Kronika Kolarska 02.07.2024

🐆Pierwszy etap sprinterski tegorocznego Touru był długi i niespieszny, jednak wydarzyło się na nim kilka spraw wartych odnotowania (poza wynikami i ich kontekstem, ale o tym niżej).

🥸 Po pierwsze: nos dnia, czyli okulary Dylana Groenewegena z aerodynamiczną osłoną nosa. Scicon zrobił sobie większe zasięgi tym prostym kawałkiem plastiku niż wszystkimi zwycięstwami Pogacara ;) (Słoweniec również korzysta z okularów tej marki, oczywiście przesadzam, ale faktycznie to był viral dnia). Koniec końców Groenewegen zmienił okulary przed finiszem (w wypowiedzi dla Cyclingnews mówi, że w obawie przed UCI) i tematu było na tyle, ale szum w socialach pozostał.

💥Po drugie kraksy i defekty w końcówce: Casper Pedersen upadł na ostatnich kilometrach łamiąc obojczyk, ekipa Soudal QuickStep jest więc słabsza o jednego zawodnika. Mathieu van der Poel miał z kolei defekt na tyle późno, że nie dogonił rozpędzonego peletonu i nie mógł rozprowadzić Jaspera Philipsena. Ten z kolei zajmując złą pozycję w grupie został zatrzymany przez kraksę spowodowaną przez kolarzy Cofidisu.

Cavendish nie leżał, ale (również przez złą pozycję) nie miał możliwości włączenia się do sprintu. A zmieniał koła na kilkadziesiąt kilometrów przed metą na szybsze, więc miał ochotę wziąć udział w walce o zwycięstwo.

🟢Brak punktów na mecie komplikuje sytuację Pilipsena w walce o zieloną koszulkę a Cavendishowi zostaje jedna szansa mniej by powalczyć o rekord zwycięstw etapowych. Zatem zegar tyka i z dnia na dzień presja na obu zawodnikach będzie większa.

🏁Sam finisz też był interesujący, ciasny, wyrównany z nieco zbyt wczesnym rozpoczęcie przez kolarzy Treka i Madsa Pederesena. Równocześnie kolarze Intermarché-Wanty bardziej rozprowadzali Gerbena Thijsena niż Biniama Girmaya, ale to Erytrejczyk znalazł sobie drogę do zwycięstwa, pisząc kolejny mały kawałek historii kolarstwa.

🇪🇷To pierwsza wygrana etapowa w Tour de France zespołu Intermarché-Wanty, którego historia sięga małego klubu założonego w latach ’70 XXw. Równocześnie Girmay jest pierwszym Erytrejczykiem wygrywającym na odcinku Wielkiej Pętli. Po Gandawa-Wevelgem i etapie Giro d’Italia do kolejny bardzo prestiżowy sukces, który zwraca nasze oczy w stronę tego kraju. Erytrea to jedno z najbiedniejszych państw świata, Girmay jest wychowankiem programu UCI stworzonego w World Cycling Center w Aigle. Kolarstwo w Erytrei jest niezmiernie popularne i daje szansę na awans społeczny. A równocześnie, choć to państwo dzięki zachodnim i arabskim inwestycjom zaczyna się rozwijać, należy wciąż pamiętać, że realnie panuje tam ustrój totalitarny i nie są przestrzegane prawa człowieka. Zatem przy całym wzruszeniu i nadziei związanymi ze sportowymi aspektami sukcesu Girmaya, jak często mamy do czynienia z dość poważną ambiwalencją.

🇪🇨Drugi kawałek historii kolarstwa to przejęcie koszulki lidera przez Richarda Carapaza. To pierwsza “maillot jaune” dla Ekwadoru, wielki sukces ekipy EF – Easy Post. Carapaz wykorzystał okazję: jako dobry kolarz klasyczny zdecydował się zająć pozycję wśród sprinterów, podjął ryzyko i dzięki 14. pozycji na mecie ma lepszy bilans miejsc niż Pogacar, Evenepoel i Vingegaard, dzięki czemu objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej.
Tu warto przypomnieć, że jeszcze w 2021r był jedynym kolarzem, który na pirenejskich etapach utrzymywał tempo Pogacara i Vingegaarda. I nawet jeśli później trapił go pech i kontuzje, wciąż ma potencjał na bardzo dobre wyniki w ważnych wyścigach. Zwłaszcza, że to on i Evenepoel byli w stanie dogonić Słoweńca i Duńczyka na zjazdach do Bolonii.

🧘 Jeszcze jedna sprawa (uff.. niby to sprinterski etap a zobaczcie ile można o nim pisać!) warta zauważenia to spokój Evenepoela. Mogę się założyć, że jeszcze rok temu próbowałby walczyć o miejsce na finiszu i koszulkę lidera, tymczasem wczoraj spokojnie wjechał na metę obok Pogacara.

🏔️A co dziś? No więc dziś pierwszy test w wysokich górach. Przejazd z Włoch do Francji przez Sestrieres i przełęcz Montgenevre by następnie z Briancon wspiąć się na ̶n̶a̶j̶w̶y̶ż̶s̶z̶y̶ ̶p̶u̶n̶k̶t̶ ̶t̶e̶g̶o̶r̶o̶c̶z̶n̶e̶g̶o̶ ̶w̶y̶ś̶c̶i̶g̶u̶ Premię Henriego Desgrange'a, czyli Galibier. Meta po zjeździe z ponad 2600m w Valoirre, natomiast w samym mieście ostatni kilometr jest lekko pod górę i z kilkoma zakrętami. W sumie 140km, za to 3600m w pionie. Więc konkret.

🗺️Na etapie z Galibier podjeżdzanym z tej samej strony, w 2019r na 3km przed szczytem zaatakował Egan Bernal zdobywając przewagę wystarczającą, by utrzymać ją do mety w Valoirre. To była późniejsza faza wyścigu i dłuższy oraz cięższy etap, jednak mając to w pamięci można traktować Galibier jako rodzaj wirtualnej mety na wzniesieniu (zwłaszcza, że zjazdy są wymagające i szybkie).

⏱️W kontekście całego dnia warto też wspomnieć, że na zaledwie 19km po starcie jest lotna premia, można się więc spodziewać, że drużyny sprinterów rozkręcą tempo zaraz po tym, gdy dyrektor wyścigu machnie chorągiewką.

Transmisja jak zawsze całego etapu w eurosporcie, start ostry o 13.15 i polecam wtedy włączyć się na pół godziny by zobaczyć walkę na premii i rywalizację o zabranie się do ucieczki dnia. A następnie powrócić u podnóża Galibier, chwilę za Briancon, powiedzmy o 15.30. Finisz zaplanowano ok. 17.15.

PS. w sumie 10 minut pracy więcej i to mógłby być artykuł na stronę, ale bądźmy uczciwi, nikt już artykułów nie czyta ;)

oryginalny post na facebooku