Stefan Kung wygrywając kończącą Vueltę czasówkę w Madrycie odniósł pierwsze zwycięstwo w World Tourze od czerwca 2023 i swój pierwszy w karierze sukces na etapie wielkiego touru.
Primoz Roglic osiągnął drugi rezultat dnia, najszybszy spośród zawodników walczących w klasyfikacji generalnej. Zaskakująco dobrze spisał się O’Connor, który obronił drugie miejsce osiągając dobry czas. 11. miejsce na etapie to zdecydowanie powyżej oczekiwań. Ze względu na historię występów jazdy na czas, należało się raczej spodziewać, że to Enric Mas stanie na drugim stopniu podium. Tymczasem Mas zajął 23. miejsce, tracąc do O’Connora niemal pół minuty.
Zgodnie z przewidywaniami dobrze pojechał Mattias Skjelmose, drugi wśród zawodników z top 10 generalki, 31” za Roglicem, co wystarczyło do awansu na piąte miejsce i wyprzedzenie Davida Gaudu.
Roglic kończy więc wyścig z trzema wygranymi etapami, dołącza do Roberto Herasa z czterema zwycięstwami w całym wyścigu. Nawet, jeśli nie miał tutaj konkurentów z najwyższej półki, sam po raz kolejny pokazał, że jest w stanie wyjść z nawet poważnych opresji, przygotować się do ważnego wyścigu i wykorzystać na nim swoje najmocniejsze strony.
Nie zmienia to faktu, że tegoroczna Vuelta nawet jak na Vueltę była rozgrywana w dziwny sposób, z wyjątkowo zróżnicowanym poziomem sportowym, niespodziankami, rozczarowaniami i wynikającym z tego sposobem rozgrywania kolejnych etapów.
Parę słów podsumowania nagrałem dla Was na Youtube oraz platformach podcastowych. Wybaczcie głos i wygląd, ale wciąż mam w gardle i oczach sporo kurzu z wyścigowego weekendu w Głuchołazach.
Linki:
📺 https://www.youtube.com/watch?v=d7gBsXMrQnk
🎙️ https://spotifyanchor-web.app.link/e/7IpnmUhuKMb
Jeśli zaś chcecie archiwum całej Vuelty, wklejałem treść postów do jednego wpisu na stronie. Znajdziecie tam również osadzone wszystkie podcasty:
A na koniec jak zawsze po wielkim tourze ogromne podziękowania dla wszystkich śledzących moje wpisy 😍 Tak się złożyło w tym sezonie, że wrzucam je tutaj w trochę rozszerzonej formie, co spotkało się z bardzo fajnym odzewem z Waszej strony. W momencie, w którym wydawałoby się, że publikowanie czegokolwiek w formie pisemnej nie ma za dużego sensu (stąd pomysł, by nie trzeba było klikać w linki do strony), że publikowanie czegokolwiek na facebooku jest całkowicie kontrproduktywne, bo wszyscy oglądają tylko shorty, w czasie tego wyścigu napisałem ponad 60tys znaków. A sądząc po zasięgach i komentarzach (co w ogóle jest super miłe także osobistych przy okazji spotkań na zawodach!) jest wciąż na to przestrzeń.
Więc jeszcze raz wielkie dzięki za wspólnie spędzone trzy tygodnie i polecam się na przyszłość :)

