Kronika Kolarska 03.07.2024

💛Tadej Pogacar po pierwszym dniu w wysokich górach odsiał ziarna od plew. Nad dziesiątym w klasyfikacji Eganem Bernalem ma już 3’21” przewagi, realnie w grze o czołowe lokaty na podstawie jazdy na podjeździe San Luca w Bolonii oraz na Galibier jest ośmiu kolarzy, z czego dwóch to pomocnicy Pogacara.

💪Drużyna UAE pokazała przewagę liczebną oraz siłę, natomiast to nie oznacza, że wyścig jest rozstrzygnięty. I to nie tylko dlatego, że jesteśmy dopiero na samym początku trzytygodniowej rywalizacji.

🟢Wczorajszy etap, zgodnie z przewidywaniami był bardzo intensywny. Pierwsze kilometry przebiegały pod dyktando sprinterów rywalizujących o punkty na premii lotnej. Ekipa Lidl Trek i Mads Pedersen osobiście robili wszystko, by zdobyć przewagę nad rywalami: Girmayem i Philipsenem. Udało im się to, ale w mniejszym wymiarze niż się pewnie spodziewali. Philipsen nie stracił dużo: był czwarty, przed nim punktowali tylko Coquard, Girmay i właśnie Pedersen. Ponieważ pilnował ich również Abrahamsen, udało mu się wciąż utrzymać prowadzenie w klasyfikacji punktowej a zaliczka z wcześniejszych dni wystarczyła, by nadal być również liderem klasyfikacji górskiej.

W rywalizacji o koszulkę w grochy zaczęli angażować się jednak Warren Barguil i Stephen Williams (odpowiednio DSM i Israel), więc długoterminowo może być ciekawie.

🏔️Wszystkich nas interesowało jednak, co wydarzy się na Galibier. Wiał niesprzyjający wiatr, szczególnie w dolnych partiach podjazdu prowadzącego przez Lautaret. Pomocnicy Pogacara robili jednak dobrą robotę: Politt, Soler i Wellens nadawali mocne tempo, stopniowo redukując peleton.

Na właściwej, 6km i bardziej stromej części Galibier tempo jeszcze wzmocnił Adam Yates, zostawiając w grze tylko najważniejszych pretendentów. Straty notowali Carapaz i Bardet, odpadli Vlasow i Pidock a gdy Yatesa zmienił Almeida, w opałach znalazł się Roglic, choć zdołał dołączyć do momentu ataku Pogacara.

🤬Zanim ten jednak nastąpił, Almeyda musiał ponaglać Ayuso by ten bardziej angażował się w pracę dla lidera drużyny UAE. Zobaczymy, czy uda się opanować konflikt ego w drużynie złożonej z zawodników, którzy sami mogliby walczyć o podium klasyfikacji generalnej.

🚀Pogacar przyspieszył na niespełna kilometr przed szczytem Galibier, zrywając z koła wszystkich rywali, natomiast, i teraz przechodzimy nie do opisu a do analizy, realnie rzecz ujmując nieznacznie.

⌚️Zarówno Pogacar jak i Vingegaard przed wypadkiem w Kraju Basków ewidentnie testowali trwające wysokich kilka minut przyspieszenia, zarówno podczas Giro jak i krótszych etapówek. Wiatr i charakterystyka wczorajszego etapu sprawiły, że przyspieszenie Pogacara trwało dwie minuty. W tym czasie zdobył 8 sekund nad Vingegaardem, 14 nad Evenepoelem i 37 nad Carlosem Rodriguezem, Roglicem, Landą oraz kontrolującymi sytuację Almeidą i Ayuso.

Na szczycie Galibier oraz na mecie, którą minął jako pierwszy, Pogacar zgromadził 18” bonifikat, Evenepoel 8”, Vingegaard 5” a Ayuso 5”. Na zjazdach z Galibier Pogacar dołożył rywalom 27”, z czego większość na mniej technicznej części wymagającej pedałowania.

🧐Póki co jest więc fizycznie najmocniejszy, natomiast nie jest to dominacja. Tym bardziej, że cała akcja: od ataku do mety trwała około 20 minut. Wszystko wyglądało jednak z perspektywy Pogacara znakomicie: dobrze zaplanowane i perfekcyjnie wykonane. Vingegaard niewątpliwie zaskoczył po raz kolejny tym, że po kontuzji i przerwanych w kwietniu przygotowaniach był w stanie zaprezentować tak wysokiej klasy performance. Również postawa Remco Evenepoela jest dobra i dla niego i dla wyścigu. Wytrzymał nie tylko wysokie tempo podjazdu, ale też fakt, że rozgrywany był on na dużej wysokości, co miało być słabością Belga.

Musimy jednak pamiętać, że wyścig jest długi, testów pod górę będzie więcej i będą one dłuższe, na etapach o większym łącznym przewyższeniu i przy większej kumulacji zmęczenia. Zatem nie możemy z gry wykluczać nikogo z czołówki, nawet jeśli na Galibier np. Roglic nie błyszczał.

☢️Tym bardziej, że tempo na Galibier było straszne: Pogacar pobił rekord podjazdu prowadzonego od tej strony o 1’40” (wcześniejszy należał do Nairo Quintany z 2019r). Natomiast zrobił to nie tylko on: od rezultatu Kolumbijczyka szybsi byli Vingegaard, Evenepoel, Rodriguez, Roglic, Landa, Ayuso i Almeida. Na właściwym podjeździe od Lautaret do Galibier (20’43”) Pogacar uzyskał VAM 1618m/h co przekłada się na estymowaną moc 6,2W/kg. Istotna jest tu wysokość n.p.m. (średnio 2300m), ale też i drafting: Pogacar jechał solo tylko przez kilometr, wcześniej tempo nadawali jego pomocnicy. A to ważne, ponieważ mówimy. o średniej prędkości 25km/h. Więc wbrew bzdurom, które możecie usłyszeć tu i ówdzie, zarówno drafting jak i aerodynamika mają przy tej prędkości znaczenie.

“Tłumacząc” rekordowy czas Pogacara musimy jeszcze uwzględnić, że etap był krótki, nie miał ciężkich podjazdów wcześniej i był to zaledwie czwarty dzień wyścigu. Poprzedni rekord Quintana osiągnął po solowym, trwającym 7km ataku, na osiemnastym, etapie, po wcześniejszym pokonaniu dwóch ciężkich przełęczy: Vars i Izoard.

🗺️W kwestii kumulacji zmęczenia należy zadać pytanie “a co dziś”. Otóż dziś i jutro wirtualne dni odpoczynku, choć na Tourze o takie realnie jest trudno. Dwa płaskie etapy, na których znów będziemy śledzić rozgrywki o zwycięstwo na mecie i rywalizację o punkty w walce o zieloną koszulkę.

W trudnej sytuacji jest Philipsen, z każdym dniem będzie też rosła presja nakładana przez wszechświat na Cavendisha.

Do pokonania jest 177,5km, niewielka górka 35km przed finiszem nie powinna sprawić problemów nawet cięższym sprinterom.

🏆54km przed metą będzie premia lotna. Czołówka powinna tam być około godz. 16.15. Pytanie brzmi, czy w tej części etapu z przodu już lub jeszcze będzie ucieczka. A jeśli nie, to która drużyna sprinterów będzie kontrolowała sytuację w największym stopniu. Finisz w miejscowości Saint Vulbas zaplanowany jest na ok. 17.30. 3km przed metą jest zakręt w prawo, 500m dalej kolejny, 1,5km przed kreską rondo a kilometr dalej niewielki łuk, ale teoretycznie droga jest szeroka, więc powinno być w miarę bezpiecznie.

PS trivia fact. Na zjazdach z Galibier Evenepoel wykręcił 106km/h natomiast Frank van den Broek prawdopodobnie dobił do 109km/h. 😱

oryginalny post na facebooku