Ktoś mógł wczoraj strzelić, ale chyba nikt nie spodziewał się, że będzie to Mikel Landa.
Atak Richarda Carapaza na permii Puerto Herrera, najtrudniejszym podjeździe dnia spowodował, że Landa zaczął tracić dystans do naciągniętej grupy liderów. W nieznacznych opałach znalazł się O’Connor, ale nie na tyle dużych, by nie móc później dołączyć do swoich rywali i kolejny raz obronić koszulkę lidera.
Tymczasem Landa, który stracił z nimi kontakt ewidentnie czuł się źle i na metę dojechał 3’20” za grupą lidera.
Równocześnie z przodu również działy się ciekawe rzeczy. Będący kolejny raz w ucieczce dnia Marc Soler dzięki zdobyciu punktów na premii awansował na pierwszą pozycję w klasyfikacji górskiej, odbijając koszulkę w niebieskie grochy koledze z drużyny, Jayowi Vine’owi.
Zwycięstwo etapowe po raz trzeci na tym wyścigu wydarł rywalom kolarze jadącej z dziką kartą ekipy Kern Pharma. Tym razem nie był to Pablo Castrillo a Urko Berrade. Nieco starszy (26 lat) kolarz z Pampeluny odniósł po śmiałym ataku pierwsze zwycięstwo w zawodowej karierze. Co ciekawe i istotne, znów na tym wyścigu, mimo uczestnictwa w akcji, która dojeżdża do mety przed peletonem (czy też grupą lidera) pokonani zostali Max Poole i Mauro Shmid.
A co dzisiaj?
Dzisiaj super ciężki górski finisz, początek decydującego o zwycięstwie w tegorocznej Vuelcie tryptyku.
Jak pokazał wczorajszy etap, można stracić również na etapie, który teoretycznie nie jest tak wymagający. Dziś jednak do mety mamy Alto de Moncalvillo: 8,6km i prawie 9% średniej stromizny, z czego ostatnich pięć ma około 10% z chwilowymi, jeszcze cięższymi sekcjami.
Czy to teren dla Roglica, który pokazał, że na stromiznach czuje się lepiej, czy może dla Masa i Carapaza, którzy lepiej spisują się podczas dłuższych wysiłków? Jak wczorajsze ściganie połączone z niemal trzema tygodniami wysiłku wpłynęło na siło zawodników? Czy będą bardziej czekać na jutro, gdy będzie około 5000tys metrów przewyższenia i następujące po sobie, kolejne podjazdy?
Tego wszystkiego dowiemy około 17.00, gdy czołówka zamelduje się u podnóża Mocnalvillo. Finisz około pół godziny później.

