remo ci, którzy chcą uchodzić za erudytów używają określenia “crescendo”. I jest coś na rzeczy, ponieważ ostatnie pół godziny wyścigu to nieustająco narastające napięcie. Nawet, jeśli w teorii scenariusz jest znany a rozwiązanie różni się tylko detalami, pierwszy monument sezonu oferuje znakomitą, sportową rozrywkę.

Jeśli szukacie innych kulturowych analogii, możemy szukać nawiązań do filmów o Bondzie, horrorów czy westernów kończących się pojedynkiem w samo południe. Tych dobrych, gdzie mimo ogranych schematów to wykonanie i reżyseria decydują o sukcesie.

W tym roku obejrzymy wszystko dwa razy, ponieważ do 116. edycji wyścigu mężczyzn po przerwie powraca wyścig kobiet (wcześniej był rozgrywany w latach 1999-2005). Jednak nie oszukujmy się, ze względu na postać Tadeja Pogacara to wyścig mężczyzn będzie głównym punktem jutrzejszego programu. A jeśli Słoweńcowi uda się wygrać, nie tylko jutrzejszego dnia, ale i całego sezonu.

Odpowiedź na pytanie “czy Pogacar może wygrać Mediolan – San Remo”, podobnie jak “a jeśli może, to w jaki sposób” nakręca kolarskie internety od dłuższego czasu.

Mistrz Świata jest w znakomitej dyspozycji, ma też przeznaczony do wsparcia bardziej optymalny skład niż rok temu. Bez względu na to, czy będzie atakował na podjeździe Cipressa czy na Poggio, potrzebuje nie tylko solidnych górali, ale też zawodników mogących nadać i utrzymać mordercze tempo na płaskim odcinku między nimi oraz na mniej stromych częściach tych górek.

Górek, bo realnie nie mówimy o ciężkich podjazdach. Cipressa to 5,6km i średnia stromizna 4,1%, Poggio to 3,7km i 3,7%. Tyle, że pierwszy jest po 261km a drugi po 277km jazdy. Poggio dodatkowo ma ciasne zakręty (a tempo jest na tyle wysokie, że kolarze muszą w nich hamować mimo, że to droga pod górę) a także zjazd, na którym w pierwszej części trzeba podjąć spore ryzyko.

Nawet przy wysokim tempie oba są w stanie przejechać w grupie lub tuż za nią mocni sprinterzy. A w tym roku Ganna i Pedersen pokazywali, że są w stanie jechać pod górę naprawdę szybko. Biorąc pod uwagę, że w dobrej formie jest też Van der Poel i Pidcock, fizyczna przewaga Pogacara to może być za mało i – jak często na Mediolan – San Remo o zwycięstwie zadecyduje nie tylko moc, ale też taktyka.

Swoje trzy grosze dorzuca pogoda. Choć prognozy się poprawiają, przynajmniej część 300km dystansu kolarze pokonają w deszczu. Póki co na popołudnie, gdy planowana jest decydująca rozgrywka zapowiada się rozpogodzenie. To dobrze, bo zakładając wyrównaną walkę nie chciałbym by i tak ryzykujący na zjazdach z Poggio kolarze dodatkowo robili to w deszczu.

Finisz zaplanowano dość wcześnie, około 15.30. Zachęcam więc do oglądania przynajmniej ostatniej godziny.

Ważne nazwiska na starcie: Pogacar, Philipsen (poobijany), van der Poel, Ganna, Pedersen, Girmay, Milan, Pidcock, Wellens, Cort Nielsen, Kooij, Narvaez, Matthews, Mohoric, Bettiol i wielu, wielu innych.

Z powodu kontuzji nie startuje Michał Kwiatkowski, w peletonie Mediolan-San Remo pojadą Kamil Gradek i Filip Maciejuk.

Panie będą miały do pokonania 156km i tę samą końcówkę co panowie. To krótszy czas jazdy, mniejsze zmęczenie, zatem i rozgrywka na Cipressie i Poggio może być inna. Biorąc pod uwagę, że na ostatnich wyścigach Anna van der Breggen atakowała na zjazdach, jeśli wytrzyma tempo na Poggio jej akcje wzrosną bardzo poważnie. Na liście startowej praktycznie wszystkie najlepsze zawodniczki, faworytkę wskazać chyba jeszcze trudniej niż w wyścigu mężczyzn.

Po kontuzji na Strade Bianche wraca Katarzyna Niewiadoma, jadą też Marta Lach, Agnieszka Skalniak-Sójka, Marta Jaskulska, Dominika Włodarczyk i Kaja Rysz.

Finisz zaplanowano na ok. 14.30. A to oznacza, że na oba wyścigi, kobiecy i męski najlepiej zaplanować sobie dłuższą “przerwę na lunch”, od 13.30 do 16.00.

Ważne nazwiska na starcie:

Vollering, Kopecky, Wiebes, Niewiadoma, Longo Borghini, Balsamo, Labous, Vos, Dygert, Garcia, Kerbaol, Pieters (na treningu wykręciła bardzo dobry czas na Poggio).

oryginalny post na facebooku