Co-za-dzień na Paryż-Nicea. Ekipa Visma – Lease a Bike po stracie Vingegaarda podjęła rękawicę i wykorzystując złą pogodę i wiatr zaatakowała na ponad 50km przed metą rozrywając peleton. W dalszej części stawki zostali bohater z poprzedniego dnia, Lenny Martinez (stracił ponad 6’) czy główny rywal Jorgensona, Almeida (przyjechał w grupie prawie 2’ za czołówką). Kolarzom Vismy aktywnie pomagali zawodnicy Ineosu, w pierwszej grupie byli też kolarze Lidl-Trek i RedBull-Hansgroghe.
W takim układzie faworytem był Mads Pedersen. Duńczyk musiał wziąć sprawy w swoje ręce ponad 300m przed finiszem, co po intensywnej jeździe przez kilkadziesiąt kilometrów nie było takie proste. Wygrał pewnie, choć na ostatnich metrach zaczynał już gasnąć i niewiele brakowało, by wyprzedził go Tarling z Ineosu.
Taka jazda drużynowa i rozgrywki na wietrze to charakterystyczny element Paryż-Nicea. Zawodnicy Vismy pokazali, że gdy trzeba potrafią być skuteczni taktycznie i przeprowadzić akcję w odpowiednim miejscu, zaskakując swoich rywali. O ile do Martineza trudno mieć pretensje – jest kolarzem, któremu przez niewielkie doświadczenie i warunki fizyczne jest trudniej w takich okolicznościach, o tyle spory minus należy się drużynie UAE. Będący w dobrej formie Almeida stracił szansę na zwycięstwo w wyścigu. Zaskoczyć dali się także zawodnicy Soudal-Quickstep, co ewidentnie pokazuje, że to już “nie ta ekipa co dawniej”. Jeszcze kilka lat temu wiatr i zimno były warunkami, w których kolarze tego zespołu rozdawali karty, wpływając na losy wyścigu. Wczoraj oddali inicjatywę innym a Tim Merlier stracił szansę na trzecie zwycięstwo etapowe.
Inna sprawa, że warunki były naprawdę ekstremalne. Wyjątkowo silny wiatr sprawił, że kolarze dotarli do mety sporo przed harmonogramem, notując średnią prędkość 47,4km/h!
Tymczasem na Tirreno-Adriatico mieliśmy ściganie na niewielkich, choć miejscami stromych górkach. Fredrik Dversnes ocalał z ucieczki dnia i niespodziewanie wygrał etap mimo intensywnego ścigania faworytów za swoimi plecami. To kolejne cenne i spektakularne zwycięstwo kolarzy UnoX w tym sezonie.
Mimo tempa nadawanego przez UAE, ataków Ayuso i Pidcocka oraz finiszu van der Poela, Dversnes obronił się i dojechał do mety z niewielką przewagą.
Na ostatnim, najtrudniejszym podjeździe problemy z utrzymaniem się w grupie miał Ganna, ostatecznie przetrwał i rozpoczął zjazdy do mecie z najgroźniejszymi rywalami w generalce. NIedaleko mety miał jednak defekt, na szczęście dzięki “strefie ochronnej” zaliczony mu został czas grupy.
Dziś jednak Włoch będzie miał jeszcze trudniejsze zadanie. Do mety bowiem niełatwy podjazd: 7,7km o średniej stromiźnie 7,8%, z których pierwsze pięć to prawie 9%. Patrząc na to, co oglądaliśmy wczoraj, Ganna powinien stracić prowadzenie w generalce na rzecz… no właśnie, kogo? Faworytem jest Ayuso, jak zawsze w takich sytuacjach interesujący będzie czas podjazdu, VAM i estymowana moc.
Uwaga, dziś finisze Tirreno-Adriatico i Paryż-Nicea zamieniają się godzinami, we Włoszech czołówka spodziewana jest na mecie około 17.00, u podnóża finałowego podjazdu około 16.30.
Na Paryż-Nicea mamy dziś także finisz na podjeździe, ale inny niż planowano. We Francji pogoda, pardon my french, zesrała się podobnie co w Polsce. Wycięty zostanie podjazd (a tym samym zjazd z) La Colmaine, trasa będzie liczyć niespełna 110km. Finałowy podjazd do Auron to 7,3km i 7,2% średniej stromizny. To dobre warunki dla zespołu Visma, by bronić prowadzenia w klasyfikacji generalnej. Finisz zaplanowano dość wcześnie, około 15.10.

