Kronika Kolarska 07.07.2024

🟢 Po ośmiu dniach wyścigu po raz pierwszy mamy kolarza, który wygrał więcej niż jeden etap tego Touru. Biniam Girmay po etapie, który był pełen emocji “dla koneserów” nie tylko stanął na podium, ale też zbudował wyraźną przewagę w klasyfikacji punktowej. Choć do końca wyścigu jeszcze dwa tygodnie, scenariusz, że to Erytrejczyk ją wygra wydaje się w tym momencie bardzo prawdopodobny. Zwłaszcza, że w wyścigu nie jedzie już Mads Pedersen.

🥱O co chodzi z tymi “emocjami dla koneserów”? Czy to eufemizm by ukryć fakt, że etap był nudny i poniżej oczekiwań? Nie do końca. Działo się bowiem wiele, ale nie były to spektakularne akcje, ataki czy zaskakujące rozstrzygnięcia.

🎀Ochotę na wygraną mieli przede wszystkim kolarze EF Easy Post. Od początku próbowali zbudować akcję dla Bena Healy’ego, uczestnicząc w ucieczce z Jonasem Abrahamsenem. Gdy jednak stwierdzili, że nie ma to za dużego sensu, zostawiając Norwega by ten jechał przez ponad 160km samotnie przed peletonem, wrócili do koncepcji w końcówce.

Ostatnie kilkanaście kilometrów nie było jednak tak trudnych jak wydawało się przed etapem i o zwycięstwo walczyła spora grupa mocnych (w sensie tych, którzy sprawnie przejeżdżają przez niewielkie górki) sprinterów, takich jak Girmay, Philipsen i de Lie.

☔️W międzyczasie trochę wiało i padało, co wprowadziło pewną nerwowość w peletonie. Po raz kolejny Tadej Pogacar, choć sam pilnował dobrej pozycji w grupie, został bez pomocników przy sobie i musiało minąć nieco czasu, zanim kolarze teamu UAE kolektywnie znaleźli się blisko czoła peletonu.

Spośród różnych komunikatów, które udostępniane są w transmisji jako uatrakcyjnienie i przerywnik (zazwyczaj nudnych i niewiele wnoszących) zdecydowanie wczoraj zabrakło mi reakcji na tę sytuację z samochodu UAE ;).

🐎Co zaś do samego finiszu, to Girmay wraz z pomocnikami rozegrali go perfekcyjnie. I nawet, jeśli prawdodpobnie najmocniejszy był Arnaud de Lie, młodemu Belgowi po raz kolejny dał się zamknąć, co wystarczyło na trzecie miejsce.

🗺️A co dzisiaj?

Dzisiaj jeden z etapów, które mogą okazać się kluczowe dla losów całego wyścigu. Albo etap, który kompletnie nie spełni pokładanych w nim oczekiwań ;)

200 (właściwie 199)km rudna wokół Troyes, na której zawodnicy pokonają 33km po szutrowych drogach przez winnice. Sektorów gravelowych jest 14, niektóre z nich dodatkowo prowadzą pod górę. Bardziej górzysta jest jednak pierwsza część etapu.

🪨Opinie co do trudności tych sektorów są różne. Dwa lata temu nie spowodowały one zbyt dużej selekcji w Tour de France kobiet, natomiast pamiętając tamtą relację trzeba wziąć pod uwagę, że są to jednak bardziej nierówne szutry niż te na Strade Bianche.

🇳🇱Rywalizacja o zwycięstwo etapowe między kolarzami specjalizującymi się w klasykach (wszyscy będą dziś patrzeć na Mathieu van der Poela) może mieć wpływ na to, co będzie działo się między zawodnikami walczącymi w klasyfikacji generalnej. Jeśli faktycznie na szutrach pójdzie pełen gaz, peleton będzie się dzielił i ktoś może zostać: albo przez błąd, nieuwagę lub defekt.

Ze względu na to, że Tadej Pogacar wygrywał już i Strade Bianche i Ronde van Vlaanderen a na brukowanym etapie Tour de France był w stanie zgubić swoich rywali, jego notowania stoją zdecydowanie najwyżej. Z kolei uwagę musi zachować Primoz Roglic, któremu często zdarzają się nieplanowane przygody a także Remco Evenepoel, który z czołówki ewidentnie najgorzej zjeżdża a na szutrowym etapie Giro d’Italia był w poważnych opałach.

Może być też tak, że mocne drużyny skontrolują peleton na tyle, że nie wydarzy się nic ważnego i zamiast zapowiadanej “epickiej batalii” (wybaczcie makaronizm) zobaczymy finisz z peletonu.

📆Zatem by nie sugerować wam poświęcania całej niedzieli na ślęczenie przed ekranami sugeruję rzucanie okiem na sytuację co jakiś czas i włączenie się standardowo 50-60km przed metą. Będzie wtedy jeszcze i tak 7 sektorów szutru a jeśli Pogacar zdecyduje się na atak z daleka, to prawdopodobnie mniej więcej tam.

🏴Niezależnie od sportowej rywalizacji należy spodziewać się w peletonie gestów żałoby. Niestety wczoraj podczas równolegle do Tour de France rozgrywanego Tour of Austria po wypadku na jednym ze zjazdów zginął dwudziestopięcioletni, norweski kolarz Andre Drege.

Finisz dziś zapowiedziany jest nieco później, około godz. 18.00, na siódmy od końca sektor szutrowy czołówka wjedzie około 16.55.

oryginalny post na facebooku