Kronika Kolarska 12.03.2025

Wczoraj na Tirreno-Adriatico kraksy, takie trochę "z niczego". Z wyścigu musieli wycofać się David Gaudu, Michael Valgren i Tom Paquot. Valentin Madouas póki co jedzie dalej, ale też się potłukł. Wiosenne wyścigi często obfitują w kraksy, które często zaburzają planu zawodników, miejmy nadzieję, że wszyscy poszkodowani szybko dojdą do zdrowia. Byłoby szkoda, bo pozornie łatwy etap zebrał spore żniwo.

A na finiszu, zgodnie z przewidywaniami pewnie wygrał Jonathan Milan. Ponieważ w jednej z kraks, tej bliżej mety leżał Groenewegen, Milan miał ułatwione zadanie, ale tak czy inaczej przewaga, jaką osiągnął nad innymi sprinterami była imponująca.

Warto odnotować również fakt, że tak jak Jorgenson na Paryż-Nicea tak na Tirreno-Adriatico o sekundy bonifikat na premii walczył Juan Ayuso. Ewidentnie jest zdeterminowany, by ten wyścig wygrać i wzmocnić swoją pozycję w ekipie UAE.

A skoro wspomniałem już Jorgensona i Paryż-Nicea, to Amerykanin przyjechał razem z Vingegaardem, jako jedyny ze swojej drużyny. Warto też podkreślić spory wkład w dobry wynik ekipy Victora Campeanertsa, który w tym roku dołączył do Vismy.

In minus zaskoczyła ekipa UAE, tracąc do zwycięskiej Vismy ponad 40". Z kolei Jayco AlUla z dwoma zawodnikami: Matthewsem i O'Connorem finiszowała na drugiej pozycji, tracąc 14" do Vingegaarda i Jorgensona oraz zyskując 10" nad RedBullem. Jeśli dla kogoś to zaskoczenie, to nieśmiało przypominam, że australijska ekipa przez wiele lat specjalizowała się w drużynówkach, z pewnością mają więc odpowiednie know how a jak widać nie zabrakło im również mocy.

W generalce Jorgenson jest 6" przed Vingegaardem, 21" przed O'Connorem, 31" przed Vlasovem i Lipowitem, 36" przed Skjelmose a Almeida traci już 48" – sporo jak na Paryż-Nicea.

Na obu wyścigach dziś fajne etapy: ma T-A pagórkowaty, długi (239km!) z premią lotną na lekkim wzniesieniu 5km przed kreską i lekko w dół i po płaskim prowadzące do mety. Czyli dystans i przekrój nawiązujące do Mediolan-San Remo, trzeba się bacznie przyglądać i sprinterom i klasykowcom, rywalizacja van der Poela z Milanem byłaby czymś świetnym. Finisz zapowiada się około 15.45

Z kolei na Paryż-Nicea krócej, ale mocno górzyście. Ponad 160km, sporo podjazdów, w tym wiele nieoznaczonych jako premie i całkiem wymagający, zwłaszcza jak na tę część sezonu podjazd do mety. 6,7km i 7,1% choć realnie jest trudniej, bo są i dłuższe sekcje sięgające 9%. Biorąc pod uwagę siłę, jaką pokazała ekipa Visma a równocześnie różnice w klasyfikacji generalnej, które już powstały, warto tę końcówkę obejrzeć. Finisz zapowiedziany na ok. 16.30.

Moja rekomendacja na dziś, to włączenie transmisji około 15.10 i obejrzenie obu końcówek jedna po drugiej. Zapowiada się póki co najciekawszy kolarsko dzień w tym sezonie!

oryginalny post na facebooku