Wczoraj mieliśmy fajne, dynamiczne końcówki zarówno na Tirreno-Adriatico jak i na Paryż-Nicea. Nawet, jeśli ostatecznie rywalizowali ze sobą sprinterzy, było sporo klimatu z wyścigów klasycznych.
Na T-A Jonathan Milan był mocniejszy, szybszy i bardziej wytrzymały od Philipsena, co przy pagórkowatej końcówce, męczącym finiszu i dystansie ponad 200km każe stawiać pytania o szanse Milana w Mediolan-San Remo. W sumie z takim nazwiskiem, czemu nie ;)
Z kolei na Paryż-Nicea po raz kolejny kolarze Treka rozprowadzali Madsa Pedersen i po raz kolejny nieskutecznie. Olav Kooij konsekwentnie ustawia się za Duńczykiem i wystawia mu koło na ostatnich metrach.
A co dziś?
Dziś fajnie! Na Tirreno-Adriatico większe góry: tylko 144km, ale na 120km szczyt podjazdu San Giacomo: 11,9km, 6,2% stromizny, dobry teren by zrobić selekcję i poprawić na drodze prowadzącej do mety. Ostatnie 2,5km mają 6,9% stromizny, co w połączeniu z dojazdem lekko pod górę i wcześniejszym San Giacomo jest terenem, który powinien zachęcić do ataków. Vingegaard traci do Ayuso po czasówce, więc powinno być ciekawie.
Z kolei na Paryż-Nicea trochę powtórka z wczoraj. Górzyście, ale nie przesadnie, trochę dla mocnych sprinterów, trochę dla klasykowców.
Na T-A u podnóża San Giacomo czołówka powinna być około 14.30, na mecie godzinę później.
Na Paryż-Nicea jak codziennie finisz około 16.30.
Zdjęcia: materiały prasowe ASO i RCS

