Thibaut Pinot żegnający się z kibicami, Felix Gall jadący tempem Pogacara i Vingegaardda, Giulio Ciccone wygrywający klasyfikację górską kraksy Kussa, Rodrigueza i Gaudu, awans Simona Yatesa na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej i wreszcie skuteczny sprint Pogacara dający mu zwycięstwo w "meczu o honor".
Nieźle, naprawdę nieźle jak na tak krótki etap, co więcej po trzech tygodniach rywalizacji!
Zatem najpierw Pinot. Doświadczony Francuz jedzie swój ostatni Tour de France, w związku z tym nie pozostało mu nic innego jak na szosach prowadzących przez jego rodzinne okolice spróbować ucieczki. Tłumy kibiców celebrujące jego karierę nie były zawiedzione. Pinot nie tylko zaatakował, ale jako pierwszy wspiął się na Mały Balon (który wcale nie jest taki mały). Co więcej, zrobił to w doskonałym stylu: stając w korbach, przyspieszając i wspinając się przez niespełna 27 z VAM 1700m/h i estymowaną mocą nieco ponad 6W/kg!
I nawet, jeśli na kolejnym podjeździe, czyli Platzerwasel został doścignięty przez czołówkę klasyfikacji generalnej, wciąż mocno cisnął, kończąc etap na siódmym miejscu.
Zanim jednak rozkręciła się rywalizacja o zwycięstwo etapowe, ręce w górę na przełęczy Schlucht wzniósł Giulio Ciccone, który uzbierał dość punktów, by zapewnić sobie zwycięstwo w klasyfikacji górskiej.
Na ostatnim podjeździe Touru: Platzerwasel do roboty wzięli się liderzy, ale warto podkreślić, że większość pracy wykonał Felix Gall. Austriak ma rewelacyjny trzeci tydzień wyścigu. Nie tylko wygrał w Courchevel i wykręcił tam drugi czas dnia (wyrównując tempo Roglica z 2020), to jeszcze wciągnął oglądających się na siebie Vingegaarda i Pogacara na Platzerwasel w 18'23" z VAM 1833m/h.
Finisz na wypłaszczeniu za szczytem z pięcioosobowej grupki (dołączyli do nich jeszcze bracia Yates) wygrał Pogacar, który doszedł do formy po bombie na Col de la Loze. To swoista wygrana w "meczu o honor": "mecz otwarcia" na Marie Blanque jak i "mecz o wszystko" (czasówkę) wyraźnie przegrał z Vingegaardem i tym samym został pokonany w drugim tourze z rzędu.
Warto jeszcze podkreślić bardzo dobrą jazdę Simona Yatesa, który wyprzedził w klasyfikacji generalnej poturbowanego Carlosa Rodrigueza a także Rafała Majki, który wspiął się na 14. miejsce w "generalce".
A co dzisiaj?
Dzisiaj mekka sprinterów. Po tradycyjnym szampanie mamy w planach kryterium na Polach Elizejskich. Wszystkie oczy będą skierowane na Jaspera Philipsena a po jego ostatnich wyczynach kibice będą pewnie faworyzowali wszystkich innych sprinterów.
Ach, no i napatrzcie się na Łuk Triumfalny, bo w przyszłym roku ze względu na Igrzyska Olimpijskie finału w Paryżu nie będzie.
Finał później (około 19.30), można transmisję włączyć około 18.30.
Wcześniej, około 15.30 w Clermont Ferrand, pagórkowaty etap zakończą panie: dziś startuje bowiem TdF kobiet, ale o nim zacznę opowiadać Wam jutro.

