Kronika Kolarska 24.08.2024

Primoz Roglic nie czekał zbyt długo z rozpoczęciem odrabiania strat do Bena O’Connora. Choć u podnóża finałowego podjazdu kraksa zatrzymała jego kluczowego pomocnika, Alexa Vlasova, Roglic niewiele sobie z tego zrobił.

Choć – charakterystyczne dla Vuelty – strome, nieregularne, prowadzące częściowo przez miasto wzniesienie rozegrał dość dziwnie: nadawał tempo na stromym, przyspieszał na płaskim, w końcówce zrobił co miał zrobić. Mimo, że Enric Mas próbował zamykać możliwość wyprzedzania na ciasnych łukach, ostatecznie Roglic znalazł dość miejsca by objechać Hiszpana i wygrać etap. To dało mu 10” bonifkaty, co w połączeniu ze słabszą postawą O’Connora umożliwiło zmniejszenie różnicy w klasyfikacji generalnej o niemal minutę.

O’Connorowi pomagał Felix Gall, który w końcówce pojechał jednak nieco do przodu, ale tak czy inaczej kolarze Decathlonu zminimalizowali straty na ile się dało. Lepiej od nich wypadli jednak wspomniany Mas, ale też m.in. Landa, Tiberi, Skjelmose, Carapaz, Carlos Rodriguez, Dunbar, van Eetvelt czy Haig.

Być może błędem O’Connora było początkowe trzymanie się koła Roglica, ale o tym, w jakiej Australijczyk faktycznie jest formie dowiemy się dzisiaj, gdy na trasie będzie zdecydowanie więcej podjazdów i będą one dłuższe.

O ile lider wyścigu był wczoraj w opałach, to o porażce muszą mówić zawodnicy teamu UAE. Ich najlepszy do tej pory zawodnik, czyli Joao Almeida na ostatnich kilometrach wyglądał niewyraźnie, jechał daleko w grupie i jak Vlasova zatrzymała go kraksa. Okazuje się jednak, że nie był to jego błąd, tylko złe samopoczucie spowodowane covidem. W związku z tym najwyżej sklasyfikowanym kolarzem Emiratów jest młody Isaac del Toro, który zajmuje 17. miejsce, tracąc niemal 3’ do Roglica.

Zdecydowanie cieszy natomiast dobra dyspozycja Enrica Masa, który co prawda jest póki co tylko w stanie reagować na to, co robi Roglic, ale po dłuższym czasie, gdy lider Movistaru zawodził, jego powrót do wysokiej dyspozycji to dobra wiadomość dla niego, jego drużyny i dla samego wyścigu. A także kolejny pokaz tego, że sporcie takim jak kolarstwo trzeba być cierpliwym i pokornie pracować, czekając na uzyskanie optymalnej dyspozycji.

O tym, w jakiej firmie jest Mas, Roglic, czy “nogi” odzyskali Carlos Rodriguez lub Eddie Dunbar dowiemy się dziś.

Niespełna 180km z metą w Granadzie nie kończy się na podjeździe, ale po wstępnej, pagórkowatej części od 80km na kolarzy czekają trzy bardzo ciężkie premie górskie: najpierw Puerto del Purche (8,9km, 7,6% ale jak to na Vuelcie jest o wiele bardziej stromo, tyle, że na 2km przed szczytem jest chwila zjazdu) a następnie dwukrotnie Alto del Hazzalanas (7,1km, 9,5% i znów o wiele bardziej strome sekcje niż wynika ze średniej wartości).

Taka kumulacja oznacza, że poza bezwzględnym stosunkiem mocy do masy liczyć się będzie też wytrzymałość, taktyka i spokój. A ponieważ widać, że dynamika dyspozycji poszczególnych zawodników jest bardzo zmienna, ten najcięższy póki co etap może znów zamieszać w klasyfikacji generalnej.
Transmisja będzie od 14.30 do 18.00, finisz zaplanowano około 17.30. Ta 14.30 to czas, gdy czołówka powinna się zbliżać do szczytu Puerto del Purche. Jeśli macie czas, to warto sprawdzać co się dzieje i być może obejrzeć całą transmisję.

oryginalny post na facebooku