Kronika Kolarska 05.07.2024

⭐️Szósty etap Touru i szósty zwycięzca. Przynajmniej z tej perspektywy wczoraj nie było nudy. Nie ukrywajmy jednak – to nie był najbardziej porywający dzień. Z zapowiadanej rywalizacji na wietrze nie wyszło za wiele, choć trzeba przyznać, że kolarze podjęli pewne próby.

💨W pewnym momencie, gdy peleton po wjeździe w otwarty teren się podzielił, Tadej Pogacar został odizolowany od swoich pomocników. Ponieważ jednak nie wiało zbyt mocno, cała akcja trwała w sumie kilka minut, różnica między grupami wynosiła nie więcej niż 20 sekund i drużynom Vismy i RedBulla nie udało jej się powiększyć, zatem dość szybko wszyscy znów jechali razem.

⛳️Było też sporo kraks na zwężeniach, co wiąże się z obserwacją, że organizatorzy chyba zmniejszyli liczbę marshalli, którzy do tej pory stali przy wysepkach zwężeniach o rondach z flagami na rzecz tablic informacyjnych lub świetlnych. Co może do pewnego stopnia wymagać większej uwagi od kolarzy i w efekcie doprowadzać do większej liczby kraks, ale to tylko obserwacja, nie fakt.

🏃Sam finisz najlepiej rozegrali kolarze Jayco Al Ula. Dobrze wykorzystali fakt, że pomocnicy Cavendisha pogubili się zanim czołówka dotarła do ostatniego kilometra a kolarze Uno-X wytracali impet na kilkaset metrów przed metą. Lider Jayco Al Ula, Dylan Groenewegen zajął idealną pozycję na kole Arnaud de Lie, który rozpoczął finisz zza pleców kolarzy Alpecinu. Groenewegen de facto rozprowadzony przez de Lie skutecznie wykończył finisz po lewej stronie drogi, którą miał tylko dla siebie. I choć z ujęcia kamery od frontu wydawało się, że potrzebna będzie analiza fotofiniszu, jego przewaga była dość wyraźna.

🥊Tymczasem po prawej stronie szosy Jasper Philipsen, którego tym razem dobrze rozprowadził van der Poel, choć miał sporo miejsca i prostą drogę do mety, zepchnął Wouta van Aerta w stronę barierek, za co został relegowany z drugiego miejsca. I choć siarczyste “fuck”, jakie rzucił tuż za metą dotyczyło niepowodzenia w sprincie, może być faktycznie wkurzony sam na siebie – agresywna i niebezpieczna jazda skutkuje odebraniem punktów poważnie co utrudnia walkę o zieloną koszulkę, którą pewnie utrzymuje Biniam Girmay.

👀W ramach “cycling trivia” muszę oczywiście wspomnieć jeszcze o okularach Scicon Groenewegena, które tym razem miał na nosie podczas finiszu. Aerodynamiczna osłona budzi kontrowersje, głównie estetyczne, jest elementem dyskusji i bohaterem memów. Tyle tylko, że Oakley oferuje podobne rozwiązanie w swoim modelu Kato od kilku lat. Druga “aero obserwacja” dotyczy miejsca, w którym zawodnicy przewożą radio: podczas rozegranych finiszy 2:1 prowadzą kolarze, którzy radio mają umieszczone pod koszulką z przodu (Cavendish i Groenewegen), z tyłu miał Girmay i ma Philipsen. Nie, żeby było to decydujące dla porażek Philipsena a tym bardziej dla jego rozpychania się na finiszach, ale kto wie ;)

📅A co dzisiaj?

⏰Dzisiaj jeden z kluczowych dni dla klasyfikacji generalnej. 25,3km jazda indywidualna na czas. Nie za długa, za to w niełatwym terenie. Choć profil wygląda na płaski, prowadzące przez winnice drogi zawierają w sobie podjazd, którego pierwszy kilometr ma 7%, następnie się wypłaszcza by ostatnie 500m znów zmienić na 6% stromizny. Do tego zjazdy są kręte i dopiero ostatnie 6km prowadzi po płaskiej, szerokiej szosie do mety.

Kluczowy będzie więc odpowiedni pacing i technika jazdy.

🦵Choć w stawce mamy Bissegera, Kunga czy Thomasa, realnie najlepszymi czasowcami, szczególnie w takim terenie są Evenepoel, Pogacar i Roglic. W podobnych próbach dobrze radzi sobie również Ayuso, nie wolno też zapominać o kolarzach Vismy. W normalnych okolicznościach faworytem były van Aert, a Vingegaard zdemolował rywali rok temu podczas górzystej jazdy indywidualnej. W tym roku Vingegaard twierdzi, że nie mieli czasu zrobić wcześniejszego zapoznania z trasą, które miało być kluczowe dla jego sukcesu w zeszłym sezonie. Trochę nie chce mi się w to wierzyć, ale być może z powodu kontuzji przygotowania do Touru faktycznie były zaburzone aż tak bardzo.

📺Pierwszy na trasę o 13.05 wyruszy Mark Cavendish, o 14.02 pojedzie Bisseger i jego rezultat niespełna pół godziny później będzie punktem odniesienia dla czołówki klasyfikacji generalnej.

Pierwsza piętnastka rusza na trasę (stary co dwie minuty) o 16.35, Roglic o 16.52, Ayuso o 16.54, Vingegaard o 16.56, Evenepoel o 16.58 i Pogacar równo o 17.00.

Poza rywalizacją sportową, która powinna dać nam realną odpowiedź na temat dyspozycji zawodników warto również zwracać uwagę na sprzęt. Jazda na czas to nieustający wyścig zbrojeń technologicznych i innowacji, które potrafią być równie fascynujące co jazda kolarzy.

oryginalny post na facebooku