Paryż-Nicea wygrywa z Tirreno-Adriatico jako sportowe widowisko. Rywalizacja jest otwarta, największe gwiazdy nie są w stanie zdominować wyścigu, zatem o wygraną zarówno na etapach jak i w klasyfikacji generalnej walczy większa grupa zawodników.
Tymczasem na T-A oglądamy “one man show”, prezentującego już na początku marca poziom umożliwiający wygrywanie wielkich tourów latem, Jonasa Vingegaarda.
Sobotni etap na P-N, skrócony i rozgrywany przy złej pogodzie to próby Quick Stepu i Evenepoela osobiście kontroli sytuacji, atak zespołu Bory w osobie Vlasova, który na finałowym podjeździe pojechał po zwycięstwo etapowe, walka McNulty’ego o utrzymanie żółtej koszulki i bardzo dobra jazda Jorgensona oraz Skjelmose.
Jeśli dodamy do tego aktywnie jadący Ineos wspierający Bernala oraz Primoza Roglica, który robi co może, ale nie daje mu to przewagi, mamy świetny wyścig, który przed ostatnim etapem wciąż jest otwarty i daje dziś nadzieję na świetny spektakl na tradycyjnej rundzie po górach wokół Nicei.
Tymczasem na Tirreno – Adriatico Vingegaard kolejny raz pojechał po swoje. Na Monte Petrano przekroczył VAM 1700m/h podczas półgodzinnego wysiłku i nie dał szans swoim rywalom. Tu mała anegdota: po powrocie z treningu włączyłem relację i wyszedłem na chwilę do kuchni. Relacja była włączona “w tle”, i pytanie, jakie zadałem żonie po tej kilkuminutowej przerwie brzmiało “odjechał już, czy jeszcze nie”. I tyle było emocji ;)
Inna sprawa, że choć Ayuso i Hindley byli tylko tłem dla Vingegaarda, ich 26” strata oznacza, że wciąż pojechali na bardzo wysokim poziomie (podobnie jak odpadający i powracający del Toro czy próbujący trzymać tempo Pidcock). Ciekawe, czy gdyby nie wcześniejsze problemy Ayuso, byłby on w stanie utrzymać się za liderem wyścigu a jeśli tak, to czy Duńczyk przyspieszyłby jeszcze bardziej…
A co dziś? Dziś kończymy tydzień z dwiema, równolegle rozgrywanymi etapówkami. Na Paryż-Nicea 110km runda wokół Nicei, 110km, sześć podjazdów z Col d’Eze jako przedostatnim. Zła pogoda, trudne zjazdy, nieregularne drogi prowadzące pod górę. Teren super trudny do kontrolowania, zatem nie licząc zapowiadanego deszczu należy spodziewać się świetnego widowiska. Finisz w Nicei zapowiedziany jest na około 15.05, myślę, że spokojnie można oglądać ostatnią godzinę rywalizacji albo więcej.
Z kolei na Tirreno-Adriatico płaski etap do San Benedetto del Tronto, niedługi, 154km. Finisz (z peletonu, warto obejrzeć ze względu na trening przed Mediolan – San Remo) około 17.00. Wystarczy oglądać ostatnie 10km ;)
PS wygrana Vlasova na etapie Paryż-Nicea powinna wszystkim przypomnieć jak bardzo przeszliśmy do porządku dziennego nad faktem, że Rosjanie od ponad dwóch lat bestialsko najeżdżają Ukraińców, dopuszczając się przy tym zbrodni na ludności cywilnej. Fakt, że świat zachodni za sankcje uważa "możliwość jazdy pod neutralną flagą" jest żenujący.
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.
Zdjęcia: materiały prasowe ASO i RCS

