🥱OMG, ależ to było nudne. Poza taktyczną ucieczką przed lotną premią na wczorajszym etapie nie działo się absolutnie nic.
No dobrze, by oddać kolarzom co kolarskie, były momenty, gdy przygotowywali się do ewentualnej rywalizacji na wietrze, ale warunki nie były do tego sprzyjające. W związku z tym każdy, kto spędził przy tym etapie więcej niż godzinę zasługuje na złoty numer dla “najbardziej walecznego kibica”.
To był do pewnego stopnia wirtualny dzień przerwy i rozruch przed kolejnymi etapami.
🧴Finisz z peletonu rozegrano bez żadnych dram. Drużyna Alpecin – Deceuninck tym razem perfekcyjnie rozprowadziła Jaspera Philipsena. Mathieu van der Poel zrobił co miał zrobić a Philipsen z wyraźną przewagą dowiózł zwycięstwo do mety. Co do zasady nie było przepychanek, nie było kontrowersji, belgijski sprinter może jeszcze nie ma tego touru w pełni rozliczonego, ale nie można go już traktować jako jednego z przegranych.
💚Należy jednak zauważyć, że Biniam Girmay robi co może by utrzymać prowadzenie w klasyfikacji punktowej. Zarówno na lotnej premii jak i na finiszu był tylko jedno miejsce za Philipsenem, w związku z tym jego przewaga to wciąż 74 punkty.
Szukając jakichkolwiek ciekawych wydarzeń mogę jeszcze wspomnieć, że mimo sprzyjającego terenu tym razem zupełnie nie powiodło się rozprowadzenie Cavendisha. Ballerini i Morkov zajęli miejsca na czele peletonu rozpędzając grupę, ale nie zauważyli, że ich lider został kilkanaście pozycji z tyłu. W związku z tym na ok. kilometr przed metą przerwali pracę a Cavendish nie wziął udziału w walce o etapowe zwycięstwo.
💛A co dzisiaj?
A dzisiaj miejmy nadzieję, że rekompensata za wczoraj. Długi etap w Masywie Centralnym o dystanie 211km i przewyższeniu 4300m. Co ważne, z bardzo wymagającą końcówką: ostatnie 50km to kolejne wymagające podjazdy: strome, nieregularne zachęcające do ataków.
Z kolei pierwsza część wcale nie jest płaska: to ciągłe zmiany terenu, które będą wchodziły kolarzom w nogi, powodując, że wspomniana końcówka będzie jeszcze bardziej wymagająca.
🥊To jest ta faza wyścigu i taki profil etapu, który jest wręcz stworzony dla licznej ucieczki mocnych kolarzy klasycznych i górali, którzy mają już duże straty w klasyfikacji generalnej. Równocześnie ostatnie 50 (a realnie więcej) kilometrów to teren perfekcyjny dla Pogacara i Evenepoela, którzy potrafią wygrywać ciężkie, górzste jednodniówki po długich, kilkudziesięciokilometrowych atakach.
🚀Biorąc pod uwagę, że przed wjazdem w Pireneje na zawodników czekają jeszcze dwa płaskie etapy, oczekiwanie, że dziś zobaczymy ofensywną jazdę jest uzasadnione.
Co więcej, dojazd do premii lotnej na 65km również wcale nie jest łatwy i należy spodziewać się rywalizacji Alpecinu z Intermarche o kontrolę ucieczki i wypracowanie pozycji dla Girmaya i Philipsena.
A jeśli w związku z tym pójdzie gaz od samego startu, cięższych sprinterów czeka ciężki dzień w biurze i walka o zmieszczenie się w limicie czasu.
⏰Start ostry o 11.30, premia lotna około 13.10 a u podnóża Col de Neronne, poprzedzającego Puy Mary, najcięższego podjazdu dzisiejszego dnia, który symbolicznie rozpoczyna decydującą część etapu czołówka powinna pojawić się około 15.45 i to jest pora, o której najpóźniej włączyć transmisję.

