“Szczyt 14%” może i nie miał 14%, ale przez to, że znajdowała się na nim premia bonusowa zachęcił kolarzy z czołówki do aktywnej jazdy i ścigania.
Primoz Roglic w swoim stylu zaczął odrabianie strat od sprintu po sekundy, które tam czekały i wyraźnie widać, że gdy chce, to jest w stanie zdobyć przewagę nad rywalami. Tym bardziej, że niedługi podjazd dokonał w czołówce sporej selekcji.
Ostatnie – płasko-zjazdowe – 20km były ciekawym pokazem zagrywek taktycznych. Ataków próbowali kolarze UAE (najpierw Soler – zdobył nawet 20” przewagi a następnie Sivakow), kontratakował van Aert, w rolę pomocnika, który skasował Solera wszedł Kuss a następnie Sivakova ścigał Vlasow, który liczył na to, że po bonifikatę na mecie skoczy Roglic.
Sivakow został złapany na 500m przed metą a z tak niewielkiej grupy van Aert nie miał problemów by wygrać swój drugi etap w tej Vuelcie. Drugi był Mathias Vacek, co potwierdza, że jego deklaracje o byciu raczej kolarzem klasycznym niż stricte sprinterem mają pokrycie, skoro przetrwał podjazd i chaos w końcówce.
Vlasow goniący Sivakowa sprowokował nieco komentarzy na iksie związanych z tym samym pochodzeniem (rosyjskim), jednak różnym obywatelstwem (Sivakow, urodził się we Włoszech a większość życia spędził we Francji, której obywatelstwo przyjął w marcu 2022 wyrażając sprzeciw wobec inwazji Putina na Ukrainę, otwarcie wyrażał swoją opinię na ten temat, Vlasow dla odmiany ściga się pod “neutralną” flagą i od dwóch lat milczy). Realnie myślę jednak, że na szosie po prostu liczyły się interesy klubowe: Sivakow, atakował już po raz kolejny na tej Vuelcie a Vlasow starał się, by następną bonifikatę zdobył Roglic.
A co dzisiaj?
Dzisiaj pierwszy poważny test Bena O’Connora w roli lidera wyścigu. Wczoraj nie został postawiony pod zbyt mocną presją, rywalizacja UAE, Vismy i Bory spowodowała też, że jego koledzy z drużyny nie musieli kontrolować sytuacji. Wśród pierwszych 33 kolarzy na mecie O’Connor miał jeszcze Galla i Bertheta, więc wygląda to dla niego dobrze.
Etap jest dzisiaj dość krótki (159km) a ostatnie 60km jest mocno górzyste. Ostatnich 20 to premia lotna z bonusowymi sekundami, następnie wznoszący się, pagórkowaty teren i krótki (5km), ale jadowity podjazd do mety ze stromym początkiem (20%) i końcem (ostatni kilometr to ponad 13%). Brzmi jak dobry teren dla Roglica, na podobnej “ściance” kilka dni temu O’Connor zanotował do niego ponad minutę straty, ale nie miał motywacji w postaci czerwonej koszulki lidera na plecach.
Finisz tradycyjnie około 17.30

