Kronika Kolarska 12.07.2024

💣Biniam Girmay z trzecią wygraną etapową, bardzo blisko wygrania klasyfikacji punktowej, Primoz Roglic leżący w kraksie, poturbowany i ze stratą w klasyfikacji generalnej a Arnaud Demare i Mark Cavendish relegowani z wyników sprintu. Czyli niby kolejny dzień na tourze a mimo to pełen wydarzeń wpływających na losy całego wyścigu.

‼️[AKTUALIZACJA] Primoz Roglic wycofał się z wyścigu. Tak jak napisałem poniżej przewidując tę sytuację, jego obrażenia okazały się na tyle poważne, że po przebytych badaniach i ocenie stanu zdrowia nie będzie kontynuował jazdy w tegorocznym Tour de France.‼️

🚅Znów było szybko i poniżej najszybszego, planowanego harmonogramu co powoduje, że podczas weekendowych, pirenejskich etapów zawodnicy będą podmęczeni. Co więcej, kumulacja wysokiego tempa, nerwowości przy rywalizacji o zabranie się do ucieczki, wysokich temperatur, presji na drużyny, które jeszcze nic w tym wyścigu nie osiągnęły powoduje, że dochodzi do kraks.

⚠️W pierwszej części etapu blisko poważnych problemów był Tadej Pogacar, na szczęście dla niego i dla całej imprezy uniknął upadku. Mniej szczęścia miał Primoz Roglic, który na kilkanaście kilometrów przed metą boleśnie upadł. Połączenie obrażeń i niekorzystnej sytuacji – było to w momencie, gdy peleton rozpędzał się już przygotowujac finisz spowodowało, że do mety dojechał prawie dwie i pół minuty za czołówką.

Trzeba przyznać, że choć upadki Roglica stały się rodzajem memu – to zawodnik, który często uczestniczy w różnych incydentach wyścigowych – w tej sytuacji faktycznie można mówić o zbiegu kilku nieszczęśliwych okoliczności.

🐂Owszem, ekipa RedBull Bora Hansgrohe nie jechała całkiem z przodu peletonu, natomiast znajdowała się po drugiej stronie szosy niż sytuacja, od której rozpoczął się ciąg niefortunnych zdarzeń. Realnie za winnego powinien być uznany ogranizator – betonowy separator był słabo oznaczony co prawdopodobnie spowodowało upadek Lutsenki. Ten przewrócił się pod koła drużyny Roglica powodując upadek czwartego – do tego momentu – zawodnika klasyfikacji generalnej. Gdy to piszę nie ma jeszcze komunikatu drużyny, ale należy rozważać możliwość, że Roglic wycofa się z wyścigu, jeśli nie dziś, to jutro. Jego obrażenia nie wyglądały dobrze a mimo całej drużyny oddanej mu do pomocy, nie prowadzili pościgu w wysokim tempie, co sugerowałoby, że Słoweniec naprawdę poważnie się potłukł.

🏁Blisko było również do kraks na finiszu. Nie wiem, co Wout van Aert ma w sobie takiego, że kolejni rywale spychają go do barierek. Tym razem zrobił to Arnaud Demare, którego za faul spotkała relegacja, podobnie jak Cavendisha, który objeżdżając pomocnika Demare zajechał drogę Coquardowi.

💚Mimo braku w czołówce van der Poela (został zatrzymany przy kraksie Roglica) i stracie dwóch pomocników: Sorena Kragha Andersena i Jonasa Rickaerta (nie zmieścili się w limicie czasu) Philipsen był bardzo szybki w samej końcówce, ale zła pozycja sprawiła, że nie nawiązał rywalizacji z Girmayem, który bardzo pewnie wygrał swój trzeci etap. Biorąc pod uwagę, że Erytrejczyk był również lepszy od Belga na premii lotnej, mając w perspektywie jeszcze tylko dwa etapy sprinterskie i ponad 100 punktów przewagi, realnie Girmay musi tylko ukończyć wyścig by wygrać zieloną koszulkę. (Technicznie rzecz ujmując, Philipsen musiałby wygrać dzisiaj i we wtorek a Girmay w ogóle nie punktować by nadrobić tę stratę).

🗺️A co dzisiaj? Dzisiaj, tak jak wspomniałem, realnie przedostatnia szansa dla sprinterów. Czy to oznacza nudę? Trochę tak a trochę nie. Po pierwsze rozrywki powinni nam dostarczać kolarze tacy jak Abrahamsen, który wczoraj odrobił kilka punktów w klasyfikacji górskiej do Pogacara i dziś pewnie na jednej z dwóch premii czwartej kategorii zechce zdobyć choć jeden by jeszcze na jeden dzień objąć prowadzenie w rywalizacji o koszulkę w grochy. Do tego mamy Anthony’ego Turgis, który mimo faktu, że drużyna Total Energies została okradziona z rowerów (!) i traci sporo punktów do Girmaya i Philipsena, ucieczkami chce włączyć się do rywalizacji o koszulkę zieloną.

⏰Druga część trasy jest nieco bardziej pagórkowata, na dystansie 165km uzbiera się znów około 2000m przewyższenia, z czego większość na ostatnich sześćdziesięciu. Meta w Pau, mieście, które jest trzecią pod względem liczby goszczenia u siebie etapów Touru powinna jednak dać szansę specjalistom od finiszu z dużej grupy. Tym bardziej, że tak jak wspomniałem nie mają już oni przed sobą zbyt wielu okazji by popisać się swoimi umiejętnościami.

Start ostry o 13.50, premia lotna na 88km około 15.40 a finisz około 17.30. Ze względu na ukształtowanie terenu ostatnia godzina powinna być całkiem ciekawa.

oryginalny post na facebooku