Kronika Kolarska 14.07.2023

🇫🇷Tegoroczny Tour de France ma zdecydowanie więcej wspólnego z Rewolucją Francuską niż zazwyczaj. Owszem, jak co roku w dniu święta narodowego, 14. lipca Francuzi mają dzień wolny i z tej okazji przygotowano jeden z kluczowych etapów wyścigu, przy trasie będą tłumy kibiców a ich oczy będą zwrócone w stronę reprezentantów gospodarzy próbujących ze wszystkich sił odnieść zwycięstwo.

To wiemy.

🌪️Natomiast cały wyścig, niemal każdego dnia to pełen chaos, walka wszystkich ze wszystkimi, często z niezrozumiałych pobudek i z nieprzewidywalnym rezultatem. Jak podczas Rewolucji.

🏴‍☠️Tak jak wczoraj. Znów w terenie idealnym dla uciekinierów oprócz klasycznej rywalizacji o zabranie się w odjazd dnia pomieszały się interesy zawodników z dużymi stratami w klasyfikacji generalnej, z tymi, którzy po kryjomu chcieliby odzyskać wcześniej stracony czas, ekip starających się uzyskać przewagę taktyczną, chronić interesy swoich liderów i wreszcie samych Pogacara i Vingegaarda, którzy ewidentnie nie są w stanie usiedzieć na miejscu.

W efekcie znów od startu było dzikie tempo, szarpanie, dzielenie się peletonu na małe grupki, nerwowe wymienianie informacji, pogonie, ucieczki i zużywanie energii, która będzie niezbędna w kolejnych dniach.

😱Najwięksi eksperci łapią się za głowy próbując zrozumieć taktykę i intencje Jumbo Visma oraz UAE, ze szczególnym uwzględnieniem sposobu jazdy prezentowanego przez van Aerta.

Do tego doszła rywalizacja o powrót do top 10 dla Pinota, Martina a także perspektywa awansu dla Galla i spadku dla Kussa, Landy, Meintjesa oraz O'Connora.

🏆Koniec końców etap po ataku z ucieczki na ostatnim podjeździe wygrał Ion Izagirre z Cofidisu, w generalce nieco odrobili Pinot i Martin, ale w zasadzie skończyło się bez większych zmian. Ale ile zdrowia kolarze zostawili na tym etapie to ich, wliczając w to Mathieu van der Poela, który próbował nadrabiać na zjazdach by jak najdłużej zostawić sobie szansę na zwycięstwo etapowe, jakby niczego nie nauczył się na zeszłorocznym Giro d'Italia, gdzie podobnie szarpał się każdego dnia i nic z tego nie wynikało.

Tyle o wczoraj.

🚀Bo dzisiaj jest dzisiaj i jeden z kluczowych etapów Tour de France 2023 a zarazem początek serii dni, które rozstrzygną o losach klasyfikacji generalnej. Pomijając wolny od jazdy poniedziałek, od dziś do przyszłej środy włącznie będziemy mieli same ważne etapy: duże góry i czasówkę.

Zaczynamy od krótkiego, 138km odcinka z metą na Grand Colombier. Etap ma 2400m przewyższenia, z czego 1245m to sam finałowy podjazd. Wcześniej będzie jeszcze premia lotna usytuowana na… podjeździe o parametrach 10km i 4,5% stromizny – taki żarcik dla sprinterów.

📈Taki układ etapu będzie utrudniał zbudowanie większej przewagi przez ucieczkę. Grand Colombier to nie tylko duże przewyższenie, ale też po prostu bardzo wymagający podjazd (17,4km, średnio 7,1%, kilka dłuższych sekcji po 12%). Zmienna stromizna, sekcje agrafek zmieniające się w proste acz strome odcinki prowadzące do szczytu to idealny teren do sprawdzenie najpierw siły drużyn a następnie włączenia turbo przez Pogacara i Vingegaarda.

🦵To będzie brutalny test mocy do masy. Do pobicia jest czas podjazdu 45'50" Pogacara z 2020r i należy się spodziewać, że zostanie poprawiony o ile nie będziemy obserwowali dziwnych, taktycznych zagrywek.

Nie wierzę jednak, by przy tym, co oglądamy każdego dnia kolarze chcieli długo czekać na ataki. Nawet mając w perspektywie dwa, o wiele trudniejsze etapy jutro i pojutrze.

⏰W związku z tym wszystkich zachęcam do śledzenia całości. Start o 13.45, prema lotna prawdopodobnie parę minut przed 16.00. U podnóża Grand Colombier w Culoz czołówka powinna być około 16.40 a na mecie o 17.10.

A jeśli komuś będzie dziś brakowało sił. Niech je ciastka 🧁.

oryginalny post na facebooku