Sześć miesięcy Wout van Aert musiał czekać na kolejne zwycięstwo a na zwycięstwo w World Tourze jeszcze dłużej – od marca 2023!
Możesz być wybitnym talentem, możesz być zaliczany do grona najlepszych kolarzy na świecie a mimo to mogą ci się zdarzać w karierze tak długie okresy bez sukcesów. Tak, WvA miał tej wiosny kontuzję (pamiętacie jeszcze jak najechał na słabo widoczną nierówność podczas Dwars Door Vlaanderen?), ale bez względu na nią to musiał być dla Belga trudny czas.
Tym bardziej, że pierwszego dnia tej Vuelty przegrał czasówkę a drugiego na finiszu szybszy był od niego Kaden Groves. Rezultat z jazdy na czas plus bonifikata z mety dały mu jednak czerwoną koszulkę lidera, która ewidentne dodała mu sił.
Na mecie kolejnego, nieco sennego etapu, WvA został lepiej rozprowadzony przez kolegów z drużyny i choć zaczął sprint stosunkowo wcześnie, wystarczyło mu mocy by utrzymać przewagę na odrobinę spóźnionym Grovesem. Van Aert nie tylko utrzymał więc prowadzenie w klasyfikacji generalnej, ale objął też przewodzenie w klasyfikacji punktowej. Ale nie to zapewne jest dla niego najważniejsze. Bo w końcu wygrał i to nie byle co, bo etap w wielkim tourze co, miejmy nadzieję, przerwało złą passę.
A co dzisiaj?
A dzisiaj mogę w końcu z czystym sumienień zaprosić Was przed ekrany. W planie jest pierwszy etap, który poważniej przetasuje klasyfikację generalną. 170km, zaraz po starcie premia górska drugiej a następnie pierwszej kategorii. Następnie 60km zjazdu i płaskiego a to oznacza idealne warunki dla ucieczki.
Od kilometra 115 mamy znów podjazd na premię 3. kategorii, na której dodatkowo będzie sprint o bonusowe sekundy. Następnie 30km dojazdu w pofałdowanym terenie do finałowego podjazdu, u podnóża którego jest premia lotna.
Pico Villuercas składa się z dwóch części: najpierw przez 9km kolarze będą podjeżdżać 3-4%, zatem to miejsce, gdzie tempo nadawać będą czasowcy i “duzi” pomocnicy a następnie na zawodników czeka charakterystyczna dla Vuelty “ścianka”: 3km ze średnią stromizną 13% (max 20%), chwilka wypłaszczenia i ostatnie metry znów strome (15%). A to oznacza ciekawą rywalizację, sprawdzenie nóg, walkę o sekundy bonifikat i pierwszą informację na temat tego, kto w tej Vuelcie nie będzie się liczył.
Wspomniana premia bonusowa na 47km przed metą zaplanowana jest ok. 16.15 i to jest moment, w którym proponuję włączyć transmisję. U podnóża finałowego podjazdu czołówka powinna się znaleźć około 17.00, na mecie około 17.23.
Biorąc pod uwagę, jak wyrównane i szerokie jest grono zawodników typowanych do czołowych miejsc a także na to, że liczymy na jakieś niespodzianki, to powinna być wyjątkowo ciekawa końcówka.

