W kolarstwie, jak we wszystkim liczy się kontekst. Czy wczorajszy etap był trudny? Tak. Miał 3500m przewyższenia na zaledwie 140km. Czy był to więc etap górski, na którym mogła się rozegrać rywalizacja w klasyfikacji generalnej? Niekonicznie.
Z perspektywy tego, co obserwujemy na tej Vuelcie, fakt, że w ucieczce dnia nie było zawodników, którzy taką akcją mogą zamieszać w klasyfikacji generalnej można było przyjąć nawet z pewnym rozczarowaniem ;)
Z dziesięciu śmiałków najwyżej znajdował się Harold Tejada z Astany, ale sześć i pół minuty przewagi, jaką uciekinierzy mieli nad resztą stawki wystarczyło mu do awansu z 21. na 19. miejsce. Więc tym razem obyło się bez sensacji. Tym bardziej, że w perspektywie ścigania dziś faworyci może nie zrobili sobie wolnego, ale nie mając do dyspozycji terenu, który ułatwiłby selekcję, co do zasady dojechali do mety razem.
Konkretna walka rozegrała się za to wśród uciekinierów. Zerwanie z koła rywali na długim, ale niezbyt stromym podjeździe prowadzącym do mety nie było wcale proste. Tym większe uznanie dla młodego (21 lat) Pablo Castrillo z drugodywizyjnej ekipy Kern Pharma. Zaatakował na ok. 8km przed metą i sukcesywnie zdobywał przewagę. A konkurentów miał godnych, ponieważ Narvaez, Soler (choć musi być już trochę wymęczony akcjami na kolejnych etapach), Meintjens czy Verona w teorii powinni walczyć o zwycięstwo. Wydarcie wygranej etapowej przez debiutanta z nieworldtourowej ekipy, z ucieczki pełnej doświadczonych wyjadaczy to naprawdę duża rzecz!
A co dzisiaj?
Dzisiaj jeden z tych etapów, które powinny decydować o losach czerwonej koszulki. Ben O’Connor będzie musiał wspiąć się na wyżyny by nie stracić za wiele podczas podjazdu na Puerto de Ancares.
Finałowa wspinaczka to 7,5km i 9,5% średniej stromizny, ale jak to na Vuelcie jest trudniej, bo do parametrów podjazdu zaliczane są dwa pierwsze kilometry, które mają zaledwie 3%.
Na korzyść O’Connora, który w teorii powinien tu stracić do bardziej dynamicznych rywali (w domyśle Roglica) świadczy to, że blisko przed Ancares są jeszcze dwa podjazdy: niepunktowany 25km przed metą, w “siodełku” przed kolejnym, drugiej kategorii jest premia lotna a na tymże podjeździe kat. 2. jest dodatkowo premia bonusowa.
A to oznacza, że do Ancares zawodnicy powinni dojechać nieco “podgotowani”, co w teorii da balans między wytrzymałością a eksplozywnością. A na etapie z Hazzallanas O’Connor pokazał, że lepiej radzi sobie podczas dłuższych wysiłków i w tym upatrywałbym jego szansy. Bo choć kilka razy już tracił na “ściankach”, jego przewaga w klasyfikacji generalnej wciąż jest pokaźna i nadal może jechać w trybie możliwie ekonomicznym.
Finisz zaplanowano około 17.30, jak codziennie, zachęcam jednak do oglądania przynajmniej od 16.00. I nie dlatego, że peleton będzie wtedy przejeżdżał przez Ponferradę, ale mniej więcej w tej miejscowości powinny się zacząć poważne rozgrywki między drużynami wspierającymi swoich liderów w walce o generalkę.
A przy okazji Ponferrady, przygotujcie na liczne nawiązania do mistrzostwa świata Michała Kwiatkowskiego, które zdobył właśnie tam. To był wielki dzień “Kwiato” i wielki dzień polskiej reprezentacji, która pojechała rewelacyjny wyścig. Z dzisiejszej perspektywy zarówno dla samego zawodnika, dla naszej reprezentacji, ale pewnie i dla wielu z nas 2014r brzmi jak coś, co wydarzyło się w innym życiu. Co nie zmienia faktu, że tak, to był najważniejszy dzień w historii polskiego kolarstwa zawodowego!

