😱Ależ to współczesne kolarstwo nas rozpieszcza. Od dobrych kilku lat mamy przynajmniej kilka dni w sezonie, które przejdą do historii tego sportu, będą opisywane w książkach i wspominane jako coś wyjątkowego.
Kolejny rok z rzędu zawodnicy jadący w Tour de France zapewnili nam imponujące widowisko, jadąc bezkompromisowo i dostarczając nam rewelacyjnej rozrywki. Nawet, jeśli z racjonalnego punktu widzenia nie miało to za wiele sensu.
🚀Długi, 211km etap prowadzący przez Masyw Centralny od startu rozgrywany był w bardzo wysokim tempie. Pierwszym 80km pokonano ze średnią prędkością 50km/h, kolejne próby zawiązania ucieczki kończyły się niepowodzeniem. Ostatecznie, gdy na czele uformowała się grupka, z której przede wszystkim kolarze EF Easy Post (Carapaz i Healy) liczyli na sukces, drużyna UAE nie pozwoliła im zwiększyć przewagi na więcej niż dwie minuty.
Cały dzień zmierzał w stronę przygotowania ataku Tadeja Pogacara. I tam, gdzie miał nastąpić, nastąpił. Na ok. 650m przed szczytem Puy Mary Słoweniec przyspieszył, zrywając z koła wszystkich rywali. Do szczytu było jednak niedaleko, przewaga, jaką zdobył nie była duża.
⛷️Podobnie jak na etapie z Galibier, zaczął ją jednak powiększać na zjazdach, mocno pracując na wyjściach z zakrętów i dłuższych odcinkach na wprost.
Vingegaarda z kolei doścignął Roglic, który przeprowadził Duńczyka przez zjazdy, słabnąc jednak na kolejnym podjeździe.
Col de Pertus okazał się kluczowym wzniesieniem etapu. To tam Pogacar, Roglic i bardzo konsekwentnie i dojrzale jadący Evenepoel nieco zwolnili za to Vingegaard odpalił atomowe przyspieszenie doganiając przed szczytem Pogacara.
📊O ile kluczowe 2km Puy Mary Pogacar pojechał 5 sekund szybciej niż Vingegaard, 9 niż Roglic i 12 niż Evenepoel, bijąc przy tym rekord podjazdu o 7” a u podnóża Pertus był około pół minuty przed rywalami, o tyle na Pertus Vingeaard był (czas podjazdu 12’2”) 31” szybszy niż Pogacar i 47” szybszy niż Evenepoel z Roglicem!
💣To przyspieszenie lidera Vismy jest porównywalne (z zachowaniem skali i części sezonu – na TdF wszyscy są oczywiście szybsi) z tym, co prezentował wiosną, przed wypadkiem, na Tirreno – Adriatico, gdy na podjeździe San Giacomo przez 11’45” odjechał Juanowi Ayuso na 1’12”. Szacunki dają temu wysiłkoi ok. 6,7-6,8W/kg pod koniec ciężkiego, długiego etapu po około dwudziestominutowej gonitwie na Puy Mary i zjazdach!
🎭Gdyby dramaturgii było mało, Pogacar wzywał serwis neutralny po bidon, być może miał problemy z przerzutką (choć w jego wypowiedziach nie pojawiło się żadne odniesienie zarówno do – sugerowanego przez wielu ekspertów – niedożywienia, jak i do ewentualnych kłopotów ze sprzętem). Na zjazdach miał za to kilka “momentów”, gdzie podbiło mu koło na nierówności a także narzekał na upał. Choć jak sam zauważył jak na takie warunki, w których zazwyczaj idzie mu gorzej, pojechał bardzo dobrze.
🧐Jeśli ja miał szukać przyczyn jego porażki (przede wszystkim prestiżowej – przegrana na finiszu z Vingegaardem w terenie który teoretycznie miał sprzyjać Pogacarowi po całodziennej pracy jego ekipy), skupiłbym się na nadmiernej pracy wykonanej na zjazdach z Puy Mary, nienajlepszą taktykę drużyny UAE (dość szybko odpadli Ayuso i Almeida) oraz, choć dostarczyła nam wiele rozrywki, po prostu zbyt ofensywną jazdę.
Pamiętajmy, że to Pogacar jest wciąż liderem z wyraźną przewagą nad rywalami i nie musiał atakować. Zrobił to, bo po prostu “jest Pogacarem”.
⁉️Z kolei za plecami liderów konsekwentny Evenepoel doścignął Roglica i nawet wyprzedził go na ostatnim zjeździe. Co w sumie okazało się słuszne, bo Roglic na jednym z ostatnich zakrętów upadł. Ciekawostką jest, że na tym etapie miała zastosowanie strefa ochronna 3km i mimo straty Primozowi zaliczono czas Remco, choć upadek był ewidentnie efektem jego błędu a nie zdarzenia losowego (widać wyraźnie, że nie poślizgnął się na mokrym asfalcie, lecz przed nim).
🥹Na mecie Vingegaard zalał się łzami wzruszenia, wspominając cały ból i strach, który towarzyszył mu od feralnego upadku w Kraju Basków. Z kolei Pogacar niemal od razu mu pogratulował, co jest kolejnym gestem szacunku między tymi dwoma rywalami.
Ich postawa zarówno na szosie jak i poza nią jest wyjątkowa, trudno więc się dziwić, że Tour de France pod ich panowaniem cieszy się tak wielką popularnością.
A gdyby tego było jeszcze mało, mieliśmy fetowanie Romaina Bardeta przez tłumy kibiców, van Aert cudem uniknął poważnej kontuzji ratując się podczas zbyt szybko pokonanego zakrętu a kolarze Cofidisu walczyli z zatruciem.
“What a day” jak mawia klasyk.
📈W klasyfikacji generalnej Vingegarrd na skutek bonifikat po takim właśnie dniu odrobił jednak tylko sekundę. Drugi wciąż jest jednak Evenepoel, tracący do lidera 1’6”, Vingegaard ma 1’14” a Roglic 2’15”. Piąte miejsce zajmuje Almeida (4’20”), szóste Carlos Rodriguez (4’40”) siódme Landa (5’38”), ósme Adam Yates (6’59”) a na dziewiąte spadł Ayuso (7’9”). Pierwszą dziesiątkę zamyka Ciccone (7’36”).
⏰A co dziś?
Dziś chwila relaksu, choć nie do końca. Etap teoretycznie płaski z prawdopodobną rozgrywką sprinterską, ale na dystansie prawie 204km (kolejny długi dzień) uzbiera się ponad 2000m przewyższenia. Teren więc bardziej wymagający niż dwa dni temu, premia lotna usytuowana jest mniej więcej w połowie trasy.
💚Zobaczymy, czy po wczorajszej gonitwie (kolarze wyraźnie wyprzedzili najszybszy planowany harmonogram) ekipy sprinterów będą miały siłę by kontrolować peleton. W tej fazie wyścigu może być wielu chętnych do zabrania się w ucieczkę, jednak jest to realnie trzecia od końca szansa na finisz z dużej grupy.
Start ostry o 12.50, premia lotna około godziny 15.20, finisz około 17.30. Ostatni kilometr jest całkiem prosty, bez rond, łuków i zakrętów.

