Kronika Kolarska 04.07.2024

🏎️Jeśli nie żyjecie pod kamieniem, to już wszystko wiecie od kilkunastu godzin. Mark Cavendish jest indywidualnym rekordzistą pod względem zwycięstw etapowych w Tour de France. Podróż rozpoczętą w w 2008r zakończył wczoraj, ustawiając poprzeczkę na liczbie 35. Drugi w kolejności jest Eddy Merckx, którego Cavendish doścignął w 2021r i przez ostatnie trzy lata był remis.

🤠Historia Cavendisha jest inspirująca i emocjonalna. Pełna wzlotów i upadków, zarówno dosłownych jak i metaforycznych. Rekord zapewne by nie poruszał tak wielu fanów, gdyby nie dwa fakty: po pierwsze pobicie jakiegokolwiek osiągnięcia kolarza wszech czasów, czyli Merckxa samo w sobie jest wyjątkowe. A po drugie, Cavendish osobiście poruszał serca fanów. To nie jest bowiem zawodnik, który jest tylko wybitnym atletą, lecz złożona osobowość, człowiek, który wnosi do kolarstwa swoje emocje, wypowiedzi, postawę życiową. Zapewne dlatego tak wielu widzów trzymało kciuki za jego misję, która wielokrotnie wydawała się niemożliwa do ukończenia.

🧐W tej chwili nie ma znaczenia, że po rekord sięgnął w barwach drużyny Astana, finansowanej przez kazachskie spółki zarządzane przez tamtejszych oligarchów szemaranej proweniencji. Nie ma też znaczenia, że wyściskał go szef zespołu, Alexander Vinokourow, który jest w kolarstwie mimo kariery zawodniczej naznaczonej dopingiem i korupcją.

🏆Znaczenie ma za to, że sukces Cavendisha jest wypadkową niezmiernej determinacji. Zawodnik faktycznie był w stanie po raz kolejny wypracować wybitną dyspozycję: w sprincie wyraźnie pokonał większość najlepszych (i zdecydowanie młodszych od siebie) specjalistów. Zgromadził wokół siebie niezawodną ekipę. Jesienią 2023 powrócił do współpracy z Vasilisem Anastopoulosem, greckim trenerem z którym osiągał sukcesy w końcowej fazie swojej kariery. Jako dyrektor sportowy przed tym sezonem dołączył Mark Renshaw, który przez sporą część kariery był głównym rozprowadzającym Cavendisha. Na, zapewne swój ostatni sezon, do teamu Cava dołączył też Michael Morkov, który przejął po Renshawie rolę kolarza, który dowozi swojego sprintera do ostatnich metrów, by ten tylko wykończył akcję całej drużyny. Dopieszczono sprzęt: od kół, przez opony po kilka wersji kombinezonów, aerodynamiczne bidony, skarpety za 1000 euro czy nakładki przysłaniające pokrętła w butach (choć po zwycięstwo sięgnął bez nich).

🧘Ale najważniejsza w tym wszystkim była chyba motywacja. Widać ją było na wczorajszym etapie. Ekipa Astany pracowała w kluczowych momentach etapu, przeprowadzając Cavendisha bez przeszkód przez najbardziej nerwowe chwile na trasie.

🍀Tu mała przerwa: wczoraj widzieliśmy jak cienka jest granica między zwycięstwem a porażką w wielkim tourze. Tadej Pogacar, który na tym wyścigu podejmuje swoją próbę zapisania się w historii kolarstwa, był centymetry od poważnego wypadku. Cudem uchronił się od kraksy podczas omijania wysepki (w ramach pewnej klamry, podobny wypadek niemal zakończył karierę Cavendisha podczas Mediolan-San Remo 2018).

🏁Ballerini i Morkow doprowadzili go do ostatniego kilometra, ale wówczas sprint zrobił się super chaotyczny, intensywny i niebezpieczny. Na zwężającej się i prowadzonej po łukach szosie było pełno przepychanek i walki o pozycję. Cavendish przesiadał się z koła na koło szukając najlepszego rozwiązania a finisz rozpoczął dość wcześnie. Sam również wyraźnie zmieniał linię sprintu, jednak realnie nie zajeżdżając nikomu drogi – w jego cieniu aerodynamicznym była pustka, tak wyraźnie odjeżdżał rywalom. Philipsen był bezradny, Pedersen upadł a Kristoff i de Lie choć chwilę wcześniej ich drużyny robiły wszystko by zapewnić im sukces nie mieli podejścia do Brytyjczyka.

🗽Historia sportu stała się faktem a my mogliśmy w niej na żywo uczestniczyć.

🤷🏻‍♂️Tu mam małą uwagę natury osobistej. Z uwagą śledziłem też bicie rekordu zwycięstw Alfredo Bindy na Giro d’Italia przez Mario Cipolliniego. I naszła mnie refleksja, że to przecież było w 2003r i że strasznie dużo czasu poświęciłem w życiu na śledzenie i pisanie o kolarstwie.

🗺️A co dzisiaj? Poza oczywiście tym, że Jasper Philipsen i ekipa Alpecin-Deceuninck są pod coraz większą presją? Dziś znów płasko, całkiem płasko, przez co wydawałoby się, że łatwo. Co więcej, dość krótko, z Macon do Dijon wytyczono trasę liczącą 163,5km. Finisz również wydaje się w porządku (choć wczoraj dałem się nabrać, miało być szeroko i dość prosto a wcale tak nie było).

💨Natomiast w prognozach na cały dzień jest boczny wiatr wiejący 25-35km/h, w związku z tym od kilku godzin twitter szaleje w oczekiwaniu na ranty. Realnie nawet, jeśli żadna z drużyn walczących w klasyfikacji generalnej nie spróbuje wykorzystać tych warunków na swoją korzyść, rywalizacja drużyn sprinterów może podzielić peleton. Zatem zalecana jest stała czujność.

⏰Dotyczy to również kibiców. Gdyby nie wiatr, powiedziałbym, że można spokojnie włączać transmisję około 17.00 (finisz zaplanowano około 17.30), natomiast w tej sytuacji polecam śledzić sociale, czy nie dzieje się coś niestandardowego.

Warto też rzucić okiem na rywalizację na premii lotnej na 30km, czyli około 14.30.

oryginalny post na facebooku